Connect with us

NFL

Poruszyłyśmy niebo i ziemię, żeby odnaleźć naszego tatę”. Ponad miesiąc szukali polskiego paralotniarza

Published

on

Polski paralotniarz zaginął 1 marca. Córki Witolda Gilarskiego pojechały do Kolumbii, żeby wziąć udział w poszukiwaniach taty. Wszystko na nic. Nie odnaleziono żadnego śladu po zaginionym. ”Wciąż tli się nadzieja” — przyznaje Aleksandra Gilarska, ale nie ukrywa, że szanse na szczęśliwy finał są znikome.

Fiasko poszukiwań polskiego paralotniarza zaginionego w Kolumbii.10
Zobacz zdjęcia
Fiasko poszukiwań polskiego paralotniarza zaginionego w Kolumbii. Foto: Defensa Civil / Facebook
Witold Gilarski, lekarz ginekolog i zapalony paralotniarz pojechał do Kolumbii na zawody. 1 marca wziął udział w wyścigu na dystansie 57 km na południe od Santa Fe de Antioquia. Krótko po starcie musiał awaryjnie lądować w środku dżungli. Wiadomo, że mu się udało. Pierwszy i jedyny kontakt nawiązał 28 godzin po zaginięciu. Powiedział, że wraca do cywilizacji. I tu ślad się urwał.

Zorganizowane na wielką skalę poszukiwania służb kolumbijskich, przyjaciół i wolontariuszy przeczesywały ogromny teren. Nigdzie nie natrafiono na żaden ślad. Do Kolumbii pojechały dwie córki Gilarskiego, które również wzięły udział w poszukiwaniach.

— Wraz z siostrą poruszyłyśmy niebo i ziemię, żeby odnaleźć naszego tatę. Nasz pobyt w Kolumbii trwał 13 dni i był wypełniony nieustającymi spotkaniami, telefonami, organizowaniem kolejnych kroków, składaniem pism i przeprowadzaniem rozmów z ogromem ludzi. Oddałyśmy też krew na wypadek badań porównawczych DNA — opowiada Aleksandra Gilarska. — Odważyłyśmy się na lot helikopterem oraz paralotnią z napędem, a to wszystko po to, żeby być o krok bliżej od znalezienia taty — dodaje.

Służby kolumbijskie oficjalnie zakończyły poszukiwania 19 marca. Później ruszyli w teren przyjaciele i wolontariusze, którzy na dalsze poszukiwania zebrali środki w internecie. Przeczesywanie kolejnych terenów niestety nie przyniosło żadnego efektu.

Córki Witolda Gilarskiego wróciły do domu z niczym. ”Niestety, nie wiemy, co stało się z naszym tatą. Możliwe, że miał wypadek z powodu dużego nachylenia terenu lub jest gdzieś przetrzymywany” — przyznaje córka zaginionego paralotniarza. ”Pomimo podjęcia wszystkich możliwych sposobów poszukiwań, nie został znaleziony po nim żaden ślad. Wracamy do domu smutne i bezsilne” — dodała.

W Kolumbii w sprawie zaginięcia wciąż działa Czerwony Krzyż i prokuratura. Wciąż tli się jeszcze iskierka nadziei, że polski lekarz cudem się odnajdzie, ale szanse na to są niewielkie. ”Ale jeśli tak miało być, los tak chciał, Bóg tak chciał (niepotrzebne skreślić), to mamy poczucie, że jest to swego rodzaju “naturalny” i wymarzony sposób dla każdego miłośnika przygód, podróżnika i sportowca na zakończenie swojej historii” — stwierdziła córka Witolda Gilarskiego

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2024 Myjoy247