NFL
Nie do wiary kim jest żona Szymona Hołowni. Jakimś cudem wszystkim to umknęło
To jedna z tych historii, które wykraczają poza polityczne nagłówki. W tle są lata ciężkich szkoleń, służba przy myśliwcach i decyzja, która – jak mówią jej przełożeni – nie ma nic wspólnego z głośnymi deklaracjami. Urszula Brzezińska-Hołownia schodzi z pierwszej linii wojskowej codzienności i przechodzi do rezerwy.
Elitarne wykształcenie w Dęblinie. „Zawsze była świetnie przygotowana”
Brzezińska-Hołownia ukończyła Wyższą Szkołę Oficerską Sił Powietrznych w Dęblinie, czyli słynną „Szkołę Orląt”. Z relacji przytaczanej w tekście wynika, że wyróżniała się nie tylko pilnością, ale też umiejętnościami w powietrzu.
Pamiętam, że Ula zawsze była świetnie przygotowana do zajęć, ale też dobrze latała” – wspominał w rozmowie z Edytą Żemłą gen. Jan Rajchel, do 2016 r. rektor-komendant „Szkoły Orląt” w Dęblinie.
W przytoczonej wypowiedzi pojawia się też szerszy kontekst: kobiety były już obecne w szkole, ale w przypadku samolotów odrzutowych to wciąż był etap przecierania szlaków.
Służba w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego i decyzja o przejściu do rezerwy
Kluczowy moment jest teraz. Po latach służby w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim Urszula Brzezińska-Hołownia kończy wojskową drogę w dotychczasowej formie. Zgodnie z podanym opisem przechodzi do rezerwy.
W tekście podkreślono, że decyzja ma być podyktowana względami rodzinnymi. Jej przełożeni mają wskazywać właśnie ten powód jako decydujący.
