Connect with us

NFL

Oto co powinna zmienić. Więcej ➡️ Iga Świątek sama prosi się o problemy. Wim Fissette jest bezradny

Published

on

Iga, jak jej nie idzie, to chce grać jeszcze szybciej, jeszcze mocniej i kończy się to w większości błędami — analizuje w “Misji Sport” Dawid Celt. Świątek tymczasem nie chce niczego zmieniać, choć na treningach pracuje też nad nowymi rozwiązaniami. Nie stosuje ich jednak w grze o stawkę. Dlaczego? W całej tej sprawie drugi z naszych ekspertów — Tomasz Wolfke — zwraca również uwagę na rolę Wima Fissette’a.

Bardzo częstym obrazkiem w meczach Igi Świątek jest to, że Polka przestaje mieć odpowiedzi na to, kiedy rywalka podnosi poziom swojej gry. Pod presją nasza tenisistka stara się często ulepszyć to, co potrafi najlepiej, zamiast spróbować coś zmienić. Właśnie to było przedmiotem dyskusji w programie “Misja Sport”.

Dużo mówi się o planach B, C, A itd. u Igi. Wiadomo, jaki jest u niej plan A — fizyczność, nałożenie intensywności gry na przeciwniczkę, dominowanie i kontrolowanie poszczególnych wymian, ale kiedy to nie działa i ktoś zaczyna ją dominować, to ludzie mówią plan B, plan C. A ostatnio Piotr Sierzputowski powiedział i ja się z tym zgadzam, że można o tym mówić, ale trzeba mieć do tego narzędzia — zaczął Dawid Celt.

Na przykład zwolnić grę, zagrać akcję serve & volley, ale tego trzeba się najpierw nauczyć i trzeba umieć to robić i ten proces u Igi trwa. Ona się tego uczy, ale raczej ma do tego mniejsze przekonanie — dodał szkoleniowiec.

— Przede wszystkim zawodnik musi chcieć tych zmian, musi w nie wierzyć. Jeżeli tego nie ma, to żaden trener tego nie wdroży. Wiem, że te rzeczy jak slajsy, woleje czy skróty są na treningu robione przez Igę od lat, ale przychodzi mecz i to jest prawdziwy moment, kiedy trzeba to implementować i sprawdzać. Jeżeli samemu będąc na korcie, nie podejmujesz takich decyzji, no to trudno tu mówić o rozwoju. Tego trzeba się uczyć w emocjach i pod presją — przyznał Celt.

Iga, jak jej nie idzie, to chce grać jeszcze szybciej, jeszcze mocniej i kończy się to w większości błędami. Czasami trzeba nie robić tylu tych błędów, bo rywalka nie musi nic robić, wejdzie Idze do głowy, ona straci pewność na forhendzie i Iga się zaczyna sypać. Gauff ma prostą strategię, ale jest ona skuteczna i wciąga Igę w dłuższe wymiany — zakończył.

Do dyskusji włączył się także Tomasz Wolfke z Eurosportu.

— Jest niestety taka stara prawda, przez którą parę talentów nie rozwinęło się tak, jakby mogło: “trenujemy to, co lubimy”. Jest taki opór przed tym, żeby trenować coś, co nam nie wychodzi — przyznał.

— To już zależy od trenera. Jeżeli trener ma trochę jaj i charakteru, to nie robi takich treningów, które lubimy, tylko bardziej takie, których nie lubimy, ale oczywiście proporcja musi zostać zachowana. Każdy zawodnik ma swój profil i swój fundament i on będzie zawsze na tym bazował i to trzeba wzmacniać i rozwijać, ale to samo trzeba robić z innymi elementami. Treningi muszą być zbalansowane — wtrącił Celt.

Pamiętam sytuacje w polskim tenisie, że trenowaliśmy to, co lubimy i przez to niektóre kariery nie rozwinęły się tak, jakby mogły — dodał Wolfke.

— Myślę, że Tomek między wierszami chce powiedzieć to, że trenerzy mogą się bać stracić pracę i robią tak, żeby zawodnikowi pasowało. To jest największy błąd. Jeżeli trener boi się, że straci pracę, to nie jest trenerem. Praca trenerska ma się sprowadzać do tego, że trener jest autorytetem. Przede wszystkim nie jest przyjacielem i ma nie robić dobrze zawodnikowi, a coraz częściej trener zaczyna się podporządkowywać do zawodnika, żeby chronić swój tyłek […] Zawodnik nie musi go kochać, ale musi szanować — zakończył Celt.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247