NFL
Tak Kamil Stoch podsumował swój występ ➡️
Stojąc w strefie mieszanej, Kamil Stoch wyglądał na pogodzonego, choć znając go, nietrudno się domyślać, że wewnątrz eksplodował. — Byłem pewien, że wylądowałem na przerywanej linii — mówi i tłumaczy, czego zabrakło. Od razu po rozmowach ruszył w kierunku trybun do żony Ewy.
Jeszcze przed konkursem dużo mówiło się o tym, że dużą rolę na normalnej skoczni przy tak wyrównanym poziomie, odegrają punkty za wiatr. Gdy już wydawało się, że 100-metrowy skok powinien dać Kamilowi Stochowi awans do drugiej serii, wtedy przy jego nazwisku pojawiło się zaledwie 1,2 pkt rekompensaty.
Uważam, że zrobiłem dzisiaj dobrą robotę, oddałem solidny skok, na pewno dużo lepszy od serii próbnej. Żałuję, że on wystarczył tylko na jedną serię, bo w moim odczuciu powinien mi dać drugą. Widziałem tę przerywaną linię i byłem pewny, że na nią po prostu wylądowałem. Może to lądowanie nie było idealne, ale też nie było tragiczne. Ono było stabilne i byłem pewny, że 100 m to solidna odległość — mówił Stoch.
— Trzeba tu złapać dobre czucie tego rozbiegu. Na początku miałem z tym problem, ale uważam, że dzisiaj ta pozycja była zdecydowanie najlepsza. Zabrakło tylko i aż przekonania. Pełnej swobody, pełnego gazu z nóg. Tego, czym wygrywa się zawody. Trzeba było skoczyć dwa metry dalej i byłbym na tej tablicy widoczny. Dwa metry na skoczni normalnej to tylko tyle i aż tyle — dodawał.
Słuchając Stocha, można było odnieść wrażenie, że nie pierwszy już raz, problem leżał przede wszystkim w sferze mentalnej. — Z jednej strony, jadąc na główną imprezę, sportowiec powinien wierzyć, że wszystko będzie dobrze i, że stać go na najwyższe cele, ale nie udało się też uniknąć brutalnej prawdy odnośnie statystyk z tego sezonu. Jadąc na igrzyska, trzeba mieć poczucie, że wszystko jest w porządku, że jesteś tam z pewną dyspozycją, poczuciem, że skoki są w tobie i je wydobędziesz — mówił.
Choć próbował, nie udało mu się powtórzyć skoku, który w jednym z niedzielnych treningów, dał mu ósme miejsce. — Pokazał mi jednak, że ten potencjał we mnie jest. Wiem, że trzeba to po prostu przetrwać z podniesioną głową i wierzę, że duża skocznia będzie dla mnie bardziej owocna, bardziej przyjemna i, że dosłownie i w przenośni będę mógł tam rozwinąć skrzydła — usłyszeliśmy.
Tuż po zakończeniu rozmów Kamil Stoch natychmiast ruszył w stronę trybun. Tam czekała już na niego żona Ewa, a także inni bliscy. Trzykrotny mistrz olimpijski nigdy nie ukrywał, że to rodzina jest dla niego największym wsparciem. Wśród fanów zapanowało oczywiście ogromne poruszenie, ale w zdecydowanej większości wiedzieli, że to chwila dla rodziny.
Konkurs na dużej skoczni, z którym Stoch wiąże zdecydowanie większe nadzieje, zaplanowano na sobotę.
Czytaj także
