NFL
Sędzia oszukał Polaków? Ekspert zobaczył co wyprawiał arbiter i dosadnie skomentował
Mecz o mistrzostwa świata dla Polaków zakończył się ogromnym niepowodzeniem. Nasza reprezentacja przegrała ze Szwecją w finale baraży, a po wszystkim pojawiły się liczne kontrowersje. Te dotyczą w szczególności decyzji sędziego, do których odniósł się Michał Listkiewicz, były prezes PZPN oraz dawny sędzia międzynarodowy
Na to wydarzenie czekało wielu polskich kibiców. We wtorek 30 kwietnia odbył się mecz barażowy, w którym nasza reprezentacja zmierzyła się z ze szwedzkimi piłkarzami. Spotkanie to, choć wyrównane, zakończyło się porażką Polaków.
W sieci po tej przegranej rozpętała się burza, a internauci przede wszystkim skupili się na decyzjach sędziego, Slavko Vincicia. Wielu z nich uważało, że traktował reprezentację Polski niesprawiedliwie. A co o tym myśli Michał Listkiewicz, który niegdyś również był sędzią, a także pełnił funkcje prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej?
W rozmowie z „Faktem” ekspert podkreślił, że „bardzo słabo ocenia” Slavko Vincicia, a w jego ocenie, „nie wyszedł mu ten mecz”. Zdaniem Michała Listkiewicza gol, który wprowadził wynik 2:1, powinien zostać anulowany.
Najpoważniejszy błąd popełnił głównie VAR przy golu na 2:1, który powinien być anulowany. Zawodnik szwedzki wyraźnie wbiegł z pozycji spalonej, zablokował Roberta Lewandowskiego i uniemożliwił mu interwencję. To bezdyskusyjna sprawa. Trudno winić sędziego głównego za tę sytuację, bo nie dało się tego zobaczyć z boiska. Natomiast VAR powinien zareagować – tłumaczył.
Zaznaczył również, że na tym meczu sędziowie VAR „chyba spali”. Tłumaczył, że nie było sytuacji, aby podpowiedzieli sędziemu, by ten na chwilę przerwał mecz i udał się do monitora.
Ekspert w rozmowie z dziennikiem odniósł się także do kontrowersyjnej sytuacji związanej z upadkiem Jakuba Kamińskiego. Piłkarz runął na ziemię po kontakcie z przeciwnikiem i choć Polacy domagali się, aby podyktował rzut karny, sędzia tego nie zrobił. Zdaniem Michała Listkiewicza mógł to być karny, lecz dla pewności trzeba byłoby zobaczyć powtórkę ze zdarzenia.
Moim zdaniem było bliżej karnego niż nie. Było kopnięcie, Kamiński nieco dołożył od siebie, ale wydaje mi się, że nadawało się to przynajmniej do obejrzenia na powtórce. Sędzia z boiska podjął decyzję, że nie ma karnego, natomiast moim zdaniem znów zawiódł VAR. Tak, jakby kompletnie go nie było – wyjaśnił.
Ekspert odniósł się również do gry Lukasa Bergvalla, który w ciągu trwania spotkania faulował, za co dostał żółtą kartkę. Były prezes PZPN uważa, że powinien dostać czerwoną i opuścić boisko.
Wszedł na krótko chyba z zamiarem unicestwienia Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego. Faulował bez przerwy i ewidentnie powinien mieć dwie żółte kartki, a nie jedną – mówił.
Następnie Michał Listkiewicz skomentował doliczone przez sędziego minuty. Jego zdaniem mecz powinien trwać dłużej. Żeby udowodnić swoją tezę, mierzył stoperem, ile czasu zajęły zmiany, działania bramkarza czy rzekome kontuzje.
To była komedia. Liczyłem na stoperze, ile czasu zajmują zmiany, rzekome kontuzje i zachowanie bramkarza. To były 3 minuty i 10 sekund. Piłka w tym czasie była w grze ok. minutę. Więc ten czas doliczony powinien być jeszcze przedłużony o 4, jak nie o 5 minut, do tych czterech, które i tak dołożył. Odniosłem wrażenie, że sędzia już troszkę spieszył się pod prysznic, bo sam czuł, że to nie jest jego dzień. A szkoda, bo to bardzo dobry, doświadczony sędzia, który prowadził finał Ligi Mistrzów. Ale wczoraj jakoś najwyraźniej był nie w sosie – powiedział.
Część Polaków jest zdania, że decyzje podejmowane przez sędziego były nietrafne i gdyby były inne, reprezentacja nasza miałaby szansę na wygraną. A co o tych hipotezach sądzi Michał Listkiewicz? Jego zdaniem, choć „błędy były grube”, nie musiały wpłynąć na ostateczny wynik.
Trener Jan Urban zachował się z klasą i sam przyznał, że faulu przed golem na 2:1 nie było, ale takich rzutów wolnych spod linii bocznej w trakcie meczu jest 10–15. Nie można powiedzieć, że Vincić wypaczył wynik spotkania. Nawet podyktowanie rzutu karnego, to jeszcze nie jest bramka. Może bramkarz obronić, może być strzał niecelny, ale u nas utarło się, że brak karnego, to wypaczenie wyniku. Tak samo nie można powiedzieć, że brak drugiej żółtej kartki był wypaczeniem, bo czasami drużyny w dziesiątkę grają lepiej niż w jedenastu, więc różnie mogło się to później potoczyć. Ale błędy były grube – tłumaczył.
Jednocześnie podkreślił, że „to był słaby mecz sędziego”, co jego zdaniem, nie ulega żadnej wątpliwości. Michał Listkiewicz zauważył, że Slavko Vincicia swoimi decyzjami skrzywdził również Szwedów, lecz „generalnie 80 proc. pomyłek sędziego było na naszą niekorzyść”. Mimo to nie chce zwalać winy na sędziego, ponieważ, jak zauważył, Polacy mieli wiele zmarnowanych szans.
