NFL
“Minimalne wynagrodzenie pielęgniarki (ze specjalizacją i tytułem magistra) będzie 20 proc. wyższe niż minimalne wynagrodzenie profesora w uczelni publicznej”. Więcej w komentarzu 👇
Zarobki w służbie zdrowia pójdą w górę. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2025 r. wyniosło 8 903,56 zł. To wzrost o 8,8 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. O tyle też miałyby wzrosnąć od 1 lipca wynagrodzenia medyków. Są wyliczenia, jak to przełoży się na konkretne kwoty.
Zgodnie z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowia pensja minimalna lekarza oraz dentysty miałaby od 1 lipca wynieść 12 910,16 zł brutto (wynagrodzenie zasadnicze wynosi w tym przypadku 56 proc. pensji). Wraz z dodatkami, czyli np. stażowym, dyżurami, byłoby to nieco ponad 23 000 zł brutto – wylicza na X Łukasz Kozłowski, Główny Ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, członek Rady Nadzorczej ZUS oraz Rady NFZ. “Pisanie ‘typowe dodatki’ o płacy za obowiązkowe 40h miesięcznie nadgodzin, to jest po prostu manipulacja. Też możesz zarabiając 10 tys. zł wziąć 3 nocki i sobie ‘wyrobić typowe dodatki’. To jest propaganda na rzecz zmiany ustawy, a nie głos w dyskusji, jeśli tak stawiasz sprawę” – skomentował na X Jakub Kosikowski, rezydent onkologii klinicznej.
kolei w przypadku pielęgniarki z tytułem magistra i specjalizacją, farmaceuty oraz fizjoterapeuty byłaby to kwota 11 485,59 zł brutto. Łukasz Kozłowski dodaje, że pielęgniarka “II próg podatkowy w PIT będzie przekraczać we wrześniu”. Do informacji o wzroście płac w ochronie zdrowia odniósł się m.in na X Michał Brzeziński, profesor na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.
Minimalne wynagrodzenie pielęgniarki (ze specjalizacją i tytułem magistra) będzie 20 proc. wyższe niż minimalne wynagrodzenie profesora w uczelni publicznej” – napisał naukowiec. Na ten wpis zareagowali m.in. analitycy z mBanku. “Mechanizm popytu i podaży działa poprawnie. Jeśli akceptujemy go w innych sektorach, to w tym przypadku też nie ma żadnego problemu” – czytamy we wpisie. “Popyt i podaż częściowo wyjaśniają te relacje, ale podaż w tych zawodach była i jest silnie kształtowana przez instytucje, regulacje i decyzje polityczne, więc dla mnie te czynniki mają pierwszeństwo” – odparł z kolei naukowiec.
To nie pewna grupa zawodowa, o której szczególnie dużo wpisów na X, zarabia za dużo. To naukowcy zarabiają za mało. Śmiesznie mało. Nie dajmy się spolaryzować i odwrócić uwagi od źródła (i winnych) tej sytuacji” – skomentowała prof. Aleksandra Obrępalska-Stęplowska, zarządzająca Zakładem Biologii Molekularnej i Biotechnologii IOR-PIB w Poznaniu.
Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Nauki z 15 lutego 2024 r., wysokość miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego profesora na uczelni publicznej wynosi 9370 zł brutto. Jak podkreślali kilka miesięcy temu w portalu Money.pl prof. Paweł Strawiński z Uniwersytetu Warszawskiego i dr hab. Aleksandra Majchrowska, prof. Uniwersytetu Łódzkiego, “zgodnie z danymi z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń mediana wynagrodzeń na stanowisku profesora w Polsce wyniosła w styczniu 2025 r. 10800 zł brutto, czyli 2,3-krotność płacy minimalnej”.
Tymczasem Łukasz Kozłowski podkreśla, że “całkowity koszt ‘ustawy podwyżkowej’ dla publicznego systemu ochrony zdrowia w Polsce to już ok. 73 mld zł tylko w tym roku, co odpowiada prawie 30 proc. łącznych publicznych nakładów na zdrowie”.
Jednocześnie, jak dodaje ekspert, w tym roku na pokrycie kosztów realizacji zadań Narodowego Funduszu Zdrowia brakuje ok. 23 mld zł w stosunku do zapewnionych środków. Jako oszczędności rozważano już wprowadzenie limitów na leczenie zaćmy, diagnostykę obrazową i ambulatoryjną opiekę specjalistyczną (więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ). Jednocześnie rząd planuje nowelizację ustawy o waloryzacji zarobków w ochronie zdrowia. Plan jest taki, by zamrozić podwyżki w tym roku i przenieść waloryzację na styczeń 2027 r., a także obniżyć ich dynamikę.
Jak podaje Rynek Zdrowia, podwyżki wynikałyby już nie z przeciętnego wynagrodzenia, a byłyby powiązane ze sferą budżetową (ok. 3 proc.). Na to nie chcą zgodzić się medycy i grożą protestami. O dalszych losach ustawy 18 lutego ma toczyć się dyskusja na spotkaniu Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia.
Wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw generalnie powinny być rynkowe, czyli wyznaczane wydajnością pracy danego pracownika. A w praktyce w Polsce tak nie do końca jest. Dlatego, że płaca minimalna dotyczy w naszym kraju ponad 3 mln ludzi. Biorąc pod uwagę, że na etacie według oceny skutków regulacji pracuje około 14 mln osób, to by oznaczało, że co czwarty pracujący Polak nie jest wynagradzany w zależności od wydajności swojej pracy, tylko w oparciu o decyzję polityczną – komentuje w rozmowie z Next.gazeta.pl Kamil Sobolewski, Główny Ekonomista Pracodawców RP.
