NFL
Pokazała, co się stało 😨
Dominika Clarke zdobyła popularność jako mama słynnych „pięcioraczków z Horyńca”. Historia jej rodziny poruszyła opinię publiczną, a ona sama szybko stała się bohaterką licznych publikacji medialnych. Z czasem postanowiła dzielić się swoim życiem w mediach społecznościowych, pokazując, jak wygląda codzienność w tak dużej rodzinie.
Dziś wraz z mężem wychowuje aż jedenaścioro dzieci. To sprawia, że jej życie jest nieustannym wyzwaniem organizacyjnym. Od pewnego czasu rodzina mieszka w Tajlandii, gdzie – jak podkreśla – próbuje odnaleźć spokój i równowagę, jednak zamiast sielanki widzowie dostają obraz pełen chaosu, zmęczenia i autentyczności.
Na profilach Dominika Clarke trudno znaleźć wyidealizowane kadry. Zamiast perfekcyjnych zdjęć pojawiają się relacje z codziennych obowiązków, problemów i nieprzewidzianych sytuacji. To właśnie ta szczerość przyciąga wielu obserwatorów, którzy cenią ją za brak „lukru” i pokazywanie prawdziwego życia.
Rodzina Clarke, fot. Facebook
Kontrowersje wokół Dominiki Clarke
Jednocześnie sposób, w jaki dzieli się swoją codziennością, budzi spore kontrowersje. Internauci zwracają uwagę na częstotliwość publikacji – nowe relacje pojawiają się nawet co kilka godzin. Dodatkowo kobieta pokazuje dzieci bez ukrywania ich wizerunku, co według części odbiorców wpisuje się w zjawisko tzw. sharentingu, czyli nadmiernego udostępniania życia dzieci w sieci.
Jedna z ostatnich sytuacji szczególnie poruszyła opinię publiczną. Jedna z córek Dominiki Clarke musiała przejść operację po tym, jak włożyła sobie do ucha plastikową kulkę. Zamiast ograniczyć relacje, mama na bieżąco informowała o przebiegu całej sytuacji w mediach społecznościowych. Wielu internautów uznało to za przekroczenie granic prywatności dziecka.
W sieci pojawiło się wiele krytycznych komentarzy, w których użytkownicy zarzucali jej brak umiaru. Część osób podkreślała, że takie momenty powinny pozostać poza internetem, a najważniejsze jest dobro dziecka. Inni bronili Dominiki, twierdząc, że pokazuje życie takim, jakie jest, i ma do tego pełne prawo.
Dotyczy wszystkich Polaków. Rozpocznie się już 24 kwietnia. Aida mówi wprost
Czytaj dalej
Koszmar na SOR, miał czekać na pomoc ponad 10 godzin
Czytaj dalej
Dominika Clarke żali się na obowiązki domowe
Ostatnio influencerka znów wywołała dyskusję, publikując wpis o swojej codzienności. Tym razem chodziło o… pranie.
„Ja nie wiem, co się dzieje. Ale nie nadążam z praniem. Albo te dzieci się przebierają 5 razy dziennie?” – pisała.
Z humorem wspominała początki życia w Tajlandii, gdy mieli niewiele ubrań i więcej czasu dla siebie.
Dziś – jak przyznaje – sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
„Rewia mody. Każdy po kilka. Szafy pełne. Pralka nie stygnie. I ja nie nadążam. A będzie tylko gorzej… Bo dzieci rosną. Ubrania większe. Prania więcej” – dodała.
W żartobliwy sposób podsumowała, że spędza więcej czasu z pralką niż z mężem. Wpis szybko stał się viralem, a komentarze zapełniły się reakcjami internautów.
Nie wszyscy jednak podeszli do niego z przymrużeniem oka. Wśród komentarzy pojawiły się głosy, że gdyby publikowała mniej treści w sieci, miałaby więcej czasu na obowiązki i odpoczynek. Historia Dominika Clarke pokazuje, jak cienka jest granica między dzieleniem się codziennością a nadmierną obecnością w internecie – i jak łatwo stać się jednocześnie inspiracją i bohaterką kontrowersji.
Ostatnio influencerka znów wywołała dyskusję, publikując wpis o swojej codzienności. Tym razem chodziło o… pranie. „Ja nie wiem, co się dzieje. Ale nie nadążam z praniem. Albo te dzieci się przebierają 5 razy dziennie?” – pisała. Z humorem wspominała początki życia w Tajlandii, gdy mieli niewiele ubrań i więcej czasu dla siebie. Dziś – jak przyznaje – sytuacja wygląda zupełnie inaczej. „Rewia mody. Każdy po kilka. Szafy pełne. Pralka nie stygnie. I ja nie nadążam” – dodała. W żartobliwy sposób podsumowała, że spędza więcej czasu z pralką niż z mężem. Wpis szybko stał się viralem, a komentarze zapełniły się reakcjami internautów. Nie wszyscy jednak podeszli do niego z przymrużeniem oka. Wśród komentarzy pojawiły się głosy, że gdyby publikowała mniej treści w sieci, miałaby więcej czasu na obowiązki i odpoczynek. Historia Dominika Clarke pokazuje, jak cienka jest granica między dzieleniem się codziennością a nadmierną obecnością w internecie – i jak łatwo stać się jednocześnie inspiracją i bohaterką kontrowersji.Rozwiń
Bądź na bieżąco – najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
