Connect with us

NFL

Sąsiedzi przerwali milczenie. Odkryli to przez śledczymi❗

Published

on

Do dramatycznego odkrycia doszło w sobotę, 7 marca, w jednym z domów jednorodzinnych przy ul. Platanowej w Rybniku. Około godziny 13 służby otrzymały zgłoszenie dotyczące znalezienia zwłok dwóch mężczyzn. Na miejsce natychmiast skierowano policję oraz prokuratora, a także grupę dochodzeniowo-śledczą. W budynku odnaleziono ciała 68-letniego mężczyzny oraz jego 41-letniego syna.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że jednym ze zmarłych był Jerzy H., były prokurator apelacyjny z Katowic, który w przeszłości należał do najbardziej wpływowych postaci w śląskim wymiarze sprawiedliwości. Jego kariera zakończyła się po głośnym skandalu korupcyjnym i wyroku za wyłudzenia.

To zdarzenie miało miejsce 7 marca. Przed godziną 13 otrzymaliśmy informację, że na jednej z posesji przy ulicy Platanowej znaleziono ciała dwóch mężczyzn w wieku 68 i 41 lat. Na miejscu był prokurator, który zarządził sekcję zwłok – powiedział policjant.

Policja potwierdziła jedynie, że na miejscu znaleziono ciała dwóch mężczyzn w wieku 68 i 41 lat. Jak przekazał mł. asp. Szymon Muras z Komendy Miejskiej Policji w Rybniku, po zgłoszeniu służby przeprowadziły szczegółowe czynności na miejscu zdarzenia. Prokurator zdecydował o zabezpieczeniu zwłok do sekcji. 

Kluczową kwestią będzie sekcja zwłok, która zostanie przeprowadzona i wyznaczy dalszy kierunek postępowania. Zapewne zostaną też zlecone badania histopatologiczne i toksykologiczne, to zapewne da odpowiedź na pytanie, co było przyczyną zgonu obu tych osób – powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Agnieszka Bukowska.

Wstępne oględziny nie przyniosły jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o przyczynę śmierci. Na ciałach mężczyzn nie stwierdzono widocznych obrażeń, które mogłyby wskazywać na udział osób trzecich. Dlatego kluczowe znaczenie będą miały szczegółowe badania, w tym sekcja zwłok oraz analizy toksykologiczne i histopatologiczne. Śledczy mają nadzieję, że pozwolą one ustalić, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami domu przy ul. Platanowej.

Sąsiedzi o tym, jak wyglądało życie w domu przed tragedią
Mieszkańcy ulicy Platanowej są wstrząśnięci dramatycznym odkryciem. Wielu z nich przyznaje, że dom byłego prokuratora od dłuższego czasu sprawiał wrażenie opuszczonego i zaniedbanego. Okna często były zasłonięte roletami, a budynek nie wyglądał na zamieszkany.

Wprowadziliśmy się tu niedawno i wydawało się, że nikt tam nie mieszka. Dopiero tydzień temu usłyszałem jakąś kłótnię przed domem. Kobieta krzyczała do młodszego mężczyzny, że niczego w życiu nie osiągnie. To mnie zdziwiło, bo na tej ulicy zwykle jest bardzo spokojnie – relacjonował najbliższy sąsiad prokuratora.

Długo nie wiedziałam, że tu mieszkał ważny prokurator. On przyjeżdżał z pracy, mówił “dzień dobry” i znikał, ale to było lata temu — mówi “Faktowi” jedna z sąsiadek z ul. Platanowej.

Jak relacjonują sąsiedzi w rozmowie z dziennikarzami, sytuacja w domu zaczęła się pogarszać po śmierci żony 41-letniego syna prokuratora. Według jednej z mieszkanek okolicy właśnie od tego momentu wszystko zaczęło podupadać. 

Żona pana Łukasza zmarła już jakiś czas temu i od tego momentu wszystko zaczęło podupadać. Jesienią wzywaliśmy nawet policję. Powodem były otwarte przez dłuższy czas drzwi wejściowe u pana Jerzego – opowiada “Faktowi” jedna z sąsiadek.

Sąsiedzi wspominają także niepokojące sytuacje, które miały miejsce wcześniej. Jesienią jeden z mieszkańców wezwał policję, ponieważ drzwi do domu były przez dłuższy czas otwarte, co wzbudziło obawy, że mogło wydarzyć się coś złego. W środku – jak relacjonują rozmówcy „Faktu” – panował ogromny bałagan. 

Było tam bardzo dużo śmieci, butelek i ogólnego bałaganu (…) Podobno było naprawdę źle Później zmarła jego żona, nauczycielka. On sam w końcu trafił do więzienia. Gdy wyszedł, był już zupełnie innym człowiekiem. Myślę, że się bardzo załamał — stwierdza nasza rozmówczyni. – mówiła jedna z sąsiadek.

Mieszkańcy podkreślają jednak, że na co dzień nie dochodziło tam do poważniejszych awantur ani głośnych kłótni. Jak twierdzą, domownicy żyli raczej spokojnie i nie sprawiali większych problemów w okolicy. 

Nie mogę powiedzieć, żeby było głośno, czy żeby ktoś wszczynał awantury. Przyjeżdżali czasem goście, ale to normalne – relacjonowała jedna z kobiet. — opowiada “Faktowi” sąsiadka byłego prokuratora.

Jedyną sytuacją, która zapadła w pamięć mieszkańcom, była niedawna sprzeczka przed domem. Jak wspominają świadkowie, słychać było wtedy podniesione głosy, a kobieta krzyczała do młodszego mężczyzny. Poza tym – jak twierdzą – wokół posesji panował raczej spokój.

Przeczytaj także: Kto odpadł z “Tańca z Gwiazdami”? Oficjalne wyniki

Tragiczny finał dachowania samochodu. Są ranni oraz ofiara śmiertelna. Trwa akcja ratunkowa, lądowało LPR
Czytaj dalej

Całkowity zakaz w blokach. Sypią się listy ze spółdzielni, za ten przedmiot można dostać niemały mandat
Czytaj dalej
Możliwe przyczyny tragedii. Śledczy sprawdzają różne hipotezy
Na razie nie wiadomo, co doprowadziło do śmierci obu mężczyzn. Śledczy podkreślają, że kluczowe będą wyniki sekcji zwłok oraz badań laboratoryjnych. Wstępne ustalenia wskazują jedynie, że na ciałach nie było widocznych obrażeń. To oznacza, że nie ma oczywistych śladów przemocy, które mogłyby wskazywać na zabójstwo.

Dlatego śledczy biorą pod uwagę różne scenariusze. Jedną z hipotez, o której mówią mieszkańcy okolicy, jest zatrucie tlenkiem węgla lub innymi substancjami. Takie przypuszczenia pojawiają się wśród sąsiadów, którzy zastanawiają się, co mogło wydarzyć się w zamkniętym domu.

Nie są to jednak oficjalne ustalenia. Prokuratura podkreśla, że dopiero szczegółowe analizy toksykologiczne i histopatologiczne pozwolą ustalić rzeczywistą przyczynę zgonu. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach wskazała, że wyniki badań wyznaczą dalszy kierunek śledztwa. Tymczasem sąsiedzi mają na to zupełnie inne spojrzenie:

Myślałam, że jak wrócił, to może się unormowało? Ale coraz bardziej wyglądał na zmęczonego życiem. Wszystko stracił, łącznie z twarzą. Nikt z sąsiadów go nie wytykał palcami, ale on bardzo się załamał. Od kilku miesięcy niemal nie widywaliśmy ani pana Jerzego, ani jego syna. Nie wiem, czy na zimę mieszkali gdzie indziej, bo ludzie mówią, że mieli w tym domu odcięte wszystkie media, w tym gaz oraz prąd — opowiada “Faktowi” sąsiadka byłego prokuratora.

Widziałem pana Jerzego 28 lutego, powiedział tylko “dzień dobry” i tyle. W domu zawsze były spuszczone rolety. Teraz dowiedzieliśmy się o tej tragedii. Policja przyjechała, pogotowie, ale nie było kogo ratować. Kto wie, czy po zimie nie rozpalili w kominku? I czy to nie doprowadziło do tragedii? — zastanawia się w rozmowie z “Faktem” pan Mariusz, sąsiad.

Poszedłem zobaczyć, co się dzieje z tą kamerą, a tu okazało się, że jest wypięta z gniazdka, a zamiast niej tkwi pomarańczowy kabel, który wychodził z ich posesji. Tym pomarańczowym kablem podłączyli się do mojego gniazdka. Nie zgłaszałem tego na policję, bo i tak już on miał sporo za uszami. Odciąłem im ten kabel. Następnego dnia widziałem, że kopci się im z komina. Zimno było, pomyślałem, że napalili w kominku. Kto wie, czy tlenek węgla ich nie zabił? — mówi sąsiad zmarłych.

Na razie sprawa pozostaje zagadką. Śledczy próbują odtworzyć ostatnie dni życia obu mężczyzn i ustalić, czy w domu mogło dojść do nieszczęśliwego wypadku lub innego tragicznego zdarzenia. Odpowiedzi mają przynieść wyniki sekcji oraz kolejne czynności prowadzone przez policję pod nadzorem prokuratury.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247

google.com, pub-2441454515104767, DIRECT, f08c47fec0942fa0