NFL
Są zdjęcia, widać kto trzyma kciuki
Selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban podał wyjściową jedenastkę na starcie ze Szwecją, które rozpoczęło się o godzinie 20:45 w Sztokholmie. To spotkanie nie jest zwykłym meczem – jego wynik zdecyduje o tym, kto pojedzie na mistrzostwa świata rozgrywane w Ameryce Północnej. Dla Polaków to ostatni etap walki o udział w turnieju organizowanym wspólnie przez Stany Zjednoczone, Kanadę i Meksyk.
Na murawie pojawili się: Grabara, Cash, Wiśniewski, Bednarek, Świderski, Lewandowski, Zieliński, Kamiński, Kiwior, Szymański i Zalewski. Rywale również odkryli karty, choć przystępują do meczu w osłabieniu. W składzie Szwecji znaleźli się Nordfeld, Svensson, Lagerbielke, Starfelt, Lindeloef, Gudmundsson, Elanga, Ayari, Karlstroem, Nygren oraz Gyokeres, jednak zabraknie kilku ważnych postaci, które wykluczyły kontuzje.
Sam kontekst rywalizacji dodatkowo podgrzewa atmosferę. Polska reprezentacja od niemal wieku nie potrafi wygrać na szwedzkiej ziemi – ostatni taki sukces miał miejsce w 1930 roku. Łączny bilans spotkań obu drużyn również nie napawa optymizmem, bo w 28 meczach Polacy triumfowali dziewięć razy, cztery kończyły się remisem, a aż piętnaście zwycięstw zapisali na swoim koncie Szwedzi. Dzisiejszy zwycięzca trafi do grupy F mundialu, gdzie czekają już Holandia, Japonia i Tunezja.
Warto pamiętać, że tegoroczne mistrzostwa będą wyjątkowe pod względem skali. Po raz pierwszy w historii zagrają w nich aż 48 reprezentacji, a turniej potrwa od 11 czerwca do 19 lipca 2026 roku. Spotkanie w Sztokholmie poprowadzi słoweński arbiter Slavko Vincić, a jego gwizdek może rozpocząć nowy rozdział w historii polskiej piłki.
Robert Lewandowski, fot. KAPiF
Kontrowersje na stadionie i gwizdy podczas hymnu Polski
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem zrobiło się gorąco, i to nie tylko ze względu na sportową stawkę. Spotkanie Szwecji z Polską od kilku dni wywoływało ogromne emocje w obu krajach, a wydarzenia na stadionie tylko je spotęgowały. Już sam początek rywalizacji pokazał, że gospodarze nie zamierzają ułatwiać życia biało-czerwonym.
Na Strawberry Arena w Solnie nie zabrakło kontrowersji związanych z odegraniem hymnów. W pamięci wielu kibiców wciąż świeża była sytuacja z meczu Polska – Albania, kiedy to pojawiły się problemy techniczne i hymn nie był odpowiednio słyszalny. Tym razem obawy dotyczyły raczej reakcji publiczności.
Tuż przed rozpoczęciem „Mazurka Dąbrowskiego” spiker stadionowy apelował o szacunek wobec rywali.
– Prosimy uszanować hymn rywala – wygłosił komunikat stadionowy spiker na Strawberry Arena.
Mimo tego wezwania trybuny zareagowały zupełnie inaczej, niż można było oczekiwać. Już pierwsze dźwięki polskiego hymnu zostały zagłuszone przez głośne gwizdy, które nie ustawały nawet wtedy, gdy zawodnicy reprezentacji Polski oraz kibice zgromadzeni na stadionie wspólnie śpiewali hymn. Nie był to jedyny moment napięcia – podobna reakcja pojawiła się także podczas rozgrzewki Polaków oraz w chwili prezentacji składu drużyny Jana Urbana.
Szwedzi zasnąć nie mogli. Polscy kibice przejęli miasto przed meczem o Mundial
Czytaj dalej
Badania na NFZ nie dla wszystkich. Cięcia wizyt od 1 kwietnia, pacjenci będą odchodzić z kwitkiem
Czytaj dalej
Bliscy kapitana na trybunach w kluczowym momencie
Wśród tysięcy kibiców obecnych na stadionie nie zabrakło również osób szczególnie ważnych dla lidera reprezentacji Polski. Na trybunach zasiedli najbliżsi Roberta Lewandowskiego, którzy postanowili wspierać go w jednym z najważniejszych momentów jego reprezentacyjnej kariery.
W Sztokholmie pojawiły się mama piłkarza, Iwona, oraz jego siostra Milena. Ich obecność to nie tylko rodzinny gest, ale także symbol wsparcia w chwili, gdy presja sięga maksimum. Mecze o taką stawkę rządzą się swoimi prawami, a obecność bliskich może mieć dla zawodnika ogromne znaczenie mentalne.
