NFL
Ostateczna decyzja!
niedzielę, 8 lutego 2026 roku, odeszła jedna z najbardziej wyrazistych postaci polskiej kultury. W wieku 86 lat zmarł Edward Linde-Lubaszenko. Smutną wiadomość przekazał jego syn, aktor i reżyser Olaf Lubaszenko, publikując w mediach społecznościowych czarno-białe zdjęcie ojca z krótkim, poruszającym pożegnaniem: „Żegnaj, tato”.
Edward Linde-Lubaszenko był artystą niezwykle wszechstronnym – cenionym aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym oraz oddanym pedagogiem. Jego obecność na scenie i ekranie przez dekady kształtowała wrażliwość widzów i kolejne pokolenia adeptów aktorstwa. W dorobku miał ponad 70 ról filmowych oraz przeszło 110 kreacji teatralnych, z czego blisko 80 w Teatrze Telewizji. Jako wykładowca, a później dziekan Wydziału Aktorskiego krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego, przekazywał studentom nie tylko warsztat, lecz także szacunek do zawodu i miłość do sceny.
Urodził się 23 sierpnia 1939 roku w Białymstoku. Choć początkowo rozważał studia medyczne, ostatecznie wybrał aktorstwo – decyzję, która zaważyła na całym jego życiu. Ogólnopolską rozpoznawalność przyniosły mu role w filmach takich jak „Psy”, „Poranek kojota” czy „Chłopaki nie płaczą”. Szeroka publiczność zapamiętała go także jako doktora Romana Bognara z serialu „Układ krążenia”.
Za swoje dokonania artystyczne był wielokrotnie nagradzany i odznaczany, m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Informacja o jego śmierci wywołała falę wspomnień i wyrazów żalu – zarówno w środowisku artystycznym, jak i wśród widzów, dla których był symbolem klasy i profesjonalizmu.
Odejście Edwarda Linde-Lubaszenki to nie tylko strata wybitnego aktora, lecz także zamknięcie ważnego rozdziału w historii polskiego teatru i kina. Jego dorobek i osobowość na długo pozostaną w pamięci tych, którzy mieli okazję oglądać go na scenie i ekranie.
Edward Linde-Lubaszenko, fot. East News
Bolesne odejście
Wiadomość o śmierci aktora, przekazana przez PAP, porusza tym bardziej, że dotyczy człowieka, który sprawiał wrażenie niezniszczalnego. Gdy ktoś odchodzi w wieku 84 lat, zwykło się mówić o „pięknym wieku”. W jego przypadku to określenie brzmi jednak nieadekwatnie. Jeszcze niedawno przekonywał, że starość to jedynie liczba, a nie sygnał, by wycofać się z życia i czekać na napisy końcowe.
Jego przepis na dobrą formę był zaskakująco prosty i wolny od modnych teorii. Zamiast restrykcyjnych diet czy spektakularnych metod, stawiał na codzienną gimnastykę – stały punkt dnia, niemal rytuał. Dbałość o ciało była jednak tylko częścią tej układanki. Największe wrażenie robiła jego energia i jasność umysłu. Wyróżniał się dystansem do siebie, poczuciem humoru i spokojem, którego brakowało wielu młodszym artystom. Nie toczył walki z upływem czasu – żył tak, jakby każdy kolejny dzień miał przynieść nowe wyzwania. W wywiadach podkreślał, że czuje się świetnie i nie zamierza zwalniać tempa. I rzeczywiście – trudno było patrzeć na niego jak na kogoś, kto zamyka zawodowy rozdział. Nie rozpamiętywał przeszłości, skupiał się na teraźniejszości, dbając o kondycję psychiczną równie konsekwentnie jak o fizyczną. Bez patosu i wielkich deklaracji – po prostu robił swoje.
Jego odejście to nie tylko symboliczny koniec ważnej epoki w polskim teatrze i kinie. To także przypomnienie, że pasja, ruch i ciekawość świata mogą towarzyszyć człowiekowi do ostatnich chwil. Zostawił po sobie czytelną lekcję: troska o siebie to nie chwilowa moda, lecz wyraz szacunku wobec własnego życia – niezależnie od tego, co wskazuje metryka.
Pączek z Lidla, Biedronki, Kauflandu, czy może z Dino? Dietetyczka ujawnia, które są najlepsze
Czytaj dalej
Dzwoni taki numer, nie odbieraj pod żadnym pozorem. W kilka chwil oszuści opróżnią Twoje konto
Czytaj dalej
Znane są pierwsze szczegóły pogrzebu
W rozmowie z „Faktem” rzecznik prasowy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego potwierdził, że zapadła już ostateczna decyzja dotycząca charakteru uroczystości pogrzebowych Edwarda Linde-Lubaszenki. Jak przekazał, resort wyraził zgodę na organizację pogrzebu o charakterze państwowym, a rodzina zmarłego została o tym oficjalnie poinformowana.
„Mamy potwierdzenie. Wydaliśmy zgodę, jest decyzja o tym, że pogrzeb będzie miał charakter państwowy” – poinformował rzecznik ministerstwa na łamach „Faktu”.
Jeszcze dzień wcześniej przedstawiciele resortu podkreślali, że procedura jest w toku i wymaga dopełnienia formalności. Teraz jednak wszystkie uzgodnienia zostały zakończone, a decyzja stała się faktem.
„To już oficjalnie wiadomo. Rodzina została poinformowana” – dodał rzecznik.
Choć charakter ceremonii został przesądzony, na ten moment nie ujawniono szczegółów dotyczących daty i miejsca pochówku. Ministerstwo wyraźnie zaznacza, że kwestie organizacyjne pozostają wyłącznie w gestii bliskich zmarłego.
„Jeśli chodzi o termin i miejsce pogrzebu, to jest to w gestii rodziny i wzajemnych ustaleń. My otrzymujemy te informacje do wiadomości, nie mamy na to wpływu” – wyjaśnił przedstawiciel resortu.
Na śmierć ojca w mediach społecznościowych zareagował również Olaf Lubaszenko. Aktor udostępnił poruszający wpis dziennikarki, dołączając do niego osobiste pożegnanie, które spotkało się z ogromnym odzewem ze strony środowiska artystycznego i internautów. W komentarzach pojawiły się setki wyrazów współczucia oraz wspomnień związanych z dorobkiem i osobowością Edwarda Linde-Lubaszenki.
