NFL
Takie wspomnienie 🙃 Więcej ➡️
Czesław Michniewicz gościł w podcaście Grzegorza Krychowiaka na antenie RMF FM. W trakcie rozmowy były selekcjoner reprezentacji Polski niespodziewanie opowiedział o spotkaniu ze swoim następcą Fernando Santosem. Od razu przypomniało mu się jedno!
Czesław Michniewicz był selekcjonerem reprezentacji Polski od 31 stycznia 2022 r. do 31 grudnia 2022 r. Potem Biało-Czerwoni trafili pod skrzydła Fernando Santosa. Portugalczyk nie popracował z naszą kadrą długo, bo został zwolniony już we wrześniu 2023 r. Zapisał się jednak w pamięci wielu osób, choć niekoniecznie w pozytywny sposób.
W marcu 2024 r. niemałe poruszenie swoimi słowami na temat Santosa wywołał Marek Szkolnikowski. — To był — przepraszam, że tak mówię — obleśny stary dziad. Rozmawiałem z nim w cztery oczy i było to dość nieprzyjemne. Nie dość, że walił fajami, to jeszcze miał problemy z higieną osobistą. Może nie wprost, ale mówili też o tym zawodnicy z naszej kadry. I jeszcze te jego miny… — wypalił na antenie kanału Weszło TV były dyrektor TVP Sport.
Kilka miesięcy później na łamach Przeglądu Sportowego Onet ujawniliśmy, jak wspominają Portugalczyka osoby, które miały z nim do czynienia za czasów jego pracy dla PZPN. “A daj spokój. Przecież on się nie mył. Dezodorantu nie używał. Na marynarce służbowej wiecznie kilo łupieżu. No, jak kogoś takiego można traktować poważnie? Śmierdziało od niego na kilometr” — opowiadał jeden z rozmówców Dariusza Dobka. O nałogu tytoniowym Santosa historii też było mnóstwo.
Teraz niespodziewanie historią na temat Fernando Santosa podzielił się… Czesław Michniewicz. O spotkaniu z portugalskim trenerem Polak opowiedział w podcaście “W stylu Krychowiaka”.
— Przed Katarem (przed mundialem w Katarze — przyp. red.) było takie sympozjum trenerów, siedzieliśmy w takim kole i on (Arsene Wenger — red.) robił wykład na temat technologii, z jakich będzie można korzystać. Obok mnie siedział mój następca, wtedy jeszcze nie wiedziałem. Santos siedział obok mnie. Ale tak fajami pachniał! Bo ja nie palę papierosów… — wyznał Michniewicz.
