NFL
Ludzie tego nie wyłapali, wielu aż zamurowało 😱
Wizyta Marty Nawrockiej w Stanach Zjednoczonych miała na celu omówienie rozwiązań technologicznych wspierających rodziców i nauczycieli w kontekście cyberbezpieczeństwa najmłodszych. Pierwsza Dama RP zdecydowała się na odczytanie początkowego fragmentu swojego oświadczenia po angielsku. Wybór ten, choć bez wątpienia odważny z punktu widzenia dyplomacji publicznej, wystawił jej kompetencje językowe na bezpośrednią ocenę międzynarodowego audytorium oraz specjalistów od komunikacji.
O merytoryczną weryfikację poprawności tej wypowiedzi poprosiliśmy Polę Kobus, certyfikowaną specjalistkę z Accent & Dialect Coach, która na co dzień zawodowo zajmuje się przygotowywaniem mówców do profesjonalnych wystąpień publicznych w języku angielskim. Jej dogłębna ocena opiera się na analizie warstwy fonetycznej, gramatycznej oraz ogólnego wrażenia komunikacyjnego, jakie wywarła polska delegatka na tle innych uczestników szczytu.
Zanim ekspertka przeszła do szczegółowej analizy językowej i wytykania potknięć, wyraźnie podkreśliła niezwykle istotne walory pozawerbalne Pierwszej Damy. Zwróciła uwagę na nienaganny ubiór, naturalną mimikę oraz próbę budowania relacji z odbiorcami w sali poprzez odpowiednie, zrównoważone operowanie głosem.
– Wystąpienie Pierwszej Damy Marty Nawrockiej po angielsku wzbudza mieszane uczucia. Z jednej strony widzimy bardzo szykownie ubraną i uczesaną kobietę o nienagannej prezencji, urodzie i uśmiechu. Jej głos jest miły i przyjazny, ton spokojny, tempo wypowiedzi umiarkowane. Warto docenić również próby nawiązania kontaktu wzrokowego z publicznością.
Rozwiń
Dyplomatyczne niefortunności i wpadki językowe
Pozytywne pierwsze wrażenie dość szybko ustępuje miejsca konsternacji wywołanej przez poważne nieścisłości artykulacyjne. Pola Kobus z Accent & Dialect Coach bezkompromisowo punktuje błędy, które pojawiły się już w pierwszych sekundach nagrania z Białego Domu, tuż po oficjalnym przywitaniu z gospodynią całego wydarzenia. Brak precyzji w wymawianiu kluczowych, kurtuazyjnych fraz doprowadził do sytuacji, która w protokole dyplomatycznym może być odebrana jako brak odpowiedniego przygotowania.
– Jednak pomimo przyjemnej, powierzchownej warstwy szybko uderzają nas różnej maści błędy językowe. Po pierwsze, pani Nawrocka zaczyna swoje przemówienie od zupełnie niezrozumiałego słowa, które w założeniu miało chyba być zwrotem do Pierwszej Damy: Esteemed First Lady Melania Trump, czyli Szanowna Pierwsza Damo Melanio Trump. Niestety słowo esteemed wymawia w zupełnie niejasny i niepoprawny sposób, a także używa po nim intonacji opadającej i pauzy; w rezultacie brzmi to bardziej jak stwierdzenie steamed/I steamed (czyli gotowałam na parze), co jest dość niefortunne. Następnie słyszymy niewyraźnie i niepoprawnie wymówione nazwisko Trump, które brzmi bardziej jak try lub nieistniejące tly, a to już jest dyplomatyczna gafa, ponieważ ze wszystkich słów, których użyła, akurat nazwisko Pierwszej Damy powinno być najważniejsze do poprawnego wymówienia.
Błędy zauważone przez trenerkę angielskiej wymowy można podzielić na kilka kluczowych kategorii, które bezpośrednio zaważyły na ostatecznym odbiorze wystąpienia polskiej delegatki:
zniekształcenia fonetyczne najważniejszych nazw własnych, prowadzące do gaf dyplomatycznych,
pomyłki gramatyczne w podstawowych zwrotach, wynikające z ogromnego obciążenia psychicznego,
błędy w wymowie spółgłosek i samogłosek, będące standardowym i bardzo częstym problemem polskich mówców.
– Kolejno słyszymy zwrot do publiczności: Ladies and gentlemens, i tu mamy dość poważny błąd gramatyczny, ponieważ powinna była oczywiście powiedzieć Ladies and gentlemen. Jednak jestem przekonana, że był to wynik dużego stresu i rozproszenia. Następnie mówi: Thank you for having me here today, i to jest powiedziane w sposób absolutnie przejrzysty, klarowny i zrozumiały. Oczywiście jako specjalista wymowy i akcentu mogę przyczepić się do powiedzenia thank you przez f zamiast przez dźwięk th, czy wymówienia having z głoską k na końcu, co nie jest poprawne fonetycznie, ale to są drobiazgi, które absolutnie nie zaburzają zrozumienia jej przekazu.
Przejście do polskiego, polski akcent i ocena końcowa
Momentem przełomowym przemówienia miała być zapowiedź płynnego przejścia na język polski, w którym Pierwsza Dama czuje się najpewniej. Zamiast tego, zgromadzone audytorium mogło usłyszeć słowa, które całkowicie zmieniły pierwotny sens wypowiedzi, doprowadzając do zabawnej nadinterpretacji. Jak punktuje Pola Kobus z Accent & Dialect Coach, na samym końcu Marta Nawrocka zaliczyła również klasyczny i powszechny błąd związany z samą nazwą polskiej narodowości, co ewidentnie obnaża luki w solidnym opanowaniu podstaw słownictwa.
– Kolejno mówi: and now I will switch to my mother tongue. I znów mogłabym przyczepić się do wymówienia switch z błędną jakością samogłoski i, ale to jest detal, który nie wpływa na zrozumienie. Co natomiast poważnie wpływa na zrozumienie, to jej niepoprawna wymowa słowa tongue, które wymawia jak tank – zatem zamiast przejść na język ojczysty, pani Marta przechodzi do ojczystego czołgu. Następnie mówi (a raczej chce powiedzieć): and first speak Polish, co niestety brzmi jak and fear speak Polish. Czyli zamiast i najpierw będę mówiła po polsku, brzmi to jak “boję się mówić po polsku”. Czy to przejęzyczenie, czy tzw. pomyłka freudowska? Pozostawiam to Państwa ocenie. I na sam koniec, klasyk: zamiast powiedzieć Polish, czyli polski, wymawia polish, czyli polerować. To bardzo częsty i typowy błąd.
Podsumowując wystąpienie, ekspertka od wystąpień publicznych kategorycznie zaznacza, że sam typowy polski akcent jest zjawiskiem w pełni naturalnym i akceptowalnym. Głównym problemem był ewidentny brak odpowiedniego wsparcia merytorycznego na etapie prób przed wylotem do USA. Przy tak wysokiej randze międzynarodowego wydarzenia, precyzyjne doradztwo lingwistyczne powinno stanowić absolutną podstawę rutynowych przygotowań administracji prezydenckiej, aby uniknąć podobnych wpadek w przyszłości.
– Słyszymy u niej typowo polski akcent, który nie jest absolutnie niczym złym. Natomiast błędy wymowy, błąd gramatyczny, przekręcanie słów, wymawianie ich w sposób zupełnie niezrozumiały czy niepoprawne wymówienie nazwiska Pierwszej Damy – to błędy, których można było uniknąć poprzez nieco lepsze i dłuższe przygotowanie się do tego wystąpienia, zatrudnienie specjalisty od wymowy i wystąpień publicznych lub po prostu mówienie od samego początku po polsku i skorzystanie z tłumacza. Bardzo doceniam jednak odwagę pani Marty Nawrockiej, by powiedzieć te kilkanaście słów po angielsku. Zapewne kosztowało ją to dużo stresu, a niestety, jak to ze stresem bywa, często potrafi on zniweczyć nawet bardzo starannie przygotowane przemówienie. Ogólnie oceniam tę wypowiedź na takie mocne 3/5.
