Connect with us

NFL

Ta historia jest filmowa. Tego nie wiecie o polskiej gwieździe IO ➡️

Published

on

Przed długi czas nie zapowiadało się, że będzie znakomity — mówi nam trener Wiesław Kmiecik. Ale Damian Żurek musiał wiele przejść, by dotrzeć do miejsca, w którym się obecnie znajduje. I dziś cała Polska będzie patrzyła na niego z nadzieją, to w końcu nasz kandydat do olimpijskiego medalu. Jego historia, po tym, co słyszymy choćby od jego taty, już jest filmowa. A jej finał może być spektakularny.

Na stoliku przed nami za chwilę zabraknie miejsca. Dariusz Żurek z dużej torby wyciąga kolejne pudełka. Granatowe futerały z logo Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej (ISU) kryją w sobie medale jego syna wywalczone na imprezach rangi mistrzowskiej. Jest pierwsze złoto mistrzostw Europy w Heerenveen z 2024 r. w sprincie drużynowym, historyczny krążek mistrzostw świata z tego samego roku z Calgary, gdy jego syn Damian wywalczył indywidualnie brąz na 500 m. Dwa kolejne złote krążki są jeszcze bardziej wyjątkowe.

Zostały wywalczone niecały miesiąc wcześniej w hali, w której się spotykamy — Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie na początku stycznia odbywały się mistrzostwa Europy. Damian stawał w nich dwukrotnie na podium indywidualnie — na jego koronnym dystansie 500 m oraz na 1000 m. Po dwa tytuły mistrza Europy sięgnął w swoim mieście, gdzie stawiał pierwsze kroki łyżwiarskie, a dziś sam jest wzorem dla młodych adeptów.

— I te dwa złota z Inzell. Ten jeden jest szczególnie ważny, bo zdobyty po wygranej w bezpośrednim biegu z Jordanem Stolzem — mówi pan Dariusz, wskazując na złoto Pucharu Świata, obok których leży także srebro na 1000 m. Zmagania w Niemczech były bowiem ostatnim pucharowym sprawdzianem panczenistów przed igrzyskami, a jego syn pokonał tam fenomenalnego Amerykanina, który jest także jednym z jego najpotężniejszych rywali w olimpijskiej rywalizacji.

Tylko w tym sezonie, jeszcze przed docelową imprezą, Damian Żurek aż dziewięć razy stawał na podium międzynarodowych zawodów. Tyle medali nie zgromadził indywidualnie nawet Zbigniew Bródka, zanim w Soczi sięgnął po tytuł mistrza olimpijskiego na 1500 m.
Tata prowadzi archiwum. Ma już 11 zeszytów!
Kolekcja medalowa robi wrażenie. Pan Dariusz sięga jeszcze po niewielkie blaszane pudełeczko i wyciąga z niego kiść medali, które z trudem mieszczą się w dłoni. Granatowo-czerwone szarfy i małe okrągłe medaliki to zdobycze jego syna z młodzieżowych zawodów, m.in. Viking Race. Są też krążki Pucharu Świata w Hamar z charakterystyczną łyżwą w formie zawieszki.

Honorowe miejsce w domu zajmują puchary Damiana, a tych z okresu dziecięcego mamy jeszcze całą szafę. Półki aż się uginają — uśmiecha się pan Dariusz. Przyznaje, że gdyby miał zmieścić wszystkie trofea syna, musiałby przyjechać na spotkanie większym busem.

Medale to jedno, ale jeszcze większe wrażenie robi archiwum, jakie od początku sportowej drogi syna prowadzi pan Dariusz. — Mam takich jedenaście — mówi, pokazując nam kolejne zeszyty w twardej oprawie. Ten z zieloną okładką obejmuje pierwsze lata drogi Damiana. Jest w nich zapisane wszystko: data i rodzaj zawodów, końcowa lokata, wyniki, a nawet międzyczasy poszczególnych biegów. Nie brakuje też wycinków prasowych, a nawet protokołu sędziowskiego zawodów.

W zeszycie obejmującym wyniki trwającego sezonu przy wyniku z Hamar są wykrzykniki. — Chodzi nie tylko o zwycięstwo, ale pokonanie Stolza — tłumaczy pan Dariusz.
Kronikarskie zacięcie ma od dawna, bo już jako młody chłopak interesował się sportem i skrupulatnie zapisywał wyniki wszystkich spotkań piłkarskich. — Znałem składy wszystkich drużyn w lidze. Zanim jeszcze w radiowej Jedynce dobiegło końca Studio S13, miałem już wyliczoną tabelę ligową z kolejnością — dodaje tata naszego panczenisty.

Na spotkanie przychodzi z synem Wiktorem, młodszym o cztery lata od Damiana.

Obaj panowie pracują na co dzień w Arenie Lodowej. Zajmują się przygotowaniem lodu w maszynowni, a także nadzorem technicznym w hali. To praca 24 godziny na dobę, a pan Dariusz przyznaje, że już niejednego Sylwestra spędził w ten sposób w hali. Kiedy się spotykamy, swoją zmianę skończył o godz. 13.00, a wkrótce pracę miał rozpocząć syn.
Pan Dariusz: Podstawowym zadaniem jest pilnowanie tych wielkich sprężarek, ustawianie temperatury, by odpowiednio przygotować lód w zależności od rangi zawodów czy liczby zawodników. Maszynownia znajduje się w drugim budynku, skąd specjalnymi rurami do hali doprowadzany jest odpowiednio schłodzony glikol, by utrzymać temperaturę lodu. W zależności od zawodów jest to -17 lub -18 st. C. My musimy pilnować, żeby nie nastąpiła jakaś awaria i maszyny się nie wyłączyły.

Lód w Tomaszowie Mazowieckim często jest chwalony przez zawodników, którzy tam startują, a na co dzień wiele dzieci sięga tam po życiowe rekordy.

Dla rodziny Żurków praca w Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim to nie jest jedyny związek z łyżwiarstwem od tak zwanej kuchni. Pan Dariusz i jego syn Wiktor są także sędziami łyżwiarskimi. Z oczywistych względów nie pełnią tej funkcji podczas konkurencji, w których startuje Damian. Zresztą nawet przepisy tego zabraniają.

Kiedy w ostatnim Pucharze Świata (23-25 stycznia) przed igrzyskami Żurek jechał po złoto, pokonując w bezpośredniej walce Jordana Stolza, wynikiem 34.06 s ustanowił także nowy rekord niemieckiego toru. Pan Dariusz tego dnia sędziował zawody Pucharu Polski odbywające się w tomaszowskiej hali.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247