NFL
Nikt się nie spodziewał!
Pierwszy odcinek osiemnastej edycji „Tańca z Gwiazdami” mamy za sobą. Jurorzy byli łaskawi, nikt nie poleciał do domu, a punkty rozłożyły się dość przewidywalnie – na górze profesjonaliści jak Jacek Jeschke z partnerką, na dole ci, którym parkiet kojarzy się głównie z weselami. Ale sielanka się kończy. Marzec w programie to czas, w którym produkcja wyciąga najcięższe działa. Na początek dostaniemy tematyczny wieczór z polskimi hitami i tajemniczą gwiazdą w jury. To ma być hołd dla klasyki, dużo nostalgii i bezpieczne, radiowe rytmy. Ma być ładnie, składnie i pod publiczkę.
Jednak tuż za rogiem czai się instant dance. To jest ten moment, kiedy show zmienia się w walkę o przetrwanie. Zero przygotowania, zero wyuczonej choreografii – tylko ty, partner i losowa piosenka. To może być największy test dla osób takich jak Mateusz Pawłowski (26 pkt) czy Kacper „Jasper” Porębski (25 pkt). Młodość ma swoje prawa, ale w stresie łatwo o pustkę w głowie. Nawet Gamou Fall, który wystartował z solidnymi 35 punktami, może się wyłożyć na braku schematu. Dodajmy do tego odcinek na Dzień Kobiet, który ma wycisnąć z nas emocje historiami o mamach i mentorkach, a otrzymamy mieszankę wybuchową. Z jednej strony wielkie wzruszenia, z drugiej panika przed improwizacją. To już nie jest tylko zabawa w taniec. To gra psychologiczna, w której wygra ten, kto nie spali się pod wpływem stresu. Produkcja ewidentnie chce zobaczyć, jak gwiazdy radzą sobie w sytuacjach kryzysowych. I szczerze? Ja też chcę to zobaczyć.
Taniec z Gwiazdami fot. KAPiF
Premierowy odcinek
Premiera 18. edycji polskiej edycji Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami, która odbyła się 1 marca 2026 roku, przyniosła sporo emocji i zaskoczeń – ale nie wynik eliminacji, jak to bywało w kilku wcześniejszych sezonach. Po występach wszystkich 12 par, prowadzący Krzysztof Ibisz i Paulina Sykut‑Jeżyna ogłosili decyzję produkcji, która wywołała falę komentarzy wśród widzów: w pierwszym odcinku nikt nie odpadł z rywalizacji. Wszystkie duety zakwalifikowały się bezpośrednio do kolejnego odcinka, a głosy widzów oddane w premierowym tygodniu zostały przeniesione na przyszłe etapy programu.
Ta decyzja była postrzegana przez fanów jako gest ze strony produkcji, która – mimo że rozważano możliwość wcześniejszej eliminacji – zdecydowała się na zachowanie pełnego składu uczestników na kolejny tydzień rywalizacji. Przed rozpoczęciem sezonu pojawiały się w mediach plotki, że Polsat rozważał usunięcie jednej pary już po pierwszym odcinku, jednak ostatecznie postanowiono dać każdemu duetowi jeszcze jedną szansę zaprezentowania się w show.
Podczas premierowej odsłony widzowie i jurorzy mieli okazję po raz pierwszy zobaczyć zmagania znanych postaci ze świata kultury, telewizji i internetu na parkiecie. Jurorzy oceniali występy pod kątem techniki i ekspresji, a widzowie oddawali swoje głosy, które – zgodnie z ogłoszeniem – nie doprowadziły do żadnej eliminacji.
Takie rozwiązanie jest już znane z poprzednich edycji – producenci często decydują się, by premierowy odcinek posłużył przede wszystkim zaprezentowaniu uczestników i pierwszemu konfrontowaniu ich z opinią jury i publiczności, zamiast od razu redukować stawkę uczestników.
Decyzja o braku eliminacji wzbudziła komentarze w mediach społecznościowych, gdzie widzowie zarówno chwalili, jak i krytykowali to rozwiązanie. Jedni uznawali je za sprawiedliwe – dające wszystkim parom czas na rozkręcenie się w programie – inni sugerowali, że brak odpadającego uczestnika zmniejsza początkową dramaturgię rywalizacji.
Od ataku na Iran minęły dni, a tu taka decyzja Putina. Stanowczy krok, tego nikt się nie spodziewał
Czytaj dalej
USA zatopiły irańską fregatę u wybrzeży Sri Lanki. Dziesiątki ofiar śmiertelnych
Czytaj dalej
Maserak o Komarnickiej
W ostatnich tygodniach emocje na parkiecie „Tańca z Gwiazdami” sięgają zenitu, a każdy występ jest poddawany uważnej analizie jury. Rafał Maserak, doświadczony tancerz i juror programu, nie krył swojej opinii na temat występu jednej z par, w której tańczyła Emilia – uczestniczka z już rozwiniętym warsztatem tanecznym.
„Było poprawnie, jest dużo rzeczy do poprawienia. Będziemy wymagać więcej od Emilii, bo ma już warsztat taneczny. Nie będzie lekko i na pewno dużo będzie się działo” – przyznał otwarcie w rozmowie z Plotkiem, podkreślając, że oczekiwania rosną wraz z doświadczeniem tancerki.
Maserak zwrócił uwagę na charakter oceny w programie, który różni się od klasycznych turniejów tanecznych. Dla niego najważniejsze jest to, jak prezentuje się gwiazda w parze, a nie sam profesjonalny partner.
„Przypominam, że my w programie oceniamy gwiazdy, a nie tancerzy. Chyba że poziom tańca jest już tak wysoki, to wówczas oceniamy ogół pary. […] Nie patrzyłem w ogóle na Stefana w tym tańcu. Nie jesteśmy na turnieju tańca, tylko w programie rozrywkowym” – wyjaśnił w rozmowie z Plotkiem, tłumacząc, że fokus jury skierowany jest przede wszystkim na rozwój i ekspresję uczestników, którzy dopiero odkrywają swoją taneczną drogę przed szeroką publicznością.
Jego komentarz jasno pokazuje, że poziom techniczny jest ważny, ale to zdolność gwiazdy do opowiadania historii poprzez ruch oraz interakcja z partnerem decydują o ostatecznej ocenie w programie. W ten sposób Maserak łączy profesjonalizm z rozrywkowym charakterem show, zachęcając uczestników do wyjścia poza komfortową strefę i pełnego zaangażowania na parkiecie.
fot
