NFL
Tak premier Donald Tusk wypoczywa na włoskim stoku. Przeglądając wiadomości, miał nietęgą minę
Premier zabrał najbliższych do Włoch i wybrał miejsce w Dolomitach, dokąd jeździ od lat. Po intensywnym czasie na stoku rodzina Tusków zbierała siły w restauracji. Zanim stół został obficie zastawiony potrawami, szef rządu uważnie wpatrywał się w ekran telefonu. Gdy czytał wiadomości, miał nietęgą minę.
Donald Tusk podczas ferii zimowych we Włoszech. Premier był cały czas pod telefonem. Foto: Materiały redakcyjne
To niemal rytuał. Donald Tusk w czasie ferii stawia często na włoskie Dolomity. Równomiernie ośnieżone stoki i gwarantowane słońce pozwalają uciec od wyzwań polskiej polityki. Premier wysłał ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego na Forum Ekonomiczne w Davos, a sam zdecydował się na białe szaleństwo. Fotoreporter “Faktu” spotkał go w restauracji, gdzie rodzina Tusków zasiadła do wspólnego obiadu.
Premier nie zdecydował się na cygaro, które miał w zwyczaju palić w przeszłości. Wybrał coś lokalnego — kieliszek czerwonego wina. Włoskie trunki w towarzystwie pięknych gór i ostrego słońce smakują jak nigdzie indziej na świecie. W czasie gdy stół zapełniał się jedzeniem, Donald Tusk nie odkładał telefonu ani na chwilę. Premier z uwagą wpatrywał się w ekran. Czytając wiadomości, miał nietęgą minę. Czyżby coś zaniepokoiło szefa polskiego rządu?
Szef rządu zadbał o to, by po intensywnej jeździe znaleźć czas na posiłek. Z bliskimi udał się do pobliskiej restauracji. Po dwóch godzinach jazdy przyszedł czas na dwie godziny wspólnego ucztowania.
W zimowym wypadzie towarzyszyli mu najbliżsi — żona Małgorzata i córka Katarzyna wraz z dziećmi. Zasiedli przy wspólnym stole, który objęty był rezerwacją. Premier nie mógł liczyć jednak na pełną anonimowość. Region narciarski cieszy się dużą popularnością wśród Polaków. Niektórzy zwolennicy białego szaleństwa chcieli zrobić sobie z szefem rządu pamiątkowe zdjęcie.
