NFL
Robert Lewandowski znalazł się w centrum uwagi po meczu z Newcastle. Niespodziewane pretensje od kolegi z drużyny to dopiero początek.
Czy można zaliczyć nieudany występ, a jednoczenie być najlepszym spośród atakujących swojego zespołu? Jeszcze jak! Robert Lewandowski dokonał tego przeciwko Newcastle United (1:1). I to mimo wielkich pretensji pod jego adresem ze strony kolegi. A to przecież nie wszystko, bo naprawdę kuriozalne sceny miały miejsce dopiero po jego zejściu z boiska.
To było podczas pewnego wyjazdu poza Polskę. Już mniejsza o to do jakiego kraju. Dalekobieżny autokar połykał kolejne kilometry pod osłoną nocy, a jego wnętrze rozświetlały jedynie ekrany smartfonów. Na siedzeniu, od którego oddzielał mnie korytarz, miał miejsce niezwykły seans.
Oto bowiem miejscowa kobieta seryjnie oglądała filmiki z… wyciskania pryszczy. I wcale się z tym nie kryła, przez co wszyscy dookoła mimowolnie stali się widzami. Oszczędzę może czytelnikom szczegółów, ale faktem jest, że seans pochłonął tamtą panią bez reszty.
perspektywy czasu muszę przyznać, że było to ciekawsze niż oglądanie wtorkowej rywalizacji między Newcastle United a FC Barcelona.
Barcelona uciekła spod topora w ostatniej chwili
Co to w ogóle był za mecz… Bezładna kopanina między stawiającymi na cechy wolicjonalne gospodarzami a słaniającymi się na nogach po ostatnich wysiłkach gośćmi. Jeśli ten wieczór miałby zadecydować o tym, czy jeden, czy drugi młody widz zakocha się w piłce nożnej, trzeba by spisać ich na straty.
Do Newcastle większych pretensji mieć nie można. To Sroki były stroną przeważającą. To im bardziej zależało na zwycięstwie i bardziej na nie zasłużyły. Ich fani nie mogą mieć do nich żadnych pretensji.
Barcelona? Zupełnie odwrotnie. Podopieczni Hansiego Flicka wyszli na ten mecz jak za karę. Ot, przebimbać 90 minut na murawie bez większego szwanku i wrócić do domu. Operacja się udała, puls pacjenta nadal jest wyczuwalny.
Cenny remis na St James’ Park Duma Katalonii zawdzięcza jedynie uśmiechowi losu w ostatniej akcji. Wystarczyło sprytne zachowanie Daniego Olmo w polu karnym, a następnie pewny strzał z 11. metra w wykonaniu Lamine’a Yamala, by Barcelona wysforowała się na pole position w tej rywalizacji. Dzięki rewanżowi na własnym boisku jest teraz nieznacznym faworytem do awansu.
