Connect with us

NFL

Prezes Polskiego Związku Sportów Saneczkowych odpowiada na zarzuty olimpijczyków. Czy to początek nowego rozdziału w polskim saneczkarstwie?

Published

on

Dzięki szóstemu miejscu kobiecej dwójki na igrzyskach w Polsce zrobiło się głośno o saneczkarstwie. Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska narzekały, że sukces osiągnęły mimo problemów i braku wsparcia. — Jedno osiągnięcie i burza w głowie — ripostuje w rozmowie z nami dr Zdzisław Ingielewicz Polskiego Związku Sportów Saneczkowych. — Atakują związek i opowiadają bzdury, nie mając pojęcia jak funkcjonujemy i jakie są zasady planowania, przygotowania, organizacji i rozliczania — dodaje. Zarzuca Domowicz mówienie nieprawdy i podaje liczby. Wyjaśnia też, dlaczego w Polsce wciąż nie powstał profesjonalny tor oraz opowiada o wygranym procesie sądowym z Polskim Komitetem Olimpijskim. Chodziło o wielką kwotę.

Start polskich saneczkarzy i saneczkarek w Cortinie przyniósł kibicom sporo emocji. Tych dobrych, bo Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska zajęły tam najwyższe w historii szóste miejsce, ale i tych złych. Reprezentanci Polski w otwarty sposób skrytykowali bowiem zarząd Polskiego Związku Sportów Saneczkowych zarzucając działaczom m.in. brak odpowiedniego wsparcia, sprzętu i komunikacji. Do wszystkiego odnosi się dr Zdzisław Ingielewicz, prezes PZSSan, który w rozmowie z nami nie tylko udzielił wyczerpujących odpowiedzi, ale i uderzył się w pierś.

Tomasz Moczerniuk: Ma pan imponujące CV. Jest pan doktorem nauk ekonomicznych w dyscyplinie nauki o zarządzaniu, wieloletnim działaczem polskiego ruchu olimpijskiego, prezesem firmy chemicznej Dwory S.A., która kiedyś wspierała parę Dorota Zagórska — Mariusz Siudek czy Pawła Korzeniowskiego. W latach 2008-12 był pan też prezesem PZHL. Co pana skłoniło, aby we wrześniu 2020 objąć funkcję prezesa Polskiego Związku Sportów Saneczkowych.

Dr Zdzisław Ingielewycz: To było trochę dziełem przypadku. W 2019 ówczesny prezes Michał Jasnosz, którego znałem z pracy w PZHL, zaprosił mnie do Rady Patronackiej związku. Długo razem nie popracowaliśmy, bo pod koniec września 2019 prezes Jasnosz zmarł. Urzędujący wiceprezes Jan Błoński zwrócił się do mnie z propozycją kandydowania na prezesa PZSSan. Nie było to moim marzeniem, lecz zdecydowałem się pro publico bono. Na Walnym Zgromadzeniu Delegatów w 2020 r. powierzono mi funkcję prezesa. Swoją rolę pełnię społecznie. Poświęcam swój czas i energię. Koszty mojego — i nie tylko — funkcjonowania pokrywam sam.

Wyzwań było i jest wiele. Krótka ławka trenerska, brak infrastruktury i mechanika, wykruszanie się zawodników w momencie przechodzenia z juniorów do seniorów, procedury i ograniczenia związane z pozyskiwaniem środków budżetowych. Do tego brak sponsorów wynikający m.in. z niskiej wartości marketingowej naszej dyscypliny, a tym samym brak środków własnych na potrzebne przedsięwzięcia. Zaobserwowałem także tlący się w tle konflikt między środowiskiem dolnośląskim i lubuskim a małopolskim.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247