Connect with us

NFL

Robert Lewandowski, mimo gotowości do gry, znów pominięty w Barcelonie. Jego sytuacja w klubie staje się coraz bardziej niezrozumiała. Co dalej?

Published

on

Takie sytuacje niemal się nie zdarzają. Cała Hiszpania była zgodna i czekała na wielki powrót Roberta Lewandowskiego. Scena była gotowa, specjalna maska chroniąca twarz już założona, ale 37-latek i tak został pominięty. Lewandowski potrzebował raptem 30 minut, by udowodnić swoją wyższość, tylko co z tego? Jego sytuacji w klubie nie da się już logicznie wytłumaczyć. A to nie koniec złych wieści.

Gdy Robert Lewandowski doznał złamania kości po wewnętrznej stronie lewego oczodołu, wydawało się, że czeka go dłuższa przymusowa przerwa. Polak ominął jednak tylko jedno spotkanie, a już w specjalnie zaprojektowanej dla niego masce wykazał gotowość na hit w Bilbao. A wtedy byliśmy świadkami co najmniej kilku wymownych scen.

Hiszpanie szybko podłapali temat i podkreślali błyskawiczny powrót 37-latka, a przegląd tamtejszych mediów w sobotni poranek zaskakiwał. Od dłuższego czasu kilka największych hiszpańskich dzienników, typując skład Barcelony na kolejny mecz, nie zgadza się w jednej kwestii. Jedni wskazują, że od początku zagra Lewandowski, inni wybierają Ferrana Torresa, ale tym razem obserwowaliśmy absolutną jednomyślność. Właśnie na korzyść Polaka.
Skąd to się wzięło? Przede wszystkim z fatalnej formy Ferrana Torresa, który od dłuższego czasu niewiele dawał drużynie. Tylko co z tego, skoro… Hansi Flick znów pominął Polaka. I szybko przekonał się, że to nie musiał być najlepszy pomysł.

Wystarczyło kilka minut, by po wyśmienitym zagraniu Lamine’a Yamala kibice zastanawiali się, czy Torres próbował strzelać, czy może wycofywał piłkę do Marcusa Rashforda. Jedno było pewne — kompletnie mu to nie wyszło.

A gdy niedługo później to właśnie rywal Lewandowskiego do miejsca w składzie prostym błędem przerwał atak Barcelony, to można było się zastanawiać, jak to możliwe, że to właśnie on znalazł się w pierwszym składzie. I gdyby nie niezła próba strzału już w doliczonym czasie gry, to nikt nie uwierzyłby w to, że Torres wyjdzie także na drugą połowę. Tylko co z tego, skoro Flick i tak miał inne plany?

Dziewięć kontaktów z piłką, pięć strat i jeden, ostatecznie niecelny strzał, wystarczyły, by pozostać na boisku przez godzinę. Wtedy jednak w końcu doszło do zmian.

Hansi Flick tuż po przerwie dokonał tylko jednej zmiany i wprowadził Pedriego, ale gdy Athletic Club stworzył sobie idealną szansę na zdobycie bramki i zespół musiał ratować Joan Garcia, Niemiec w końcu zareagował. A Robert Lewandowski po godzinie patrzenia na to, jak Ferran Torres w zasadzie “męczy” się na murawie, doczekał się na swoją szansę.
Jak to wyglądało? Polak potrzebował tylko chwili, by oddać strzał i nawet jeśli jego próba została zablokowana, to trudno było nie zauważyć różnicy w ofensywie Barcelony.

Czy Lewandowski rozegrał dobre spotkanie? To byłoby zbyt mocne stwierdzenie, ale kluczowe jest to, że potrzebował połowy mniej czasu niż Ferran Torres, by zrobić więcej. Kontakty z piłką to jedno, ale do tego doszła jeszcze próba rozgrywania piłki w środku boiska, a gdy Barcelona w końcu strzeliła gola, praca w defensywie i mądre utrzymywanie się przy piłce.
Można byłoby śmiało stwierdzić, że Barcelona w trudnych meczach po prostu potrzebuje tak doświadczonego napastnika. Ba, Polakowi wystarczyło tylko 30 minut, by udowodnić wyższość nad Ferranem Torresem. I tu możemy zadać sobie pytanie — co z tego? Hansi Flick znów udowodnił, że przy obsadzie ataku, w jego decyzjach na próżno szukać logiki. Lewandowski został pominięty, a to wcale nie musi się zmieniać.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247

google.com, pub-2441454515104767, DIRECT, f08c47fec0942fa0