Connect with us

NFL

Straszne wieści

Published

on

Urlop w Dubaju kojarzy się z luksusem, słońcem i spokojem, ale dla Małgorzaty Tomaszewskiej tegoroczne ferie zamieniły się w scenariusz z dreszczowca. Popularna prezenterka, zamiast cieszyć się widokami, musiała mierzyć się ze sporym stresem na drodze. Jak sama przyznała w relacji, doszło do niebezpiecznej kolizji, w której brały udział trzy samochody. Sytuacja wyglądała groźnie, zwłaszcza że w aucie nie była sama.

W pojeździe prowadzonym przez Tomaszewską znajdowała się jej mama oraz dzieci. Wypadek w obcym kraju, z bliskimi na pokładzie, to sytuacja, która potrafi sparaliżować nawet najspokojniejszego kierowcę. Z relacji gwiazdy wynika, że w zdarzeniu uczestniczyła także taksówka oraz trzeci samochód. Całe szczęście, mimo że blachy zostały pogięte, skończyło się głównie na strachu i ogromnych emocjach, o których Małgorzata opowiedziała później swoim obserwatorom.

Dla Małgorzaty Tomaszewskiej był to moment, który brutalnie przypomniał, że nieszczęście nie wybiera miejsca ani czasu – nawet na wakacjach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Fakt, że zdecydowała się o tym opowiedzieć tak szczegółowo, pokazuje, jak wielkie było to dla niej przeżycie. Zamiast idealnych kadrów z plaży, dostaliśmy szczerą relację z dramatycznego incydentu, który mógł skończyć się znacznie gorzej.

Urlop w Dubaju kojarzy się zazwyczaj z luksusem i spokojem, ale dla Małgorzaty Tomaszewskiej ostatnia podróż zamieniła się w lekcję lokalnych procedur drogowych. Wszystko przez stłuczkę, do której doszło na jednej z tamtejszych ulic. Scenariusz był dość klasyczny: taksówka uderzyła w inny samochód, a ten z impetem wbił się w auto, którym podróżowała prezenterka. Sama zainteresowana nazwała to zdarzenie „drobnym karambolem”, co sugeruje, że skończyło się głównie na strachu i pogniecionej blasze.

Najciekawsze w całej historii nie jest jednak samo uderzenie, ale to, co działo się potem. Tomaszewska nie kryła zdziwienia, gdy przyszło do wzywania służb. W Polsce po prostu wybieramy numer alarmowy, jednak w Zjednoczonych Emiratach Arabskich sprawa wygląda inaczej. Okazało się, że policję trzeba wezwać przez specjalną aplikację. Bez kliknięcia w odpowiednim miejscu w telefonie, pomoc po prostu nie przyjedzie. Dla kogoś, kto przywykł do tradycyjnych metod, takie cyfrowe podejście do stłuczki było sporym zaskoczeniem.

Stoimy tutaj na poboczu i, żeby wezwać policję, trzeba wypełnić formularz aplikacji, więc mama teraz w samochodzie siedzi i to robi, wypełnia formularz… i dopiero wtedy przyjedzie policja.
opowiedziała prezenterka

Prezenterka chętnie dzieliła się szczegółami tej przygody w sieci, opisując, jak sprawnie (choć nietypowo) działają służby w Dubaju. To dobra przestroga dla każdego turysty – lśniące radiowozy i nowoczesne autostrady to jedno, ale bez odpowiedniego oprogramowania w smartfonie trudno tam o formalne załatwienie sprawy. Małgorzata Tomaszewska wyszła z tego cało, bogatsza o wiedzę, że w Dubaju nawet wypadek musi mieć swoją cyfrową dokumentację.

Wezwałyśmy już policję. To jest niesamowite. Oczywiście, jeżeli by się coś stało poważnego, no to wtedy policja przyjeżdża od razu. I karetka. Natomiast, jeżeli jest to stłuczka, nawet jeżeli biorą w niej udział trzy samochody, nawet jeżeli blokujemy ulicę, to, mimo wszystko, trzeba zgłosić to przez aplikację, a w tej aplikacji trzeba zrobić zdjęcia uszkodzeń, wpisać numery rejestracyjne, numer prawa jazdy, więc to trwa. No ale już nam się udało to wspólnymi siłami zrobić. I czekamy na przyjazd policji.- zrelacjonowała celebrytka

Dalsze problemy z policją
Okazało się jednak, że tamtejsze przepisy nie wybaczają błędów, a dubajska policja podchodzi do procedur z ogromną precyzją. Kiedy Tomaszewska po raz pierwszy zgłosiła kolizję i wróciła do hotelu, myślała pewnie, że najgorsze ma już za sobą. Nic z tego. Szybko otrzymała telefon, że musi natychmiast wrócić na miejsce zdarzenia. Powód był prozaiczny, ale nieubłagany: w oficjalnym formularzu zgłoszeniowym pojawiły się błędy. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich papiery muszą się zgadzać co do przecinka, inaczej sprawa nie ruszy z miejsca.

Policja przyjechała tam i powiedziała, że musimy wrócić.- dodała 

Dla prezenterki był to moment sporego stresu. Sama trasa powrotna okazała się skomplikowana, a czas uciekał. Małgorzata Tomaszewska nie kryła zdziwienia tym, jak to wszystko wygląda w praktyce. W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni, że po spisaniu oświadczenia emocje opadają. W Dubaju natomiast cały proces jest zaskakująco złożony i wymaga od uczestników wypadku dużego zaangażowania oraz samodzielnego działania zgodnie z instrukcjami służb.

Ostatecznie Tomaszewskiej udało się dopełnić wszystkich formalności, ale cała sytuacja mocno odbiła się na jej wakacyjnym nastroju. To dobra przestroga dla każdego, komu marzy się prowadzenie auta w egzotycznym kurorcie. Nawet jeśli masz rację, to lokalna procedura i sztywne przepisy mogą sprawić, że spędzisz pół dnia na jeżdżeniu od punktu do punktu, poprawiając literówki w raportach. Zamiast leżaka i słońca, celebrytka dostała dawkę adrenaliny, której w planie wycieczki na pewno nie było.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247