NFL
„Pusty łbie!” Czarnek krzyczał do Tuska ze sceny. Wiemy, co się dzieje Czytaj więcej:
Sobotnie wydarzenie w hali Sokoła w Krakowie miało dla Prawa i Sprawiedliwości wymiar symboliczny. Podczas spotkania z sympatykami partii ogłoszono, że to właśnie Przemysław Czarnek będzie kandydatem ugrupowania na premiera w wyborach parlamentarnych planowanych na 2027 rok.
Były minister edukacji w rządzie PiS wygłosił długie i emocjonalne przemówienie. W jego trakcie wielokrotnie krytykował obecny rząd oraz premiera Donalda Tuska, zarzucając mu m.in. błędy w polityce gospodarczej i bezpieczeństwa.
Czarnek przekonywał, że Prawo i Sprawiedliwość przygotowuje się do „długiej walki o Polskę”. Wystąpienie było utrzymane w ostrym tonie, a polityk kilkakrotnie podkreślał, że jego zdaniem obecny rząd nie realizuje w pełni interesów państwa.
Kulminacyjnym momentem przemówienia była jednak reakcja na niedawną wypowiedź premiera dotyczącą programu SAFE i finansowania polskiej obronności.
Ostre słowa ze sceny w Krakowie
Kilka dni wcześniej Donald Tusk odwiedził hutę w Stalowej Woli. Podczas wystąpienia odniósł się do krytyków programu SAFE, który ma pomóc w finansowaniu inwestycji zbrojeniowych.
Premier w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych powiedział:
– Postaram się to wytłumaczyć najprościej jak potrafię. Patrzcie mi na usta – 20 miliardów, tylko dla tej huty. Stalowa Wola, Podkarpacie, Polska. Dotarło, zakute łby?
Słowa te wywołały reakcję polityków Prawa i Sprawiedliwości. Właśnie do tej wypowiedzi nawiązał w sobotę Przemysław Czarnek.
– Przyzwyczajcie się państwo w walce o Polskę. Nogi nie odstawiamy – mówił do zgromadzonych w Krakowie. – Więc jak jestem zakuty łeb i wy wszyscy, to mówimy do Tuska: „Pusty łbie!”. Bo lepiej być zakutym niż pustym – krzyczał ze sceny.
Wypowiedź wywołała głośną reakcję publiczności. Z sali słychać było okrzyki poparcia i oklaski.
Politycy PiS argumentują, że słowa premiera były obraźliwe wobec przeciwników politycznych i wyborców partii. Z kolei przedstawiciele obozu rządzącego podkreślają, że była to retoryczna odpowiedź na wcześniejszą krytykę programu SAFE.
Tajemniczy samolot krążył nad Warszawą w środku nocy. Polacy byli zaskoczeni. Wiadomo już, o co chodziło
Czytaj dalej
Płacą 16 tys. zł miesięcznie, ale chętnych brak. Ten zawód na większość działa odstraszająco
Czytaj dalej
Spór o program SAFE i pieniądze na obronność
W tle ostrej wymiany zdań znajduje się europejski program SAFE, który ma wspierać finansowanie inwestycji w sektorze obronnym.
W lutym Senat przyjął z poprawkami ustawę wdrażającą ten instrument w Polsce. Przepisy zakładają powołanie Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, którym ma zarządzać Bank Gospodarstwa Krajowego. Mechanizm ma umożliwić rządowi korzystanie z preferencyjnych pożyczek w ramach unijnego programu.
Według założeń Polska może uzyskać około 43,7 miliarda euro na rozwój zdolności obronnych i modernizację armii. Rząd deklaruje, że ponad 80 procent tych środków ma trafić do krajowego przemysłu zbrojeniowego.
Program od początku budzi jednak polityczne emocje. Część polityków opozycji krytykowała sposób jego przedstawiania i finansowania, a także rolę instytucji europejskich.
Ekonomiści, pytani o SAFE, w większości oceniają instrument pozytywnie. Ich zdaniem preferencyjne pożyczki mogą być dla Polski korzystniejszym sposobem finansowania inwestycji obronnych niż emisja obligacji na rynku kapitałowym.
Polityczny spór wokół programu pokazuje jednak, że temat bezpieczeństwa i wydatków na zbrojenia będzie jednym z głównych pól konfliktu w nadchodzących latach. Szczególnie że – jak zapowiada Prawo i Sprawiedliwość – kampania przed wyborami w 2027 roku już się zaczęła.
