NFL
Oto co się stało 😮😮😮 ➡️
Szok na MŚ w lotach! Gdy na belce startowej siedział Marius Lindvik, nagle na rozbiegu pojawiły się spadające narty. Deski poleciały na sam dół, kompletnie zmieniając przebieg rywalizacji. W konsekwencji Domen Prevc został wykluczony. Słoweńcy zapowiedzieli, że się wycofają, po czym znów zaskoczyli.
Marius Lindvik już siedział na belce w konkursie drużynowym w ramach mistrzostw świata w lotach, gdy w jego nogę uderzyła narta. Zdezorientowany Norweg całe szczęście nie zjechał po rozbiegu, ale w dół poleciały deski. Ku zaskoczeniu widzów, nie należały one do skoczka, który próbował oddać próbę, bowiem ten wciąż miał je na nogach.
Zniszczone narty zsunęły się na sam dół mamuciej skoczni w Oberstdorfie. Konieczna była przerwa, by je pozbierać i sprawdzić stan skoczni. Po chwili szef skoków Sandro Pertille w oficjalnej komunikacji z biurem zawodów potwierdził, że zguba należała do lidera Pucharu Świata Domena Prevca. To jednak nie Słoweniec je upuścił, a ktoś niosący je dla dominatora.
Po chwili na górę pojechały rezerwowe narty Prevca, ale mimo to Słoweniec został zdyskwalifikowany, bowiem nie mógł oddać skoku. Reprezentacja Słowenii awansowała do drugiej serii, ale wypisała się z walki o medale. Po odrzuconym proteście, Słoweńcy chcieli się wycofać, pierwszy z nich opuścił rozbieg, ale ostatecznie wrócili do rywalizacji.
Siedziałem na belce, gdy usłyszałem krzyk ludzi. Poczułem uderzenie w buty i w tej chwili wiedziałem już, że nie skoczę. Zostałem poproszony o zejście z belki i dopiero potem mogłem oddać skok. Byłem zdenerwowany, ale udało mi się opanować emocje — relacjonował w Eurosporcie Lindvik.
