Connect with us

NFL

Nie tylko Rajović zawiódł w Legii ➡

Published

on

Marek Papszun nie odmienił Legii, ani jej największego niewypału. Legia znów przegrała, a Mileta Rajović ponownie zawiódł. A Mariusz Stępiński z Korony pokazał, że rola napastnika nie jest przereklamowana. Legia pewnie nawet o nim nie pomyślała. A kłopotów ma nawet więcej, niż może się wydawać. I Marek Papszun doskonale o tym wie.

Szaleństwem jest ciągle robić to samo i oczekiwać innych rezultatów – miał powiedzieć Albert Einstein. I choć w rzeczywistości to niekoniecznie on był autorem tych słów, to nie zmienia słuszności tej tezy. Tymczasem Legia w meczu z Koroną zagrała mniej więcej w takim samym składzie jak jesienią, bez ani jednego nowego zawodnika, w ataku znów wystąpił Mileta Rajović, który zawodził jesienią, nie strzelał goli w sparingach, i nic nie zmieniło się w meczu z Koroną. Zmarnował nawet karnego.

Legia znów więc rozczarowała, przegrywając 1:2. Pozostaje w strefie spadkowej, a jeśli w poniedziałek Bruk-Bet Termalica Nieciecza nie przegra z Cracovią, to znajdzie się na ostatniej pozycji. Marek Papszun na razie nie odmienił drużyny, nawet jeśli ta zagrała trochę lepiej niż za czasów Inakiego Astiza, to przegrała trzeci mecz z rzędu. Nie wygrała 10 ligowych spotkań z rzędu. Zdobyła w nich tylko cztery punkty. Ostatni raz w Ekstraklasie zwyciężyła jeszcze we wrześniu (!). Licząc od początku października, jest wyraźnie najsłabsza w ligowej stawce.

Przed przyjściem Papszuna fani liczyli, że biorąc pod uwagę, jak spłaszczona jest tabela, Legia może jeszcze awansować do europejskich pucharów. To jednak mrzonki, stołeczna drużyna musi skupić się obronie przed spadkiem.

Legia znów przeważała, ale nic z tego nie wyniknęło, bo – w uproszczeniu – nie miał kto wykończyć akcji. Jedyną bramkę zdobyła z karnego, z gry znów jej się to nie udało.

Po meczu Papszun bronił Rajovicia, twierdząc, że dobrze zagrał (sic!). Próbuje go odbudować, bo ma świadomość, że na wzmocnienia nie bardzo może liczyć.

Legia nie ma pieniędzy na transfery
Wyraźnie widać, że ponownie wyzywany przez kibiców właściciel klubu Dariusz Mioduski nie zamierza głębiej sięgnąć do kieszeni i na kolejne drogie transfery się nie zanosi. Legia dużo wydała latem, gdy sprowadziła 10 zawodników. Ale jeszcze więcej zarobiła, sprzedając Jana Ziółkowskiego, Maxiego Oyedele i Ryoyę Morishitę.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247