Connect with us

NFL

Powiedziała to wywiadzie tylko u nas👇

Published

on

Małgorzata Ostrowska to artystka, której obecność na polskiej scenie muzycznej jest niemal nie do przeoczenia. Jej kariera nabrała rozpędu w latach 80., gdy dołączyła do legendarnego zespołu Lombard. W okresie, gdy polski rock eksplorował nowe brzmienia, eksperymentował z rytmem i energią, Ostrowska szybko stała się twarzą grupy. Jej mocny, charakterystyczny głos wyróżniał się wśród wokalistów tamtej dekady, a utwory takie jak „Szklana pogoda” czy „Przeżyj to sam” szybko stały się przebojami, które do dziś pozostają rozpoznawalne. Już wtedy pokazała, że scena muzyczna to nie tylko przestrzeń artystycznej zabawy, ale też wymagająca profesja, w której liczy się dyscyplina i profesjonalizm.

W połowie lat 90. Ostrowska zdecydowała się na karierę solową, co pozwoliło jej na pełną swobodę artystyczną. Jej solowe płyty stały się przestrzenią eksperymentów – od lirycznych ballad po nowoczesne, elektroniczne brzmienia. Choć nie wszystkie utwory zdobywały masową popularność, były dowodem na odwagę artystki i gotowość do wytyczania własnej ścieżki, niezależnie od wcześniejszych sukcesów zespołu. Dla wielu fanów jej solowa twórczość jest przejawem dojrzałości artystycznej i konsekwencji w poszukiwaniu własnego języka muzycznego.

Ostrowska pozostaje aktywna również dziś – koncertuje, nagrywa nowe utwory i współpracuje z młodszymi muzykami, udowadniając, że wiek nie ogranicza możliwości scenicznych. Jej występy przyciągają zarówno wiernych fanów z czasów Lombardu, jak i młodszych słuchaczy, poszukujących autentycznych głosów i emocjonalnej głębi w muzyce.

Największe osiągnięcia Małgorzaty Ostrowskiej to te, które przetrwały próbę czasu. Przeboje z Lombardu nadal goszczą w radiu, a jej rozpoznawalny głos pozostaje symbolem polskiego rocka lat 80. Solowe dokonania artystki, choć mniej spektakularne pod względem popularności, pokazują jej determinację i potrzebę wyrażania siebie bez kompromisów. To właśnie konsekwencja, talent i gotowość do eksperymentowania uczyniły ją jednym z najważniejszych głosów polskiej sceny muzycznej.

Dziś Ostrowska jest postrzegana jako doświadczona i autentyczna artystka, która nie goni za trendami, lecz konsekwentnie podąża własną drogą. Jej kariera jest przykładem, że prawdziwy sukces w muzyce nie zależy wyłącznie od chwilowej popularności, lecz od umiejętności tworzenia i inspirowania kolejnych pokoleń. Małgorzata Ostrowska wciąż ma siłę, by śpiewać, komponować i zachwycać słuchaczy, co czyni ją niekwestionowaną ikoną polskiego rocka.

Małgorzata Ostrowska, fot. Świat Gwiazd YouTube
Małgorzata Ostrowska o mężu
Małgorzata Ostrowska w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla Świat Gwiazd zdecydowała się na rzadki gest — odsłoniła fragment swojej prywatności i opowiedziała o relacji z Jacek Gulczyński. Z jej słów wyłania się opowieść o uczuciu, które nie było gwałtownym zwrotem akcji, lecz procesem rozciągniętym w czasie, budowanym na przyjaźni, wspólnych doświadczeniach i wzajemnym uznaniu.

„My się poznaliśmy na zupełnie innej płaszczyźnie. Jacek robił zdjęcia jeszcze dla Lombardu. Myślę, że około 40 albo 45 lat się znaliśmy. Długo funkcjonowaliśmy na płaszczyźnie najpierw koleżeńskiej, potem przyjacielskiej. Mieliśmy swoich partnerów. Mało tego, zapoznał mnie z Jackiem mój ówczesny narzeczony” – wspomina Ostrowska.

Ta relacja od początku wymykała się schematowi romantycznej historii „od pierwszego wejrzenia”. Nie było nagłego olśnienia ani spektakularnego początku. Była za to wieloletnia obecność w swoim życiu, wspólne środowisko artystyczne, rozmowy, obserwacja siebie nawzajem w różnych momentach — również wtedy, gdy każde z nich budowało inne związki. To ważny kontekst: ich uczucie nie narodziło się w próżni, lecz dojrzewało równolegle do biograficznych doświadczeń obojga.

Ostrowska przyznaje, że początkowo nie wyobrażała sobie życia u boku artysty.

„Jacek – oprócz faktu, że był bardzo przystojnym młodym facetem – był dowcipny i był też artystą. Ja swojego czasu, jeszcze przed Jackiem, zarzekałam się, że żaden artysta, absolutnie, bo to są w ogóle porąbani ludzie. Wiele rzeczy mi imponowało: te sprawy artystyczne, poczucie humoru, a na przykład fakt, że jak urodziłam nasze dziecko, to on miał większą praktykę, ponieważ miał starszego syna. W pewien sposób zajmował się więc maleństwem i to mi też imponowało.”

W tej wypowiedzi widać ewolucję postawy: od dystansu i deklarowanego sceptycyzmu wobec „artystycznych temperamentów” po uznanie dla dojrzałości i odpowiedzialności partnera. To nie powierzchowny zachwyt zdecydował o trwałości relacji, lecz konkretne cechy — poczucie humoru, wrażliwość twórcza, a także praktyczne kompetencje w codziennym życiu. Ostrowska akcentuje moment narodzin dziecka jako punkt, w którym partnerstwo nabrało bardzo realnego wymiaru. Doświadczenie Gulczyńskiego jako ojca stało się dla niej nie tyle dodatkiem, co dowodem stabilności.

Jej opowieść nie koncentruje się wyłącznie na emocjach. To narracja o relacji, w której miłość splata się z przyjaźnią i współodpowiedzialnością. Wypowiedź wokalistki pokazuje, że uczucie może być konsekwencją wieloletniego poznawania się, a nie impulsem. Związek jawi się tu jako wspólnota budowana na wzajemnym szacunku i gotowości do dzielenia codzienności — tej zwyczajnej, pozbawionej scenicznego blasku.

Dla odbiorców jej twórczości to coś więcej niż anegdota z życia prywatnego. To świadectwo, że relacje nie muszą zaczynać się od spektakularnych deklaracji, by okazały się trwałe. Czasem najgłębsze uczucia wyrastają z przyjaźni, która przez lata pozostaje w tle — aż w pewnym momencie naturalnie staje się fundamentem wspólnego życia.

Jakie są konsekwencje nieopłacenia abonamentu RTV przez emerytów?
Czytaj dalej

MON wyliczyło emeryturę Urszuli Brzezińskiej-Hołowni. To nie żart, tyle może dostawać po 15 latach służby
Czytaj dalej
Małgorzata Ostrowska ujawniła prawdę o pochówku męża
W tym samym wywiadzie w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem ujawniła, że jej mąż nie ma grobu.

„Zresztą, wolą Jacka było, żeby go rozsypać gdzieś. Jest w Lesie Pamięci. Mamy w Poznaniu dwa takie. (…) Nie ma nagrobka, nie ma grobu. Zasila rosnące tam drzewa. Tak chciał. Uważam, że to jest doskonałe. Też bym tak chciała” – powiedziała Ostrowska w rozmowie ze „Światem Gwiazd”.

Wokalistka podkreśliła, że Jacek miał jasną i przemyślaną wolę – nie chciał tradycyjnego grobu ani symbolicznego nagrobka. Jego prochy trafiły do Lesu Pamięci w Poznaniu, wyjątkowej przestrzeni, gdzie rosnące drzewa stają się metaforą życia i trwałej pamięci o tych, którzy odeszli. 

Jej słowa pokazują, że ich relacja opierała się na głębokim szacunku i wzajemnym zrozumieniu, a miłość nie kończy się wraz z odejściem drugiej osoby.

 „Tak chciał. Uważam, że to jest doskonałe. Też bym tak chciała” – te wyznania podkreślają, że Ostrowska ceni w życiu intymność i autentyczność, również w kwestii pożegnań.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247