NFL
Myslicie, że się udało?
Gala Grammy 2026 przeszła już do historii, a Crypto.com Arena w Los Angeles na jedną noc znów stała się pępkiem świata. Wszystko wydarzyło się zgodnie z planem – transmisja wystartowała o 2:00 w nocy czasu polskiego, co dla najwytrwalszych fanów nad Wisłą oznaczało kolejną zarwaną noc. Emocje były spore, bo branża muzyczna rozdała statuetki w aż 95 kategoriach, co samo w sobie jest maratonem nie do pozazdroszczenia.
Głównym bohaterem wieczoru był bez wątpienia Kendrick Lamar. Raper przystąpił do rywalizacji z największą liczbą szans na sukces, mając na koncie aż dziewięć nominacji. To on dyktował tempo tej gali i przyciągał największą uwagę krytyków. Oczywiście Grammy to nie tylko liczby, ale przede wszystkim show. Na scenie pojawiły się największe nazwiska – od posągowej Lady Gagi, przez zawsze stylowego Bruno Marsa, aż po Sabrinę Carpenter, która obecnie jest na fali wznoszącej i skutecznie rozgrzała publiczność.
Z naszej perspektywy najciekawiej zrobiło się jednak przy kategorii „Najlepszy Występ Orkiestry Kameralnej”. Mieliśmy tam mocny polski akcent, bo o złotą gramofonową płytę walczył Mateusz Kowalski. To miła odmiana, gdy między wielkimi produkcjami z USA pojawia się nazwisko muzyka klasycznego z Polski, przypominając, że nasza kultura trzyma się mocno nawet na tak komercyjnym wydarzeniu.
Grammy 2026 fot. East News
Kim jest Mateusz Kowalski?
Kiedy w 2026 roku ogłoszono nominacje do nagród Grammy, polskie środowisko muzyczne miało prawdziwy powód do dumy. Na liście znalazł się Mateusz Kowalski, gitarzysta klasyczny, który swoją karierą udowodnił, że ten instrument wcale nie musi stać w cieniu fortepianu czy skrzypiec. Nominację w kategorii muzyki kameralnej przyniósł mu album „Slavic Sessions”, nagrany wspólnie z Makiem Grgiciem. Był to moment, w którym polska gitara oficjalnie weszła do światowej pierwszej ligi.
Kowalski od początku szedł przez edukację jak burza. Ukończył warszawski Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina z wyróżnieniem i medalem Magna cum Laude, co szybko przełożyło się na sukcesy międzynarodowe. Do jego największych osiągnięć należało zdobycie prestiżowej nagrody European Bach Guitar Award 2025 w Darmstadt. To właśnie tam pokazał, że potrafi interpretować klasyków w sposób, który nie nudzi, a wręcz zachwyca nowoczesnym podejściem.
Zasłynął jednak czymś innym – odwagą w mierzeniu się z legendami. To on jako pierwszy w historii wykonał Koncert fortepianowy f-moll Chopina na gitarze. Zrobił to podczas festiwalu „Chopin i jego Europa” w 2023 roku, towarzyszyła mu wtedy {oh!} Orkiestra. Było to wydarzenie bez precedensu, które pokazało, że granice instrumentu istnieją tylko w głowach słuchaczy.
Poza nagrywaniem płyt, takich jak świetnie przyjęte „Polish Romantic Guitar”, Kowalski od lat spełniał się jako pedagog. Już w 2019 roku zaczął wykładać na macierzystej uczelni w Warszawie, prowadząc jednocześnie kursy mistrzowskie w Chinach, Austrii czy na Węgrzech. Jego droga do nominacji Grammy była sumą lat ciężkiej pracy, technicznej perfekcji i szukania własnego języka w muzyce dawnej i romantycznej. Stał się żywym dowodem na to, że gitara klasyczna może być instrumentem bez żadnych kompleksów.
