NFL
Tragedii ciąg dalszy 😢
Dominika Clarke to polska influencerka i mama wielodzietnej rodziny, która zdobyła ogromną rozpoznawalność w 2023 roku. Wszystko za sprawą niezwykłego wydarzenia – narodzin pięcioraczków. Informacja o tak rzadkim porodzie natychmiast obiegła media i stała się jednym z najgłośniejszych tematów w kraju. Internauci z ogromnym zainteresowaniem śledzili losy rodziny, a media chętnie relacjonowały każdy kolejny etap ich życia.
Dzieci szybko zyskały przydomek „pięcioraczków z Horyńca”, ponieważ rodzina mieszkała w miejscowości Horyniec-Zdrój na Podkarpaciu. Historia tak licznej rodziny budziła ogromne emocje – od podziwu i wsparcia po zwykłą ciekawość. Wiele osób zastanawiało się, jak wygląda codzienne życie z tak dużą liczbą dzieci oraz z jakimi wyzwaniami muszą mierzyć się ich rodzice.
Dominika Clarke szybko zaczęła dzielić się swoją codziennością w mediach społecznościowych. Publikuje zdjęcia, nagrania i relacje z życia rodzinnego, pokazując zarówno radosne chwile, jak i trudniejsze momenty.
Z czasem rodzina zdecydowała się na ogromną zmianę. Clarke wraz z mężem i dziećmi wyjechała z Polski i rozpoczęła nowe życie w Tajlandia. Decyzja ta wywołała wśród obserwatorów bardzo skrajne emocje. Jedni podziwiali odwagę i chęć rozpoczęcia wszystkiego od nowa, inni z kolei zastanawiali się, czy to odpowiednie miejsce do wychowywania tak licznej gromadki dzieci.
Rodzina Clarke, fot. Facebook
Problemy córki Dominiki
Influencerka nie przestała dzielić się swoją codziennością z internautami. Wręcz przeciwnie – w sieci regularnie pojawiają się zdjęcia i nagrania z życia całej rodziny. Wiele z nich dotyczy także dzieci, co wywołuje dyskusję wśród obserwatorów. Część osób uważa, że to naturalne w przypadku influencerów, inni natomiast są zdania, że prywatność najmłodszych powinna być bardziej chroniona.
Ostatnie dni okazały się jednak dla rodziny wyjątkowo trudne. Jedna z pięcioraczków – dziewczynka o imieniu Ariana – włożyła sobie do ucha niewielką styropianową kuleczkę. Początkowo mogło się wydawać, że to drobny incydent, jednak sytuacja szybko okazała się poważniejsza, niż ktokolwiek przypuszczał.
Rodzice natychmiast pojechali z dzieckiem do szpitala. Tam okazało się, że kuleczka utknęła bardzo głęboko w uchu i jej usunięcie nie będzie proste. Lekarze próbowali wyjąć ją specjalnymi narzędziami, jednak kolejne próby nie przynosiły rezultatu. W końcu zapadła decyzja o przeprowadzeniu operacji w znieczuleniu. Całość, jak przekazała Dominika, ma kosztować 129 000 batów, czyli około 14 868 zł.
Koszmar rodziny trwa
Dodatkowym problemem okazały się koszty leczenia w tajskim szpitalu. Jak relacjonowała influencerka, duża część kwoty musiała zostać opłacona natychmiast – nawet 80 procent kosztów jeszcze tego samego dnia. Dominika przyznała w mediach społecznościowych, że nie dysponuje w danej chwili tak dużą sumą pieniędzy, co tylko zwiększyło stres związany z całą sytuacją.
Wkrótce po rozpoczęciu procedury Clarke opublikowała w internecie zdjęcia ze szpitala oraz emocjonalny wpis opisujący to, co działo się podczas próby pomocy dziecku.
Zaczęło się. Pani doktor delikatnie zagląda do uszka. Bierze narzędzia. Próbuje chwycić tę nieszczęsną kuleczkę. […] Płacz Arianki rozdziera mi serce. Przeszywa mnie na wskroś. Do szpiku kości. Zaciskam zęby tak mocno że aż boli mnie szczęka. Muszę być silna. W środku się rozpadam. […] Arianka jest już wykończona płaczem. A ja czuję jak ogarnia mnie panika. Bo widzę w ich oczach że to nie działa.”
Wpis szybko obiegł internet i wywołał ogromne poruszenie wśród obserwatorów.
