Connect with us

NFL

Nocny horror, Iga Świątek poza Indian Wells! Jej krzyk poszedł w świat

Published

on

Nie tak miało być! Po rozczarowującym przegranym pierwszym secie, Iga Świątek podniosła się w wielkim stylu, odrabiając straty i doprowadzając do wyniku 2:6, 6:4 Trzecia partia była prawdziwym thrillerem, ale na koniec wygrała ją Elina Switolina. Polka głośno przeklinała, gdy to Ukrainka wyszła na prowadzenie. Porażka przyniosła kolosalne konsekwencje w rankingu WTA. Niestety.

Starcie z Eliną Switoliną miało być dla Igi Świątek najpoważniejszym testem podczas tegorocznego Indian Wells. Polka od dawna nie wygrała z rywalką z czołowej dziesiątki rankingu. Ostatni raz miało to miejsce podczas WTA Finals, a w tym sezonie nasza reprezentantka długo nie mogła przełamać się nawet z rywalkami z TOP30. Ale w Kalifornii doszło do istotnego przełomu.

Świątek nie tylko spisała się ze świetnej strony przeciwko Marii Sakkari, notowaną tuż za tym gronem, ale chwilę później rozegrała jeszcze lepszy mecz przeciwko Karolinie Muchovej, tenisistce zajmującej miejsce tuż za najlepszą dziesiątką światowego rankingu. Dziś Polka miała powalczyć o przełamanie także tej niekorzystnej passy.
A stawka była ogromna. Zwycięstwo nad Eliną Switoliną oznaczałoby wyrównanie wyniku w Indian Wells sprzed roku, gdy Świątek w półfinale zatrzymała dopiero późniejsza triumfatorka Mirra Andriejewa. Tylko dotarcie do finału gwarantowało naszej reprezentantce utrzymanie drugiego miejsca w rankingu.

Mistrzyni Wimbledonu straciła 175 pkt w porównaniu z ubiegłorocznym występem. Z kolei Jelena Rybakina wygrała z Jessicą Pegulą i zyskała 270 pkt w porównaniu z sytuacją sprzed roku. W ten sposób wiadomo już, że będzie miała po turnieju co najmniej 7523 pkt, a Iga Świątek już na pewno skończy Indian Wells z dorobkiem 7413 pkt. Kazaszka jest nową wiceliderką, a Polka będzie trzecia.

Na skąpanym w słońcu Stadium 2, gdzie panował dziś doskwierający upał (w momencie wyjścia na kort temperatura w cieniu sięgała 33 stopni Celsjusza), Iga Świątek i Elina Switolina pojawiły się chwilę po 23.00 polskiego czasu. Losowanie wygrała Polka, która wybrała rozpoczęcie meczu od serwisu.
Zapewne chciała w ten sposób szybko zyskać pewność siebie, korzystając ze znakomitego podania, które ułatwiło jej grę przeciwko Karolinie Muchovej. Serwis na początku starcia z Eliną Switoliną funkcjonował jednak zaskakująco słabo. Zaczęło się od błyskawicznego przełamania na rzecz Ukrainki, która poszła za ciosem i wygrała swojego gema serwisowego, a potem zyskała kolejne przełamanie po kolejnym podwójnym błędzie serwisowym w wykonaniu reprezentantki Polski.

Minęło zatem ledwie kilka minut, a na tablicy wyników widniał rezultat 0:3 dla Eliny Switoliny po czterech podwójnych błędach serwisowych Igi Świątek. Polka co prawda zdołała odpowiedzieć przełamaniem powrotnym po najlepszym swoim gemie przy returnie, ale cóż z tego, skoro Ukrainka już chwilę później po raz kolejny odebrała Polce serwis.
Po 40 minutach gry to Switolina wyszła na prowadzenie 6:2 po dwóch kapitalnych serwisach i stało się jasne, że naszej reprezentantki nie czeka dziś łatwa przeprawa. Chwilę po przegranej partii Świątek udała się do szatni, chcąc poukładać w głowie to, co wydarzyło się chwilę wcześniej na korcie. A główną przyczyną takiej dyspozycji naszej reprezentantki był rozczarowujący poziom drugiego serwisu, którego skuteczność wynosiła zaledwie 13 proc.
REKLAMA

Raszynianka musiała błyskawicznie wyrzucić pierwszego seta z głowy i ruszyć do przodu od startu drugiej partii. Pomimo kolejnego podwójnego błędu serwisowego tym razem zdołała wygrać otwierającego gema. I choć widać było po niej wielkie nerwy (kolejne podwójne błędy), to tym razem, być może wiedząc, że nie ma wiele do stracenia, postawiła na odważniejszą ofensywę.
I to się opłaciło! W czwartym gemie Iga Świątek po raz drugi w tym meczu zdołała przełamać przeciwniczkę, tym razem wychodząc na prowadzenie 3:1. Sytuacja na korcie nagle zupełnie się odwróciła, choć Polka dalej nie wyglądała na osobę, która jest zadowolona ze swoich poczynań na korcie. Przy wyniku 4:1 w drugiej partii miała piłkę na drugie przełamanie, ale tym razem rywalka zdołała się wybronić.
Zobacz również: Szokujący mecz polskiej tenisistki. To się nie zdarza
Ta niewykorzystana szansa okazała się mieć gigantyczne znaczenie, bo rywalka wygrała po niej trzy kolejne gemy i odrobiła stratę przełamania, co sprawiło, że losy drugiego seta wciąż były otwarte. I choć zupełnie z niczego zrobiło się 4:4, Polka w arcyważnym momencie podołała presji, a potem w decydującym momencie jeszcze raz przełamała Elinę Switolinę, doprowadzając do stanu 2:6, 6:4.

Cios w końcówce! Idze Świątek puściły nerwy
Wydawało się, że to spotkanie będzie pod kontrolą Igi Świątek przy stanie 4:1 w drugim secie, ale nerwowa końcówka partii nie pozwalała kibicom odczuwać spokoju przed trzecią partią. Tym razem panie utrzymywały serwis znacznie dłużej, choć w wygranych gemach serwisowych dużo więcej niepewności było po stronie reprezentantki Polski.
Pierwsze szanse na przełamanie pojawiły się przy stanie 4:4, w najgorszym możliwym momencie dla Świątek. Mikrofony głośno uchwyciły krzyk Igi Świątek, której po przełamaniu puściły nerwy. Trudno było dziwić się jej wściekłości w kluczowym momencie tego spotkania. Elina Switolina pewnie wyserwowała sobie awans do półfinału, eliminując drugą rakietę świata.
W tym momencie Iga Świątek nie kryła złości:

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247