NFL
Naprawdę tak go nazwali 😮➡️
Srebrny medal Władimira Siemirunnija na dystansie 10 000 metrów podczas igrzysk olimpijskich wywołał w Rosji prawdziwą falę komentarzy. Choć panczenista od 2025 r. oficjalnie reprezentuje Polskę, rosyjskie media wciąż piszą o nim jako o “swoim”, nie szczędząc przy tym uszczypliwości Polakom.
Najostrzej i najbardziej szczegółowo sprawę komentuje portal “Sowiecki Sport”, który w tytule bije po oczach cytatem: “Imienia Władimir u nas nie ma. Nasz panczenista stał się Władkiem i bohaterem Polski”.
Rosyjscy dziennikarze z niemal filozoficznym zacięciem analizują zmianę imienia zawodnika, widząc w tym metaforę całkowitego zerwania z przeszłością: “Cała ta historia z przemianowaniem wygląda jak idealna metafora wszystkiego, co się dzieje: człowiek tak bardzo dąży do stania się częścią nowego systemu, że jest gotów nawet zmienić imię, byle tylko nie przypominać o przeszłości. Władimir — to tam, w tamtym życiu. Władek — to tutaj, gdzie można marzyć o złocie” — czytamy w “Sowieckim Sporcie”.
Gazeta cytuje samego zawodnika, który wspominał swoje pierwsze dni w polskim obozie treningowym: “Trener przedstawił mnie: To jest Władimir. Chociaż u nas takiego imienia nie ma. Może będziesz się nazywał Władek?”. Dla rosyjskich mediów to dowód na “polską biurokrację”, która miała wymusić na sportowcu kulturową asymilację
Media w Rosji podkreślają, że przejście Siemirunnija do polskiej kadry nie było “miłym spacerem”, ale chłodną, pragmatyczną kalkulacją. Przypominają słowa dyrektora sportowego Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, Konrada Niedźwiedzkiego, który jasno określił zasady: żadnych kontaktów z rosyjskimi sponsorami, żadnych związków z armią i żadnych komplementów pod adresem byłej ojczyzny.
Sowiecki Sport” nazywa to wprost: “Chłodny pragmatyzm człowieka, który przeliczył wszystkie warianty i wybrał ten, gdzie jest więcej medali, a mniej sankcji. (…) To bilet w jedną stronę — droga powrotna jest odcięta definitywnie, nawet jeśli bardzo by tego chciał”.
Mimo politycznego podtekstu, rosyjskie portale sportowe (m.in. Sportbox.ru czy Sport24.ru) nie mogą zignorować klasy sportowej Siemirunnija. Odnotowują, że “Władek” stał się najszybszym długodystansowcem w historii Polski, bijąc legendarne rekordy Pawła Zygmunta.
“Rosja straciła sportowca, który w innych okolicznościach mógłby reprezentować kraj na arenie międzynarodowej. Jednak okoliczności ułożyły się tak, że Władimir wybrał drogę, która jest gorzka dla tych, którzy zostali po drugiej stronie granicy” — podsumowują dziennikarze.
W relacjach z biegu na 10 000 metrów często pojawia się określenie “eks-Rosjanin”, co ma przypominać czytelnikom, komu Siemirunnij zawdzięcza początkowe wyszkolenie.
