Connect with us

NFL

Mocne słowa

Published

on

Początek roku przywitał nas mrozem, który dla większości oznaczał po prostu cieplejszą kurtkę, ale dla zwierząt w schroniskach stał się walką o przetrwanie. Właśnie wtedy Doda postanowiła, że nie będzie tylko wrzucać smutnych postów, ale realnie wejdzie w ten temat. Zaczęło się konkretnie: od finansowania ocieplanych bud i osobistego sprawdzania, czy psy mają co jeść i na czym spać. Doda szybko przeniosła ciężar akcji z podwórek do Sejmu. Pojawiła się na posiedzeniu komisji, gdzie bez zbędnego lukru wyłożyła politykom, jak wygląda rzeczywistość w polskich placówkach. Nie wszystkim było to w smak – część posłów chwaliła zapał, inni kręcili nosami na celebrytkę w ławach sejmowych. Jednak artystka dopięła swego: o systemowych rozwiązaniach i losie zwierząt zaczęło się mówić wszędzie, od portali plotkarskich po serwisy informacyjne.

Największe emocje wzbudziły jednak konkretne adresy. Najpierw głośno zrobiło się o Bytomiu, gdzie warunki bytowe psów wołały o pomstę do nieba. Prawdziwa bomba wybuchła jednak 22 stycznia, kiedy Doda osobiście pojechała do schroniska „Happy Dog” w Sobolewie. Tam nie było już uprzejmości – była ostra rozmowa z wójtem, kamera w ręku i pokazywanie prawdy, która dla wielu była skrajnie niewygodna. Efekt? Presja miała sens. Pod koniec stycznia Powiatowy Lekarz Weterynarii zdecydował o zamknięciu placówki w Sobolewie. Do gry włączyli się najwyżsi urzędnicy, w tym premier Donald Tusk, co ostatecznie zamknęło usta tym, którzy twierdzili, że to tylko kolejna „akcja promocyjna” piosenkarki. Doda udowodniła, że gdy celebryta zamienia ścianki na gumowce i błoto, potrafi zdziałać więcej niż niejeden urzędnik.

Doda fot6. East News

0:00
/
-:-

Mocne wyznanie Gurłacza o traumie i Ojcu. Kaczorowska przejęła mikrofon i zaapelowała!
POPRZEDNI
Schronisko w Sobolewie zamknięte!
Sytuacja wokół schroniska „Happy Dog” w Sobolewie to gotowy scenariusz na film o bezsilności systemu, który nagle musiał zostać przerwany siłą. Przez lata wójt Sobolewa, Maciej Błachnio, słuchał apeli o rozwiązanie umowy z dzierżawcą gruntu, Marianem D., ale machina urzędowa mieliła powoli. Dopiero interwencja z samej góry – o której poinformował premier Donald Tusk oraz MSWiA – przecięła ten węzeł gordyjski. Pod bramą placówki w ostatnią sobotę działy się rzeczy, których nikt nie planował. Aktywiści i zwykli mieszkańcy, mając dość czekania na wyroki w ciągnącym się od lat procesie Mariana D. o znęcanie się nad zwierzętami, wzięli sprawy w swoje ręce. Ludzie sforsowali płot i zaczęli spontanicznie wynosić psy. To nie był piknik, to była desperacka akcja ratunkowa, która trwała do późnych godzin nocnych.

Formalny koniec tego miejsca przypieczętowała Dominika Siedlczyńska, Powiatowa Lekarz Weterynarii w Garwolinie. Po kontroli przeprowadzonej 21 stycznia 2026 roku wydała decyzję o natychmiastowym zakazie prowadzenia działalności przez Mariana D. i wykreśleniu schroniska z rejestru. To pismo stało się ostatecznym dowodem na to, że w „Happy Dog” działo się źle. Co z psami? Tu akcja była błyskawiczna. Część zwierzaków trafiła do domów prywatnych dzięki zaangażowaniu organizacji prozwierzęcych. Pozostałe 146 czworonogów, jak potwierdził wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski, przewieziono do schroniska w Wojtyszkach. Cała ta sprawa pokazuje jedno: gdy urzędnicy rozkładają ręce, w końcu pękają barierki – dosłownie i w przenośni. Szkoda tylko, że zwierzęta musiały czekać na ten moment aż tyle lat, a sprawiedliwość wciąż czeka na finał w sądzie.

O sytuacji zaczeli wypowiadać się inni celebryci m.in. Dagmara Kaźmierska

Dagmara Kaźmierska ostro o działaniach Dody
W świecie polskiego show-biznesu, gdzie każdy walczy o uwagę, sojusze bywają równie ciekawe co kłótnie. Tym razem Dagmara Kaźmierska, znana szerzej jako „Królowa życia”, postanowiła publicznie ocenić to, co w sieci wyprawia Doda. Poszło o głośne akcje pomocowe piosenkarki na rzecz schronisk dla zwierząt. Kaźmierska, która sama słynie z niewyparzonego języka i braku filtrów, podczas jednej z transmisji na żywo nie szczędziła wokalistce komplementów, ale przy okazji wbiła szpilę całej reszcie branży. Dagmara bez owijania w bawełnę stwierdziła, że to, co robi Doda, zasługuje na najwyższe uznanie. Chodzi o realne wsparcie dla zwierzaków, które dzięki zasięgom piosenkarki zyskują jedzenie i lepsze warunki. Jednak celebrytka nie byłaby sobą, gdyby nie dorzuciła do tej pochwały odrobiny dziegciu. Kaźmierską wyraźnie zirytowali inni influencerzy, którzy nagle „przypomnieli sobie” o istnieniu schronisk dopiero wtedy, gdy temat stał się modny dzięki akcji Rabczewskiej.

Ja uważam, że Doda zrobiła już taki kawał roboty i tak nagłośniła tę sprawę, że śmiesznym jest dla mnie, kto jeździ do tych samych schronisk i dalej mordą kłapie i udaje, że nie wiadomo co zrobił. Mogły to robić wcześniej przed Dodą, a Doda uprzedziła je wszystkie, a one nagle teraz. No dobrze niech robią, ale ja uważam, że to, co już Doda zrobiła- kawał dobrej roboty (…). Dla mnie to jest śmieszne, kto się teraz na niej ślizga, bo gdyby nie ona to dalej byłaby cisza. Ona pierwsza to zrobiła i chapeau bas chylimy czoła przed nią – komentowała Kaźmierska na Tik Toku.

Dagmara Kaźmierska ostro skrytykowała osoby, które kopiują zachowania innych tylko po to, by ogrzać się w blasku cudzej sławy. Według niej przypisywanie sobie cudzych zasług i bezmyślne powielanie działań Dody to szczyt hipokryzji. Celebrytka uważa, że pomoc powinna płynąć z serca, a nie z chęci podbicia statystyk na Instagramie. Ten krótki live pokazał, że w świecie celebrytów nawet tak szlachetny temat jak pomoc zwierzętom może stać się powodem do wystawienia surowej oceny kolegom i koleżankom z branży. Doda dostała solidne wsparcie, a reszta „naśladowców” dość jasny komunikat, co Kaźmierska sądzi o ich nagłej empatii. Widać, że na tym podwórku szczerość wciąż jest towarem luksusowym, za który Dagmara chętnie wystawia rachunek.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247