NFL
Pani Władysława Oleksy przyniosła na pogrzeb Mariana Korala coś wyjątkowego. Co to za przedmiot i dlaczego jest tak ważny?
Szukaj
Wydarzenia
Polska
Kraków
Pogrzeb Mariana Korala. Była pracownica mówi o ważnym obrazku
Była pracownica Mariana Korala mówi o ważnym obrazku. “Przyniosłam go na pogrzeb”
Wojciech Łaskarzewski
Dziennikarz działu Wydarzenia
Iwona Bielska
Dziennikarka działu Wydarzenia Fakt
Data utworzenia: 11 marca 2026, 16:52.
Udostępnij
– Nie mogło mnie tu zabraknąć – mówi nam pani Władysława Oleksy (66 l.), jedna z pierwszych pracownic Mariana Korala (†73 l.). Była jedną z wielu osób, które chciały po raz ostatni pożegnać znanego przedsiębiorcę. W dłoni trzymała obrazek. Jak nam tłumaczyła, to był podarunek od ówczesnego szefa.
Była pracownica Mariana Korala mówi o ważnym obrazku. “Przyniosłam go na pogrzeb”.10
Zobacz zdjęcia
Była pracownica Mariana Korala mówi o ważnym obrazku. “Przyniosłam go na pogrzeb”. Foto: @Sądeczanin TV/youtube, LASKAR-MEDIA
Tłum pożegnał Mariana Korala. W Nowym Sączu (woj. małopolskie) zakończył się pogrzeb słynnego przedsiębiorcy i współtwórcy lodowej potęgi braci Koral. Nie zabrakło pięknych i poruszających słów o zmarłym.
Ceremonia pogrzebowa Mariana Korala już się zakończyła. Trumna z jego ciałem spoczęła w rodzinnym mauzoleum. Na koniec uroczystości poproszono, by nie składać kondolencji rodzinie.
Marian Koral przez ostatni czas poważnie chorował. Z posługą jego dom odwiedzali księża. Znany przedsiębiorca był bardzo rodzinny. Był bardzo zżyty z braćmi – Józefem i Janem (†81 l.), który odszedł niespełna rok wcześniej, w maju 2025 r.
Stworzył z ukochaną żoną Marią piękne i długotrwałe małżeństwo. Wdowę pocieszała rodzina. W tym ostatnim geście z czułością i łzami całowała trumnę ukochanego męża.
Na pogrzebie była jedna z pierwszych pracownic Mariana Korala, pani Władysława. Opowiadała nam, jakim człowiekiem był jej były szef.
Przede wszystkim uczciwym. Bardzo cenił punktualność i czystość, na to zwracał szczególną uwagę
– przyznała.
Nasza rozmówczyni wspominała dawne czasy, gdy pracowała w firmie Mariana Korala.
Pamiętam taki dzień, kiedy były komunie święte i trzy pracownice nie przyszły do pracy. Zostałam sama i uwijałam się, jak mogłam. Później pan Marian dał mi trzy wypłaty. Zawsze można było na niego liczyć, zwrócić się z każdą sprawą
– podkreśliła.
Kiedy urodziło mi się dziecko, zaproponował, żebym przyszła po wózek. To był niemiecki wózek, naprawdę porządny. Taki był – pomysłowy przedsiębiorca z wizją. A przecież to były trudne czasy, a jednak robiono prawdziwe lody. Na tym wyrosła marka. To był dobry, polski produkt i tak zostało
– wspominała pani Władysława.
Jak zaznaczyła, pan Marian zawsze potrafił stanąć w obronie pracownika.
Jeśli przyszedł klient, który źle odnosił się do ludzi, potrafił go wyprosić. Ujmował się za swoimi pracownikami. Jego ludzi nie można było lekceważyć. Szkoda takich ludzi. Boże, daj mu niebo. Oby więcej było takich pracodawców, którzy tak dbają o pracowników, firmę i innych ludzi
– opowiadała naszemu reporterowi.
Pani Władysława w trakcie rozmowy trzymała coś w dłoni. Jak się okazało, był to święty obrazek. Podarunek z dedykacją od zmarłego Mariana Korala.
