NFL
Oto przyczyna problemów Igi Świątek? “Kłopot jest w głowie o otoczeniu” ➡️
Kłopot jest gdzieś w głowie i w otoczeniu Igi Świątek. To są jakieś prywatne sprawy — mówi Karol Stopa na kanale “Trzeci Serwis”. Doskonale znany tenisowy ekspert jest zdania, że podłoża aktualnych problemów drugiej rakiety świata nie powinno szukać się stricte w tym, co robi na korcie. A ponadto nie do końca podziela optymizm w związku ze zmianami wprowadzonymi przez Wima Fissette’a. — On rzuca coś, a to zostaje mimo uszu puszczone — wtóruje mu Lech Sidor.
Iga Świątek z Australian Open pożegnała się w ćwierćfinale. Przegrała w nim z późniejszą triumfatorką Jeleną Rybakiną. Wcześniej na swojej drodze pokonała m.in. Maddison Inglis, Annę Kalinską czy Marie Bouzkovą. Po wielkoszlemowych zawodach znów rozgorzała dyskusja dotycząca dyspozycji polskiej tenisistki. Eksperci zwracają uwagę przede wszystkim na problemy w meczach z zawodnikami ze ścisłej czołówki, bo w nich Polka nie może od dłuższego czasu pochwalić się zbyt dobrymi rezultatami.
Przyczyn takiego stanu rzeczy można upatrywać się w wielu miejscach, ale według doskonale znanego komentatora i eksperta Karola Stopy problemem nie jest dyspozycja na korcie. — Różne rzeczy od jakiegoś czasu się nie zgadzają. Mam coraz więcej wątpliwości, czy to aby na pewno jest kwestia tego, czy ona stosuje taki, czy inny uchwyt, czy ona tak serwuje albo inaczej — mówi na kanale “Trzeci Serwis”. I wskazuje, że problemem mogą być kwestie osobiste.
W moim przekonaniu kłopot jest gdzie indziej. Kłopot jest gdzieś w głowie i w otoczeniu Igi Świątek. To są jakieś prywatne sprawy. Mnie nawet jakbym się czegoś domyślał i wiedział, a wiem niewiele, nie wypada wręcz na ten temat rozmawiać — stwierdza Stopa. Natomiast ma on również pewne zastrzeżenie co do tego, jak przebiega współpraca między tenisistką, a jej trenerem Wimem Fissette’em. — Bardzo często miałem wrażenie, że Tomasz Wiktorowski jak pracował z Igą, to w pewnym sensie tenis Igi bardzo uprościł — stwierdza.
Obaj wiemy, że był tam pewien system, nazwijmy to lekko, zakazów. Na przykład niektórych zagrań nie używała, na niektóre rozwiązania się nie decydowała. Przyszedł belgijski trener i zmienił koncepcję. Nagle postanowił dorzucić wiele innych rozwiązań. Nie znam ich na tyle dobrze, ale mogę przypuszczać, że mógł nastąpić taki splot okoliczności, że ktoś przyzwyczajony do pewnego stylu gry, do pewnego rytmu startowego, do pewnego sposobu prowadzenia walki na korcie, nagle dostaje więcej opcji — słyszymy z ust eksperta
To niby powinno działać na plus, ale są czasami ludzie, którzy nie lubią, jak mają na korcie za dużo wyborów — podsumowuje Stopa. Na problemy komunikacyjne zwrócił także prowadzący rozmowę Lech Sidor. — Tych informacji [na korcie w trakcie gry] było bardzo często moim zdaniem trochę za dużo. Nie było takiej stricte relacji zawodnik-trener. Ja odniosłem wrażenie nie raz, nie dwa, że nie do końca zwraca Iga uwagę na to, co trener mówi. On rzuca coś, a to zostaje mimo uszu puszczone — ocenia.
Kłopot jest jednak nieco bardziej skomplikowany. — Natomiast było bardzo dużo takich sytuacji: Fissette swoje, Iga swoje. I ludzie w internecie, właściwie wszędzie zadawali pytanie: dlaczego ona go nie słucha? Po co ten trener tam siedzi? To jest oczywiście problem złożony, ale on jest — dodaje Sidor. — […] Do momentu spotkania z Belgiem Iga nigdy nie miała trenera zagranicznego. Ona się perfekcyjnie posługuje angielskim, ale jednak w trakcie meczu rozmawianie po angielsku, a rozmawianie po polsku to nie jest dokładnie to samo, więc ta komunikacja siłą rzeczy jest inna — podsumowuje Stopa.
