NFL
Nawet 2333 zł dla każdego Polaka. Taki projekt trafił do Sejmu Czytaj więcej:
Zgodnie z dokumentacją, która stała się przedmiotem analizy sejmowej Komisji ds. Petycji w pierwszym kwartale 2026 roku, zaproponowane rozwiązanie opiera się na fundamencie Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego (BDP). Koncepcja ta zakłada, że państwo przekazuje każdemu obywatelowi, bez względu na jego status zawodowy czy wysokość zarobków, stałą kwotę mającą zapewnić minimum egzystencji. W omawianym projekcie wskazano kwotę 2333 zł, co stanowi równowartość połowy obecnego wynagrodzenia minimalnego.
Specyfika tego świadczenia polega na jego powszechności i braku jakichkolwiek kryteriów przyznawania – pieniądze miałyby trafiać do wszystkich osób powyżej 3. roku życia. Autorzy petycji sugerowali, aby w pierwszej kolejności uruchomić program pilotażowy w województwie śląskim, co miało pomóc w ocenie wpływu tak dużej gotówki na region przechodzący transformację gospodarczą.
Projekt zakładał, że takie wsparcie mogłoby być wypłacane nawet przez 20 lat, zastępując przy tym większość dotychczasowych zasiłków i skomplikowanych mechanizmów pomocy socjalnej. Sejmowe Biuro Ekspertyz podkreśliło w swojej opinii, że byłaby to najbardziej radykalna zmiana w polskiej gospodarce od 1989 roku, niosąca ze sobą trudne do przewidzenia skutki dla stabilności finansów publicznych. Mimo innowacyjnego podejścia, komisja parlamentarna zdecydowała o odrzuceniu wniosku, argumentując, że wprowadzenie równej kwoty dla każdego, bez względu na realną potrzebę, mogłoby naruszyć konstytucyjną zasadę sprawiedliwości społecznej, szczególnie w odniesieniu do osób wymagających szczególnej opieki.
Wyzwania budżetowe i konieczność przebudowy systemu podatkowego
Wprowadzenie powszechnego świadczenia na poziomie 2333 zł wiązałoby się z koniecznością wyasygnowania z budżetu państwa gigantycznych kwot, które znacząco przewyższają obecne możliwości fiskalne kraju. Eksperci wyliczyli, że nawet przy skromniejszych wariantach, zakładających np. 1200 zł dla dorosłego i 600 zł dla dziecka, roczny koszt programu sięgałby 376 mld zł.
Przy stawce proponowanej w nowej petycji, kwota ta byłaby niemal dwukrotnie wyższa, co stawia pod znakiem zapytania sensowność utrzymania dotychczasowych programów osłonowych. Realizacja Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego wymusiłaby na rządzących albo drastyczne podniesienie podatków dla osób pracujących i przedsiębiorców, albo całkowitą rezygnację z popularnych świadczeń, takich jak 800 plus, 300 plus, trzynaste i czternaste emerytury czy zasiłki dla bezrobotnych.
Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego, choć idea ta cieszy się poparciem około 51 proc. społeczeństwa, to wiedza o jej realnych kosztach i konsekwencjach jest wciąż znikoma – jedynie niewielki odsetek ankietowanych zdaje sobie sprawę, że BDP oznaczałoby likwidację niemal całego znanego nam systemu zabezpieczenia społecznego. Finansowanie takiego przedsięwzięcia wymagałoby zatem całkowitego przemodelowania państwa, co w obliczu obecnego deficytu budżetowego oraz wydatków na obronność i ochronę zdrowia, jest oceniane przez ekonomistów jako zadanie obarczone ekstremalnie wysokim ryzykiem inflacyjnym oraz gospodarczym.
Potencjalne korzyści i zagrożenia dla polskiej gospodarki
Dyskusja nad zasadnością wypłaty bezwarunkowych środków dzieli ekspertów na dwa obozy o skrajnie odmiennych wizjach przyszłości. Zwolennicy rozwiązania wskazują, że stały dopływ gotówki pozwoliłby na całkowitą likwidację ubóstwa i zmniejszenie nierówności społecznych, które wciąż są widoczne w wielu regionach kraju. Świadczenie miałoby pełnić funkcję „poduszki bezpieczeństwa”, szczególnie istotnej w dobie automatyzacji i cyfryzacji rynku pracy, gdzie lęk przed utratą zatrudnienia jest coraz większy. Dodatkowo BDP miałoby uprościć biurokrację, eliminując potrzebę utrzymywania rozbudowanych struktur urzędniczych weryfikujących wnioski o zasiłki.
Z drugiej strony, przeciwnicy reformy alarmują, że gwarantowany dochód może doprowadzić do drastycznego spadku aktywności zawodowej Polaków, co w dobie kryzysu demograficznego byłoby zabójcze dla PKB. Wskazują oni również na „pułapkę biedy” w nowym wydaniu – osoby pobierające stałe świadczenie mogłyby stracić motywację do podnoszenia kwalifikacji czy podejmowania nisko płatnych, ale potrzebnych prac. Krytycy zauważają także, że system „po równo” ignoruje specyficzne potrzeby osób z niepełnosprawnościami, dla których stała kwota 2333 zł może być niewystarczająca na pokrycie kosztów leczenia, podczas gdy dla osób zamożnych będzie jedynie nieistotnym dodatkiem.
