Connect with us

NFL

Takiego ruchu ze strony Czarzastego Nawrocki się nie spodziewał. Potężny cios. Wielu tylko na to czekało…

Published

on

Najpierw były przecieki, potem polityczne oskarżenia, a na końcu – narastające napięcie, które zaczęło żyć własnym życiem w mediach i w sieci. Włodzimierz Czarzasty długo nie komentował sprawy ankiety bezpieczeństwa i kontaktów ze Swietłaną Czestnych. Aż wreszcie stanął przed kamerami Polsat News i powiedział wprost, jak widzi całą sytuację.

Takiego ruchu ze strony Czarzastego Nawrocki się nie spodziewał. Potężny cios. Wielu tylko na to czekało…

Najpierw były przecieki, potem polityczne oskarżenia, a na końcu – narastające napięcie, które zaczęło żyć własnym życiem w mediach i w sieci. Włodzimierz Czarzasty długo nie komentował sprawy ankiety bezpieczeństwa i kontaktów ze Swietłaną Czestnych. Aż wreszcie stanął przed kamerami Polsat News i powiedział wprost, jak widzi całą sytuację.

Czytaj też: Tłumy ludzi na ulicach Warszawy. Nagle wyszedł Czarzasty i się zaczęło. Nie do wiary jak go „powitali”
Czarzasty wreszcie zabiera głos – polityczna cisza przerwana
W „Debacie Gozdyry” marszałek Sejmu po raz pierwszy szerzej odniósł się do zarzutów, które padały ze strony polityków PiS oraz osób blisko związanych z prezydentem Karolem Nawrockim. W centrum sporu znalazły się dwie kwestie: rzekome „unikanie weryfikacji” oraz znajomość z obywatelką Rosji.

Czarzasty przekonywał, że jego stanowisko w państwie działa inaczej niż w przypadku urzędników czy osób dopiero ubiegających się o dostęp do informacji niejawnych. Podkreślał, że nie ma obowiązku wypełniania ankiety bezpieczeństwa – podobnie jak prezydent, premier czy marszałek Senatu – i że od lat pozostaje pod stałą kontrolą kontrwywiadu.

W tym miejscu marszałek próbował wyraźnie przeciąć sugestie, że „unika sprawdzenia”. W jego narracji problem nie polega na braku weryfikacji, tylko na tym, że w przestrzeni publicznej buduje się wrażenie, jakby była to jego osobista „furtka” do ukrywania czegokolwiek.

Ankieta bezpieczeństwa. Co kryje 25 stron pytań
Wątek ankiety zrobił się głośny, bo – jak wynika z medialnych ustaleń – dokument ma aż 25 stron i zawiera wyjątkowo szczegółowe pytania. Chodzi m.in. o kontakty z cudzoziemcami z ostatnich 20 lat, ewentualne zainteresowanie obcych służb, przeszłość w PRL, a także wątki bardzo prywatne, w tym stan zdrowia i pobyty w szpitalach.

Czarzasty przyznał, że podobny formularz wypełniał wiele lat temu i nazwał go uciążliwym. Z jego wypowiedzi wynikało też, że dwa lata temu świadomie zdecydował, by nie wchodzić w tę procedurę, bo uznał, że nie jest mu potrzebna „wiedza tajemna” w tym zakresie.

„Uważałem, że po prostu nie jest mi potrzebna wiedza tajemna w tej sprawie i nie będę się tą komisją tak mocno zajmował. Podjąłem taką decyzję dwa lata temu, mogłem podjąć taką decyzję albo inną, a ludzie mają prawo i proszę o ocenę tego” – powiedział w rozmowie z Agnieszką Gozdyrą na antenie Polsat News.

To zdanie było jednym z tych, które natychmiast poszły dalej – bo marszałek nie próbował grać wyłącznie „procedurą”. Wprost oddał ocenę opinii publicznej, sugerując, że decyzja mogła być różnie odebrana.

„Nie chciałem ukryć tej Rosjanki”. Czarzasty odpowiada na zarzuty
Najmocniejszy moment rozmowy dotyczył Swietłany Czestnych. Czarzasty twierdził, że zarzut jest prosty: według krytyków nie wypełnił ankiety, bo chciał „ukryć znajomość z Rosjanką”. Marszałek próbował to odwrócić argumentami z osi czasu – mówił o latach i dokumentach, w których nazwisko tej osoby miało się pojawiać, sugerując, że nie da się udawać „tajemnicy”, jeśli informacje i tak były obecne w obiegu.

„Zostało mi zarzucone przez PiS i prezydenta, że nie wypełniłem ankiety ze względu na znajomość z Rosjanką, którą to znajomość chciałem ukryć. Tymczasem w 2012 roku ukazały się książki tej pani, w 2020 roku nastąpiła transakcja, a nazwisko tej pani było wypisane we wszystkich raportach. Odpowiedź jest taka: nie chciałem ukryć tej Rosjanki” – odpowiadał Czarzasty.

W tej wersji to nie „tajny kontakt” ma być problemem, tylko polityczna narracja, która – jego zdaniem – zbudowała podejrzenie z faktów, które nie były ukrywane. Marszałek próbował też przekonać, że wnioskował o dodatkową weryfikację swoich kontaktów i że nie wykazała ona nieprawidłowości.

Kancelaria Sejmu odpowiada. „Stała kontrola”, a nie jednorazowa ankieta
Na tym nie koniec, bo do sporu weszła również Kancelaria Sejmu, publikując stanowisko w obronie marszałka. Przekaz był jasny: Czarzasty ma dostęp do informacji ściśle tajnych, pozostaje pod stałą kontrolą właściwych służb, a jego sytuacja nie jest porównywalna z osobami, które dopiero przechodzą standardową ścieżkę ankietową.

W praktyce sprowadzało się to do tezy, że „stały nadzór” ma być szerszy niż jednorazowe wypełnienie formularza. I że żądanie zastosowania procedury przewidzianej dla innych kategorii stanowisk wcale nie musi oznaczać „większego bezpieczeństwa”, tylko polityczny spór o symbole.

Cała historia pokazuje też, jak szybko w Polsce proceduralna sprawa potrafi zamienić się w konflikt o wiarygodność. Zwłaszcza gdy w tle pojawiają się emocjonalne hasła, narodowe bezpieczeństwo i sugestie o relacjach z Rosją

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247