NFL
Oto co działo się za kulisami czwartkowych treningów ➡️
Swoją pierwszą próbą treningową na dużym obiekcie w Predazzo Kacper Tomasiak zaskoczył trenerów. — Takiego skoku w jego przypadku nie widziałem — mówił wprost Maciej Maciusiak. Dziwił się zresztą także sam wicemistrz olimpijski. W znakomitym humorze skocznię opuszczał za to Kamil Stoch. Oto co działo się za kulisami czwartkowych treningów
Już po pierwszym dniu treningów na skoczni normalnej Kamil Stoch otwarcie przyznawał, że jego myśli uciekają w stronę dużego obiektu, na którym zdecydowanie lepiej czuł się latem. W czwartek już w pierwszej próbie pokazał, że działo się tak nie bez powodu, a w drugiej oddał skok, jakiego dawno w jego wykonaniu nie widzieliśmy. Potwierdził to wynik — był to czwarty rezultat serii.
Trzykrotny mistrz olimpijski był w doskonałym humorze. Po kilku żartach na temat pączków, podsumował czwartkowe skoki. — To był normalny, pozytywny dzień, skakanie na dobrym poziomie. W końcu czuję, co robię, czuję powietrze pod nartami. Tego mi bardzo brakowało. Dawno tego nie było, że jak wychodziłem z progu, to czułem narty i wiedziałem, że można z tego coś zrobić — usłyszeliśmy.
Kamil Stoch chciał zrezygnować z trzeciej próby
Dwa pierwsze skoki były na tyle dobre, że Stoch rozważał rezygnację z trzeciego. Ostatecznie wyjechał na górę skoczni, choć jak sam przyznał, trochę przekombinował.
Chciałem wykonać pewną rzecz i tak się skończyło, ale nie żałuję tej próby. To też pewna wiedza, że czasami trzeba zostać przy tym, co jest, niż próbować zrobić coś więcej — przyznawał. Co ważne, ten gorszy skok nie skutkowałby brakiem awansu do drugiej serii jak na skoczni normalnej. Dał mu wciąż dobre 15. miejsce.
Zdaje się, że jeszcze istotniejsze procesy od tych, które widzieliśmy na skoczni, zaszły w jego głowie. W czwartek przyjechał na obiekt z pewnością, której tak bardzo zabrakło mu w pierwszych zawodach. — Tutaj miałem pewność, że wizję, którą mam w głowie, zrealizuję na skoczni — przyznał.
Dziwił się trener, dziwił się Tomasiak. Tak wyglądał pierwszy skok wicemistrza olimpijskiego
Nieco niepokoju w serca polskich kibiców mogła wlać pierwsza próba naszego wicemistrza olimpijskiego Kacpra Tomasiaka, który był dopiero 37. Już kolejne skoki (lokaty 16. i 17.) pokazały jednak, że nie ma się czym martwić, a późniejsze wypowiedzi tylko nas w tym przekonaniu utwierdziły.
W tym pierwszym skoku Kacper chyba chciał zostać z takim czuciem jak na normalnej skoczni, a tutaj profil jest inny i tak spóźnionego skoku w jego przypadku nie widziałem. Później już wszystko wróciło do normy i te skoki były bardzo podobne do tych z pierwszego treningu na normalnym obiekcie — tłumaczył Maciej Maciusiak.
Ten pierwszy skok na pewno nas wszystkich zaskoczył, że był aż tak spóźniony. Znów był problem z timingiem, ale Kacper pokazał już, że potrafi poprawić coś takiego z dnia na dzień.
Na progu dziwił się też sam Tomasiak. — W pierwszym skoku było zdziwienie, bo dziwnie czułem sam moment odbicia. Nie do końca było wiadomo, co tu poprawić, ale już przy następnym udało się wrócić do w miarę normalnego skoku, więc niepokoju nie było. Byłem raczej spokojny, sam trochę się dziwiłem, że skakałem bez żadnych emocji — przyznał 19-latek.
