NFL
Ostatnia drużynówka z udziałem Kamila Stocha już za nami! Polska ekipa niestety była jedynie tłem ➡
Już zaledwie godziny pozostały do ostatniego skoku w karierze Kamila Stocha. Trzykrotny mistrz olimpijski ma już za sobą ostatni start w konkursie drużynowym. Polacy zajęli ostatnie miejsce, a sobotnia forma kończącego karierę 38-latka nie napawa optymizmem przed niedzielnym finałem. Brylował zupełnie ktoś inny. Oto szczegóły.
Trwa ostatni weekend Pucharu Świata w skokach narciarskich, który jest jednocześnie pożegnaniem z karierą dla Kamila Stocha. Polak w piątkowym konkursie indywidualnym był dopiero 38.
W sobotę odbywał się za to ostatni w sezonie konkurs drużynowy. Maciej Maciusiak postanowił tego dnia postawić na Piotra Żyła, Dawida Kubackiego, Aleksandra Zniszczoła i właśnie Stocha. Co ciekawe, jeszcze przed startem rywalizacji pewne było, że Biało-Czerwoni wystąpią w drugiej serii, bo do walki o zwycięstwo stanęło zaledwie osiem drużyn.
Seria próbna w wykonaniu Polaków była fatalna. Zajęli oni ostatnie miejsce. Natomiast Domen Prevc przeżył chwile grozy. Skoczył zaledwie 80 m, ale tylko cud uchronił go przed groźnym upadkiem.
Tak z drużynówką pożegnał się Kamil Stoch
W pierwszej serii Polacy nie zawiedli, ale też nie zachwycili. Cieszyć mógł skok Stocha, który skoczył 207 m. Była to jego najlepsza próba w ten weekend. Liderem Biało-Czerwonych był dość niespodziewanie Zniszczoł. Osiągnął 214 m. Polacy po pierwszej rundzie zajmowali jednak ostatnie, ósme miejsce. Do siódmych Szwajcarów tracili zaledwie 14,4 pkt.
Po krótkiej przerwie każdy z naszych reprezentantów skoczył dużo słabiej niż w pierwszej próbie. Fatalnie zaprezentował się Dawid Kubacki. Skoczył 169,5 m, czym potwierdził, że w sobotę był indywidualnie najgorszy (w pierwszym skoku zaledwie 189 m). Nie popisał się także Stoch, który osiągnął tylko 185,5 m. Biało-Czerwoni nie poprawili swojej lokaty i w ostatnim w tym sezonie konkursie drużynowym zajęli dopiero ósmą lokatę.
Festiwal dalekich lotów w Planicy
Od samego rana na legendarnej Letalnicy wiało bardzo mocno pod narty, co sprzyjało dalekim skokom. Świetne warunki wykorzystali m.in. Johan Andre Forfang, który skoczył 246 m i poprawił swój rekord życiowy. Na półmetku prowadzili Austriacy (761,5 pkt), sporą niespodzianką było za to dopiero czwarte miejsce Słowenii (713,9 pkt).
W serii finałowej zobaczyliśmy pasjonującą walkę o zwycięstwo. Do ostatniego skoku o wygraną rywalizowali Norwegowie, Austriacy i Japończycy. Wygrała Austria, a sukces przypieczętowała rewelacyjna próba na 221 m Stephana Embachera. Sporą niespodzianką było dopiero piąte miejsce Słoweńców, którzy w sobotę byli faworytami do wygranej. Zawiódł Domen Prevc, który w obu skokach konkursowych miał problem tuż po wyjściu z progu.
Do końca sezonu pozostał jeszcze jeden konkurs. W niedzielnym finale Pucharu Świata wystąpi 30. najlepszych skoczków. W tym gronie będzie jeden Polak — Kamil Stoch. Początek rywalizacji 29 marca o godz. 10.00. Relację na żywo z Planicy będzie można śledzić na stronie Przeglądu Sportowego Onet.
