Connect with us

NFL

Sama nie mogła w to uwierzyć!

Published

on

Jedno krótkie zdanie, wypowiedziane w zupełnie nieoczekiwanych okolicznościach, wystarczyło, by uruchomić lawinę domysłów. To, co Kinga Rusin usłyszała daleko od Polski, może wkrótce odbić się szerokim echem także w jej życiu.

Kariera Kingi Rusin stanowi interesujące studium świadomej zmiany trajektorii zawodowej w momencie, który dla wielu byłby raczej zwieńczeniem drogi niż punktem zwrotnym. Przez lata należała do ścisłej czołówki polskich osobowości medialnych, a jej nazwisko było niemal synonimem stacji TVN. Jako współprowadząca „Dzień Dobry TVN” przez blisko półtorej dekady współtworzyła format, który wyznaczał standardy porannej telewizji w Polsce. Równolegle pojawiała się w największych projektach rozrywkowych stacji – prowadziła „You Can Dance”, była twarzą programu „Agent – Gwiazdy”, a zwycięstwo w „Tańcu z gwiazdami” tylko umocniło jej pozycję jako medialnej gwiazdy o ogromnym zasięgu i rozpoznawalności.

Ta pozycja nie wzięła się znikąd. Rusin zaczynała od pracy u podstaw w Telewizji Polskiej – prowadziła m.in. „Randkę w ciemno”, współpracowała z redakcją „Teleexpressu”, zdobywając doświadczenie dziennikarskie i prezenterkie w czasach, gdy rynek medialny w Polsce dopiero się profesjonalizował. Już wtedy była zauważana przez branżę, czego symbolicznym potwierdzeniem stała się nagroda Wiktora w 1994 roku. Był to sygnał, że mamy do czynienia z osobowością, która nie tylko dobrze odnajduje się przed kamerą, ale potrafi budować długofalową relację z widzami.

Kluczowe w tej biografii jest jednak to, że Kinga Rusin nie zatrzymała się na etapie telewizyjnego sukcesu. Równolegle do intensywnej obecności w mediach zaczęła konsekwentnie rozwijać własne projekty biznesowe. Marka kosmetyków naturalnych Pat&Rub, początkowo traktowana przez wielu jako poboczna aktywność celebrytki, z czasem stała się rozpoznawalnym brandem i – co istotne – jej głównym źródłem dochodu. Był to wyraźny sygnał, że Rusin myśli o swojej pozycji zawodowej w kategoriach długofalowych, wykraczających poza zależność od telewizyjnych kontraktów.

Z biznesem splotła się także wyraźnie artykułowana postawa ideowa. Rusin coraz mocniej angażowała się w kwestie społeczne i ekologiczne, wykorzystując swoją popularność do nagłaśniania tematów związanych z ochroną środowiska, zdrowym stylem życia i odpowiedzialną konsumpcją. Publikowała książki – jak poradnik „Jak zdrowo i pięknie żyć” – które wpisywały się w ten sam nurt myślenia o świadomym wyborze stylu życia. W ten sposób zbudowała spójny wizerunek: nie tylko medialnej gwiazdy, lecz także przedsiębiorczyni i aktywistki, która konsekwentnie przekuwa deklaracje w konkretne działania.

Historia Kingi Rusin pokazuje więc, że odejście z głównego nurtu telewizji nie musi oznaczać zawodowego wycofania. Przeciwnie – może być świadomym ruchem w stronę większej autonomii, kontroli nad własną marką i realizowania wartości, które wcześniej trudno było w pełni artykułować w ramach klasycznej kariery telewizyjnej.

Dziennikarka zdecydowała się na wyjazd tuż przed finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jednak – jak można się było spodziewać – nie pozostawiła tej okoliczności bez komentarza. Podkreśliła, że nawet pobyt za granicą nie zwalnia jej z zaangażowania w akcję charytatywną, która od lat jest jej bliska. Zapewniła, że wsparcie finansowe trafi na konto fundacji bez względu na szerokość geograficzną.

„Za chwilę, jak co roku, zrobimy z Markiem duży przelew na konto WOŚP” – deklarowała Kinga, dodając przy tym, że ideą Orkiestry stara się zarażać również osoby poznane na miejscu. 

Jak zaznaczyła, temat WOŚP pojawiał się w rozmowach także w Meksyku, a ona sama chętnie tłumaczyła, na czym polega sens tej inicjatywy i dlaczego od lat decyduje się ją wspierać.

Od kilku dni relacjonuje swój wyjazd w mediach społecznościowych, regularnie dzieląc się kadrami z egzotycznego miejsca. Instagram Kingi wypełniły zdjęcia i opisy spokojnych, wręcz hedonistycznych chwil, choć – jak sama przyznała – mimo słońca i palm dopada ją tęsknota za zimową aurą w Polsce.

„Jestem tu od tygodnia. Do tej pory pracowałam z leżaka z widokiem na morze, poświęcałam dużo czasu mojemu dobrostanowi, medytowałam, brałam masaże, jadłam egzotyczne owoce prosto z drzewa, a teraz biorę się ostro do ĆWICZEŃ bo … marzę o śniegu i mrozie” – napisała, zdradzając, że urlop łączy z pracą i dbałością o kondycję fizyczną.

Między kolejnymi treningami znalazła również czas na nocne wyjście na plażę. To właśnie tam natknęła się na lokalnego wróżbitę, który – jak opisała – regularnie odprawia rytuały związane z żywiołem ognia. Szczególne wrażenie zrobiła na niej ceremonia odbywająca się przy pełni księżyca, bo – jak usłyszała – wtedy bywa ona „wyjątkowa”. Całość dopełniła obrazu wyjazdu, który łączy relaks, duchowość i aktywność, a przy okazji nie odcina jej od spraw ważnych społecznie.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247