Connect with us

NFL

To zrobiła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, żeby przejąć władzę w Polsce 2050. Informatorzy nie przebierają w słowach Czytaj więcej:

Published

on

nieoficjalnych relacji, które uzyskaliśmy od osób współtworzących Polskę 2050 jeszcze na etapie stowarzyszenia, wyłania się obraz partii zarządzanej w sposób dwutorowy. Szymon Hołownia, medialna lokomotywa i postać budząca zaufanie wyborców, miał być jedynie „twarzą”, podczas gdy realnie, sznurki władzy, trzymała wąska grupa doradców. Jak słyszymy w kuluarach, lider ruchu już w 2021 roku zaczął wykazywać oznaki niestabilności decyzyjnej, co budziło niepokój wśród pierwszych działaczy.

„To była partia Pełczyńskiej, a nie Hołowni” – słyszymy od osoby, która opuściła ruch przed laty, widząc te same mechanizmy, które dzisiaj wypychają z partii posłankę Cwalinę-Śliwowską. Największe kontrowersje budziły sytuacje, w których lider potrafił diametralnie zmienić zdanie pod wpływem sugestii płynących z najbliższego otoczenia. Przykładem ma być głośna sprawa głosowań nad Sądem Najwyższym, gdzie, według relacji świadków, „głowa lidera kręciła się dookoła”, a on sam wydawał się niepewny kierunku, w którym zmierza jego ugrupowanie.

fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/Paulina Hennig-Kloska, Katarzyna Pelczynska-Nalecz

Metoda na „rozklepanie” lidera. Taktyka Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz
Osoby z bliskiego otoczenia partii opisują specyficzny styl pracy obecnej przewodniczącej. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jest przedstawiana jako specjalistka od skutecznego lobbingu wewnętrznego, a także osoba, której poglądy skręcają bardzo mocno w lewą stronę. Jej metoda pracy miała opierać się na nieustępliwości: „Ona dzwoni, namawia, potem znowu dzwoni, a potem znowu dzwoni, dopóki nie uzyska tego, co chce”. To właśnie ta determinacja miała doprowadzić do sytuacji, w której Szymon Hołownia był „rozklepywany” (cytując naszego informatora) i ostatecznie akceptował wizje narzucane przez Pełczyńską-Nałęcz.

Poważne tarcia miały miejsce już na samym początku tworzenia struktur partyjnych. Jak wynika z naszych informacji, obecna przewodnicząca miała być początkowo przeciwna budowaniu partii, preferując działanie w ramach stowarzyszenia. Pojawiały się nawet ekstremalne pomysły, by posłowie, którzy dołączyli do ruchu, zdali swoje mandaty. To budowało poczucie silnej konkurencji między ideowym ruchem a rodzącą się strukturą polityczną, tworząc specyficzny „holding”, w którym kompetencje się zacierały.

Trudno uwierzyć, jakie wykształcenie ma Ziobro. Cała Polska w szoku
Czytaj dalej

Zdobył medal dla Polski. Nie jest katolikiem. Taką religię wyznaje
Czytaj dalej
Michał Kobosko i próby hamowania apetytu na władzę
W tej skomplikowanej układance istotną rolę odgrywał Michał Kobosko. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że europoseł od dawna dostrzegał zagrożenie płynące z ambicji Pełczyńskiej-Nałęcz. Miał on wielokrotnie próbować „hamować” jej działania, starając się zachować równowagę w partii i chronić lidera przed zbyt dużą presją. Jednak, jak pokazały ostatnie wydarzenia, ta strategia poniosła klęskę.

Oponenci przewodniczącej zarzucają jej „nieposkromiony apetyt” i chęć zawłaszczania kolejnych obszarów wpływów „od bandy do bandy”. W polityce, postrzeganej jako sztuka dzielenia się wpływami, taki styl zarządzania musiał doprowadzić do kolizji. 

– Na żaden stołek nie zamieniłabym bycia z Pełczyńską w jednej partii.

Tak jednym zdaniem tę sytuację podsumowała jedna z osób kiedyś blisko związana ze strukturami Polski 2050. Dlatego dzisiejsze odejścia, można uznać za wynik skumulowanej frustracji osób, które nie chciały być częścią projektu, w którym lojalność wobec lidera jest zastępowana przez posłuszeństwo wobec jego głównej doradczyni.

„Uchwała kagańcowa” jako finał wieloletniego sporu
Obecny bunt pod wodzą Żanety Cwaliny-Śliwowskiej i frakcji Pauliny Hennig-Kloski nie jest więc wypadkiem przy pracy, a logicznym następstwem wewnętrznych procesów. Wprowadzenie tzw. uchwały kagańcowej było jedynie ostatecznym potwierdzeniem, że w partii nie ma już miejsca na wewnętrzny pluralizm. Blokada zmian personalnych w klubie miała zagwarantować trwanie układu, który według osób blisko związanych z Polską 2050, od dawna dusił potencjał ruchu.

Dla wielu działaczy, którzy pamiętają początki projektu, obecna sytuacja to bolesne „sprawdzam”. „Stało się to, czego wielu spodziewało się już trzy lata temu” – słyszymy. Polska 2050 stoi przed wyborem. Albo partia wróci do korzeni i samodzielności lidera, albo pod przywództwem Pełczyńskiej-Nałęcz zamieni się w hermetyczną strukturę, która straci poparcie budowane na haśle „nowej jakości”. Rozłam w Polsce 2050 to walka o to, czy partia nadal będzie kojarzona z Szymonem Hołownią, czy stanie się politycznym zapleczem dla jednej, dominującej osoby.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247