NFL
Rzecznik Praw Pacjenta wskazuje na błędy szpitala w sprawie śmierci Pawła Hoffmana. Czy pęknięcie tętniaka było jedyną przyczyną zgonu?
Szukaj w serwisie…
Szukaj
Wydarzenia
Polska
Śląsk
Rzecznik Praw Pacjenta o zgonie w szpitalu. Złamano prawa pacjenta
Czekał 31 godzin na łóżko i zmarł. Rzecznik Praw Pacjenta wytyka szpitalowi błędy
Renata Cius-Rassek
Dziennikarka działu Wydarzenia
Data utworzenia: 5 marca 2026, 19:08.
Udostępnij
Bartłomiej Chmielowiec, czyli Rzecznik Praw Pacjenta, po publikacji w “Fakcie” zajął się sprawą okoliczności śmierci Pawła Hoffmana (†47 l.) z Sosnowca. Mężczyzna zmarł po 31 godzinach oczekiwania na miejsce w oddziale nefrologicznym w sosnowieckim szpitalu św. Barbary. “Fakt” dotarł do końcowego raportu RPP w tej sprawie.
Rzecznik Praw Pacjenta zakończył postępowanie po śmierci Pawła Hoffmana. 5
Zobacz zdjęcia
Rzecznik Praw Pacjenta zakończył postępowanie po śmierci Pawła Hoffmana. Foto: Materiały prasowe, Dawid Markysz/Edytor
O okolicznościach tragicznej śmierci Pawła Hoffmana “Fakt” pisał w październiku ub. r. Po naszej publikacji decyzjom, które w lipcu 2025 r. podejmował szpitalny personel wobec 47-latka, zaczął przyglądać się Rzecznik Praw Pacjenta. RPP po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego ustalił, że w placówce nie dołożono należytej staranności w trakcie leczenia pana Pawła.
Mężczyznę diagnozowały dwie placówki. 15 lipca pan Paweł nagle źle poczuł się w pracy. Zasłabł. Uskarżał się na bóle brzucha i w klatce piersiowej oraz wymioty. Został przewieziony karetką do Zagłębiowskiego Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej. Na SOR usłyszał, że to zatrucie pokarmowe, prawdopodobnie zupką chińską. Podano mu leki, lepiej się poczuł, został zwolniony do domu. Zalecono mu kontrolę w poradni nefrologicznej z uwagi na wyniki pracy nerek.
Następnego dnia o godz. 6.14 pan Paweł ponownie trafił na SOR. Prosto z domu został odwieziony do szpitala św. Barbary w Sosnowcu. W dalszym ciągu bolał go brzuch. Miał wyniki wskazujące na złą pracę nerek. — Syn miał trafić na oddział nefrologiczny, ale — jak się okazało — z uwagi na brak miejsc na oddziale, pozostał na SOR na sali obserwacyjnej do czasu, aż łóżko się zwolni — relacjonuje Jan Hoffman (71 l.), pokazując wpis w dokumentacji medycznej swego syna.
17 lipca koło południa stan zdrowia pana Pawła dramatycznie się pogorszył. Doszło do zatrzymania akcji serca. Pan Paweł zmarł po 31 godzinach oczekiwania na łóżko na oddziale.
Po publikacjach “Faktu” Rzecznik Praw Pacjenta z urzędu wszczął postępowanie. Zakończył je 28 stycznia br. Z analizy dokumentacji dostarczonej RPP przez szpital wynika, że u Pawła Hoffmana w momencie przyjęcia na SOR rozwijała się sepsa oraz ostre uszkodzenie nerek. W takiej sytuacji, jak stwierdza RPP, pacjent powinien niezwłocznie zostać skonsultowany przez specjalistę nefrologa i trafić jak najszybciej na oddział nefrologii.
Zdaniem RPP jeśli w oddziale nie było wolnych łóżek, szpital powinien zorganizować transport do innej placówki. RPP wskazuje też na zbyt późne wdrożenie antybiotykoterapii oraz pobranie materiału do badań mikrobiologicznych u pacjenta. Nastąpiło to dopiero dwie minuty po północy 17 lipca. Tymczasem trzeba podkreślić, że chorego przyjęto na SOR 16 lipca o godz. 7.21.
Pierwsze wyniki już wskazywały na początek posocznicy. W chwili przyjęcia na SOR lekarze mieli też wyniki badań wskazujące na znaczne upośledzenie funkcjonowania nerek. Wymagana jest w takim przypadku bezzwłoczna opieka nefrologa, zauważa RPP. Z dokumentacji medycznej wynika, że konsultacja ze specjalistą odbyła się dopiero 17 lipca. Nie podano godziny ani nie odnotowano, jakie świadczenia zostały wykonane w trakcie konsultacji. Dokumentacja zawiera tylko adnotację, że pacjent oczekuje na wolne miejsce na oddziale.
RPP informuje, że pierwszy antybiotyk podano panu Pawłowi dopiero o godz. 15.20, a więc osiem godzin po przyjęciu na SOR. Tymczasem – jak podkreśla RPP – w sytuacji wysokiego podejrzenia sepsy (przy narastających markerach zapalnych) antybiotykoterapia powinna zostać wdrożona bez zbędnej zwłoki, najpóźniej w ciągu godziny!
Przeprowadzona sekcja zwłok jako przyczynę zgonu pana Pawła wskazała nie sepsę, ale pęknięcie tętniaka aorty z perforacją do jamy osierdziowej.
Szpital św. Barbary broni się twierdząc, że właśnie pęknięcie aorty jest powodem zgonu pana Pawła, a nie zbyt późne podjęcie leczenia sepsy i ostrej niewydolności nerek. — W pełni rozumiemy sytuację pana Jana, który stracił syna, jest zrozpaczony oraz rozgoryczony. Zapewniam, że staramy się dogłębnie wyjaśnić wszystkie okoliczności sprawy, rzetelnie współpracując z powołanymi do tego organami. Odpowiadamy na wszystkie pytania, wyjaśniamy i przekazujemy niezbędne dokumenty. Zalecenia Rzecznika Praw Pacjenta przyjmujemy i wdrażamy. Udzieliliśmy także dodatkowych wyjaśnień i mamy nadzieję, że zostaną one przyjęte przez RPP — poinformowała “Fakt” Anna Ginał, rzeczniczka szpitala
