NFL
Miała ledwie 14 lat, a już porywała tłumy. Zaczynała jako inspiracja dla milionów młodych tenisistek, które chciały być takie jak ona, a potem jej życiorys stał się dla nich formą przestrogi ➡
Miała ledwie 14 lat, a już porywała tłumy. Cały świat zachwycał się nastolatką, która uchodziła za złote dziecko. Ledwie cztery lata później została aresztowana i trafiła na odwyk. Walkę z uzależnieniem od narkotyków toczyła przez kilkanaście lat, a potem była zatrzymana także za napaść. Jennifer Capriati zaczynała jako inspiracja dla milionów młodych tenisistek, które chciały być takie jak ona, potem jej życiorys stał się dla nich formą przestrogi. Niespodziewany powrót na szczyt zszokował cały świat.
Na kilka lat przed okresem dominacji sióstr Williams w kobiecym tenisie Stany Zjednoczone miały inną bohaterkę; młodą nadzieję, która była predestynowana do wielkości. Ogromny talent Jennifer Capriati nie był tajemnicą, wszak debiutowała na kortach WTA jeszcze w wieku… 13 lat. I od razu zrobiło się o niej głośno.
Już w tak młodym wieku otrzymała szansę występu w barwach reprezentacji Stanów Zjednoczonych w Wightman Cup, tradycyjnym meczu reprezentacji USA i Wielkiej Brytanii. Po drugiej stronie siatki stanęła Clare Wood, rywalka z czołowej setki rankingu. Minęły ledwie 33 minuty gry, a Brytyjka schodziła z kortu po porażce 0:6, 0:6. A to był tylko początek.
WTA na wieść o sukcesie młodej Amerykanki postanowiło nagiąć własne przepisy. Wówczas w turniejach występować mogły zawodniczki, które ukończyły 14 lat. Dla Capriati zrobiono wyjątek, a to wiele mówi o skali talentu, jaki przebijał się szturmem na szczyt.
Nastolatka błyskawicznie zaczęła przebijać się do czołówki, niemal natychmiastowo nie tylko nawiązując rywalizację z rywalkami z czołowej dziesiątki rankingu, ale wręcz ją wygrywając. Już w wielkoszlemowym debiucie dotarła do półfinału Rolanda Garrosa. W konsekwencji jeszcze w wieku 14 lat zameldowała się najmłodszą zawodniczką w TOP10 rankingu WTA w jego historii.
W 1990 r. Amerykankę wybrano odkryciem roku na corocznej gali nagród organizacji kobiecego tenisa. Wtedy stało się jasne, że to do niej należeć będzie przyszłość, że to ona ma zdominować kobiecy tenis w kolejnych latach. Na gali 14-latka mogła świętować wspólnie z obecną na miejscu… Ivaną Trump, ówczesną żoną obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Capriati stała się pełnoprawną gwiazdą kobiecego tenisa, sięgając po tytuły w wielkich turniejach, choć wciąż brakowało jej wielkoszlemowego sukcesu i awansu na pierwsze miejsce w rankingu. Ale w 1992 r. znów zszokowała cały świat, sięgając po złoto igrzysk olimpijskich w Barcelonie. I to po zwycięstwie najpierw nad faworytką gospodarzy, Arantxę Sanchez Vicario, w półfinale, by potem odrobić stratę seta i pokonać Steffi Graf.
Zwłaszcza triumf nad Niemką był powodem do wielkiej dumy. Na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku była ona absolutną legendą i dominatorką kobiecego tenisa. Cztery lata wcześniej jako jedyna zawodniczka w historii zdobyła złotego szlema, w ciągu roku wygrywając cztery imprezy wielkoszlemowe i zdobywając złoto IO w Seulu. Wygrana nad tą rywalką sama w sobie była powodem do radości, a tuż po niej 16-letnia Capriati stanęła na najwyższym stopniu podium i odebrała złoty medal.
Nikt nie mógł wtedy przypuszczać, że kilkanaście miesięcy później światowa gwiazda zostanie aresztowana przez policję. Nikt nie wiedział o problemach, z jakimi musiała się mierzyć.
Aresztowanie wstrzymało karierę gwiazdy. Nikt nie znał prawdy
Capriati nie przystąpiła do sezonu 1994. — Potrzebuję przerwy od tenisa. […] Zdecydowałam, że chcę skupić się na moim ostatnim roku nauki w liceum — ogłosiła sensacyjnie amerykańska gwiazda, dodając w rozmowie z “New York Times”, że mierzy się z kontuzją. Jej tłumaczenie zostało przyjęte ze zrozumieniem.
I dlatego to, co stało się, 16 maja 1994 r., przyjęto z absolutnym zdumieniem.
Świat obiegły wieści, że Jennifer Capriati, będąca już wtedy wielką gwiazdą światowego tenisa, została aresztowana przez policję ze względu na posiadanie marihuany. Zdecydowała się wówczas pójść na odwyk. O jej problemach z prawem wiadomo było już wcześniej, bo w 1993 r. zatrzymano ją za kradzież pierścionka w jednej z galerii. Wówczas tłumaczyła się “nieporozumieniem”.
To wtedy świat po raz pierwszy zobaczył inną twarz amerykańskiej gwiazdy. Prawda o jej przerwie od gry w 1994 r. była nieco inna, niż sama przyznawała to w rozmowie z dziennikarzami w tamtych czasach. Po latach przyznała się, że czuła wypalenie i nie potrafiła znaleźć motywacji do dalszej gry w turniejach. Z tego względu w 1994 r. rozegrała tylko jeden mecz, a rok później nie pojawiła się na korcie wcale.
Powrót do gry w końcówce lat 90. przynosił zmienne szczęście. Choć potrafiła rozpocząć rok nieklasyfikowana w rankingu i zakończyć go na 24. pozycji, za co otrzymała nagrodę dla powrotu roku w 1996 r., kolejne dwa sezony przyniosły spadek poza czołową setkę. Aż w końcu nadszedł przełom.
W 2001 r. Capriati, która miała wówczas dopiero 24 lata, po raz pierwszy wygrała turniej wielkoszlemowy, świętując sukces w Australian Open. Tytuł obroniła rok później, a w międzyczasie triumfowała też na kortach Rolanda Garrosa. To poskutkowało awansem na upragnione pierwsze miejsce w rankingu. Amerykanka wreszcie trafiła na szczyt, osiągając sukces, jaki wieszczono jej już 10 lat wcześniej.
W 2004 r. rozegrała swój ostatni turniej w karierze, pozostając zawodniczką stale plasującą się w czołowej dziesiątce kobiecego tenisa. W wieku 28 lat pożegnała się z zawodowym sportem, mając już na koncie naprawdę duże doświadczenie. Decyzja była mimo wszystko odebrana jako duże zaskoczenie, bo przecież gdyby tylko chciała, Capriati mogłaby spędzić na zawodowych kortach kolejne kilka lat. Ale ona postawiła sprawę jasno: miała dość walki z kontuzjami, nie chciała przeżywać dalszej rekonwalescencji.
Wkrótce w Ameryce znów było głośno o nazwisku dawnej idolki tłumów, która udzieliła przykrego wywiadu. W 2007 r. ujawniła, że mierzy się z depresją, twierdząc, że “nie może znieść własnego ciała”.
W 2010 r. media obiegła szokująca wiadomość informująca, że Jennifer Capriati trafiła do szpitala po przedawkowaniu leków. Rodzina wykluczyła, jakoby doszło do próby samobójczej. Chwilę wcześniej dobiegł końca jej sześcioletni związek z Dalem DaBonem, aktorem znanym z występów w filmach pornograficznych. To właśnie jego powrót do pracy w tej roli miał doprowadzić do ich rozstania, co w rozmowie z TMZ Sports przekazał sam DaBone.
To nie był koniec kłopotów Capriati. W 2013 r. została skazana za napaść na byłego partnera Ivana Brennana, za co musiała odbyć karę 30 godz. prac społecznych. Potem Amerykanka zapadła się pod ziemię na długie lata. Stroniła od pokazywania się publicznie, poza nielicznymi ceremoniami. Zdystansowała się także od zawodowego tenisa.
