NFL
Miała 15 lat, gdy zdobyła medal IO. Niebywałe, co towarzyszy jej na igrzyskach
Dwadzieścia lat po debiucie olimpijskim w Turynie, jedna z najbardziej utytułowanych włoskich łyżwiarek rywalizujących na krótkim torze Arianna Fontana przygotowuje się do kolejnych igrzysk w ojczyźnie. Już nie jako nastoletnie “cudowne dziecko”, ale jako 35-latka bliska końca kariery.
Fontana miała 15 lat, gdy zdobyła olimpijski brąz w sztafecie na 3000 m w turyńskich igrzyskach, stając się najmłodszą włoską medalistką tej imprezy. Teraz zdobywczyni 11 olimpijskich medali w short tracku, co jest rekordem w tej dyscyplinie, przygotowuje się do szóstego startu w igrzyskach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo, gdzie będzie nieść włoską flagę.
Mam naprawdę dużo szczęścia, że mogę to zrobić dwa razy w karierze — powiedziała o olimpijskim starcie przed własną publicznością.
Przez 20 lat rywalizacji na najwyższym poziomie u Fontany zmieniło się wszystko, począwszy od diety, regeneracji i rytmu dnia.
— Jeśli wyeliminuję cały nabiał i oczywiście cukier — niestety dla mnie, bo lubię słodycze — to naprawdę działa. Mój organizm jest mniej podatny na stany zapalne, mogę szybciej się regenerować. Nie mogę też trenować jak 20-latka, moje ćwiczenia muszą to odzwierciedlać — przyznała.
Obecnie trenuje pod okiem męża — Anthony’ego Lobello.
— Arianna jest jak bolid Formuły 1 — trzeba wlać do niej wysokooktanowe paliwo. A jeśli ona jest bolidem F1, to ja jestem inżynierem — obrazowo opisał ich współpracę mąż-szkoleniowiec.
Nauczyli się oddzielać małżeństwo od pracy.
— Od godz. 18 nie rozmawiamy już o jeździe na łyżwach ani o treningu. Raz w tygodniu wychodzimy na kolację, do teatru, na spacer czy coś w tym stylu — po prostu staramy się naprawdę oddzielić te dwie osoby — trenera i zawodnika, męża i żonę — podkreśliła Fontana.
W jej rodzinnym mieście Berbenno di Valtellina, w północnych Włoszech, ściany barów są pełne podpisanych zdjęć. W domu rodziców medale zdobią ściany, a pamiątki z podróży piętrzą się na półkach. Łyżwiarka ma też klucze do lokalnej siłowni. Przed igrzyskami w Pekinie była tam od 5 rano, żeby przygotować się na jet lag, a panie, które miały z nią zajęcia pilatesu, chwaliły się, że… spociły się obok legendy.
