NFL
Magdalena Fręch ma czego żałować i jeszcze ta ostatnia piłka. Niebywałe
Magdalena Fręch w nocy z niedzieli na poniedziałek rozgrywała swój pierwszy od 532 dni finał turnieju WTA! W Meridzie po dreszczowcu musiała uznać niestety wyższość Cristiny Bucsy. Polka w wielu momentach nie potrafiła wykorzystać swojej przewagi na korcie, a to, co stało się przy piłce meczowej, było wręcz niewiarygodne.
Polska tenisistka lubi występować w Meksyku. Udowodniła to już pod koniec 2024 r. w Guadalajarze, kiedy wygrała turniej WTA 500. Teraz walczyła o tytuł zmagań tej samej rangi, ale w Meridzie, gdzie rozegrała swój najlepszy turniej w tym sezonie!
W drodze do finału wyeliminowała m.in. Marie Bouzkovą, a w półfinale rozegrała długi bój z Shuai Zhang. W decydującym starciu rywalizowała z Cristiną Bucsą. Hiszpanka dość niespodziewanie pokonała w 1/2 finału wielką faworytkę Jasmine Paolini.
Już pierwsze piłki pokazały, że to może być długie spotkanie, bo w finale spotkały się dwie tenisistki, które lubią rozgrywać długie akcje i grają naprawdę dobrze w defensywie. Mecz znacznie lepiej rozpoczęła Hiszpanka, która szybko przełamała Polkę i wygrywała 2:0.
Zobacz także: Co za finał w Austin! Ponad dwie godziny walki
To nie był koniec problemów Fręch, która od samego początku miała kłopot z własnym serwisem. Bucsa skrzętnie to wykorzystywała i błyskawicznie zyskała przewagę dwóch przełamań.
Pierwszy set trwał zaledwie 37 minut. Wygrała go 6:1 Bucsa, lecz najbardziej martwić mogła gra Fręch, który była kompletnie bezradna. Polka nie wygrała w otwierającej partii ani jednego gema przy własnym serwisie.
Do przełomu doszło już na starcie 2. seta. Tym razem to Fręch szybko prowadziła 2:0 z przewagą przełamania, a co ważniejsze wygrała pierwszego w tym meczu gema przy własnym podaniu.
Partia była niezwykle wyrównana. Fręch jednak utrzymała drobną przewagę do jej końca. Wygrała 6:4, doprowadziła do remisu i przedłużyła swoje szanse na tytuł. Co ciekawe, Bucsa przegrała pierwszego seta w tym turnieju.
Decydujący set do pewnego momentu był niezwykle wyrównany. W pewnym momencie drobną przewagę zyskała Cristina Bucsa i od razu przełamała Fręch. Polka miała przewagę na korcie, lecz nie potrafiła jej udokumentować.
Ostatecznie polska tenisistka przegrała 1:6, 6:4, 4:6 i zmarnowała ogromną szansę na drugie zwycięstwo w turnieju WTA. Co bardziej bolesne, Fręch przy piłce meczowej rywalki popełniła podwójny błąd serwisowy. Natomiast dla Bucsy to zwycięstwo to największy sukces w jej karierze.
