NFL
Maciej Maciusiak nie ma za sobą łatwego czasu. Odkąd został trenerem, musiał mierzyć się z krytyką. Dotykało to również jego bliskich. “Było mi szkoda własnej rodziny. Przykro mi, że musieli przez to wszystko przejść. O siebie się nie martwiłem, wiedziałem, że dam sobie radę z presją i oczekiwaniami”. ➡️
Przed igrzyskami mało kto w niego wierzył, ale Maciej Maciusiak miał plan i zagrał va banque. Skończyło się trzema medalami, choć jeden z bohaterów igrzysk olimpijskich kilka tygodni temu myślał o zakończeniu kariery. Trener polskich skoczków wszystko nam ujawnił. Po raz pierwszy. Powiedział też, jak widzi swoją przyszłość. Stawia jeden warunek.
Kamil Wolnicki: Słyszałem to przed igrzyskami, później też. “Maciek wierzył”. Widziałeś coś, czego nie wiedzieliśmy, czy było tak kiepsko, że po prostu została ci tylko wiara?
Maciej Maciusiak: Po igrzyskach można sobie opowiadać różne rzeczy, ale obejmując kadrę, wiedziałem, jaki jest potencjał w tej grupie. Od razu postawiłem sobie indywidualny cel. Wiedziałem, jaką grupę ludzi mam dookoła, jakie są możliwości naszych skoczków i jaką pracę wykonaliśmy. Latem robiliśmy zmiany w sprzęcie i byliśmy cierpliwi.
Plan był realizowany od czerwca. Nie powiem, że się ziścił w stu procentach, bo chciałem, żeby na igrzyska pojechała czwórka, a nie trójka skoczków. Pytasz o wiarę, więc wiadomo, że nie myślałem o trzech medalach, ale na pewno jechałem z naszą kadrą walczyć o podium.
