NFL
Ludzie nie mieli zielonego pojęcia, a jednak 😱
W 2023 roku Polska 2050 zawarła porozumienie z Polskim Stronnictwem Ludowym w ramach projektu Trzecia Droga. Sojusz ten przyniósł trzeci wynik w wyborach parlamentarnych i umożliwił wejście do koalicji rządzącej wspólnie z Koalicja Obywatelska oraz Nowa Lewica.
13 listopada 2023 roku Szymon Hołownia objął funkcję marszałka Sejmu, stając się jedną z kluczowych postaci w polskim parlamencie. W trakcie swojej kadencji wprowadził zmiany mające zwiększyć przejrzystość prac izby – m.in. szerokie transmisje obrad w serwisie YouTube, ograniczenie czasu wystąpień oraz bardziej dynamiczny, mniej konwencjonalny sposób prowadzenia posiedzeń. Zyskał opinię polityka spokojnego i kulturalnego, co przyniosło mu sympatię części opinii publicznej.
Rozwój wydarzeń w partii nie miał jednak spokojnego finału. 27 września 2025 roku, podczas posiedzenia Rady Krajowej Polski 2050, Hołownia ogłosił, że w styczniu 2026 roku ustąpi z funkcji lidera ugrupowania. Nie zdecydował się kandydować w zaplanowanych na styczeń wyborach nowego przewodniczącego.
Głosowanie przeprowadzone 12 stycznia 2026 roku zostało jednak unieważnione z powodu awarii systemu do głosowania online oraz pojawiających się zarzutów o nieprawidłowości. Powtórzone wybory odbyły się 31 stycznia 2026 roku i zakończyły się zwycięstwem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Tego dnia Hołownia formalnie przekazał jej przywództwo w partii.
W połowie lutego 2026 roku napięcia w ugrupowaniu wyraźnie się zaostrzyły. Michał Kobosko, współzałożyciel partii i europoseł, ogłosił odejście z Polski 2050, zarzucając nowej liderce autorytarny styl zarządzania. W ślad za nim pojedynczy posłowie zaczęli składać rezygnacje z członkostwa.
Kulminacją kryzysu była decyzja Pauliny Hennig-Kloski oraz 17 innych parlamentarzystów o opuszczeniu partii i powołaniu nowego klubu parlamentarnego o nazwie Centrum. Wśród nich znaleźli się m.in. Ryszard Petru, Aleksandra Leo, Mirosław Suchoń, Joanna Mucha oraz Paweł Zalewski.
Nowo utworzony klub zapowiedział pozostanie w koalicji rządzącej, deklarując jednocześnie chęć „odzyskania przestrzeni do realizacji postulatów z 2023 roku”. Oznacza to, że choć formalnie większość parlamentarna ma zostać utrzymana, scena polityczna po stronie dotychczasowego zaplecza rządu uległa istotnemu przetasowaniu.
Szymon Hołownia, fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER
Wykształcenie Szymona Hołowni
Szymon Hołownia nie posiada wykształcenia wyższego – ukończył szkołę średnią, a następnie podjął studia, których jednak nie sfinalizował uzyskaniem dyplomu. Jest absolwentem Społecznego Liceum Ogólnokształcącego Społecznego Towarzystwa Oświatowego w Białymstoku.
Po maturze rozpoczął studia psychologiczne w Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej w Warszawie (obecnie Uniwersytet SWPS). Kształcił się tam przez około pięć lat, jednak ostatecznie nie obronił pracy magisterskiej i nie uzyskał tytułu magistra.
W swojej działalności publicznej Hołownia wielokrotnie podkreślał, że jego ścieżka zawodowa i kompetencje opierały się przede wszystkim na doświadczeniu medialnym, społecznym i organizacyjnym, a nie na formalnym wykształceniu akademickim. Zanim wszedł do polityki, był dziennikarzem, publicystą oraz działaczem społecznym, co w dużej mierze ukształtowało jego rozpoznawalność i pozycję w życiu publicznym.
Trudno uwierzyć, jakie wykształcenie ma Ziobro. Cała Polska w szoku
Czytaj dalej
Zdobył medal dla Polski. Nie jest katolikiem. Taką religię wyznaje
Czytaj dalej
Jak przyszłość czeka Szymona Hołownię?
Jako wicemarszałek Sejmu Szymon Hołownia pozostaje w pełni zależny od arytmetyki sejmowej i woli większości parlamentarnej. Jego pozycja nie ma charakteru autonomicznego – utrzymanie funkcji wymaga politycznego wsparcia zaplecza rządowego. Jeśli działania Hołowni, podejmowane w celu odbudowy wpływów po rozpadzie części środowiska Polska 2050, zostałyby uznane za czynnik destabilizujący koalicję, scenariusz jego odwołania stałby się realny.
W takim wariancie premier Donald Tusk mógłby zdecydować się na przegłosowanie odwołania wicemarszałka przy wsparciu większości sejmowej – nawet jeśli oznaczałoby to wykorzystanie głosów posłów, którzy jeszcze niedawno pozostawali politycznie związani z Hołownią i jego formacją. W warunkach napiętej sytuacji wewnątrz obozu rządzącego lojalności bywają bowiem podporządkowane bieżącej stabilności rządu.
Dla polityka, który jeszcze niedawno aspirował do najwyższych stanowisk w państwie i budował wizerunek lidera nowej jakości w polityce, ograniczenie się do funkcji wicemarszałka – bez silnego, zdyscyplinowanego zaplecza partyjnego – oznaczałoby poważne osłabienie pozycji, a w praktyce marginalizację. Taka rola, pozbawiona realnego wpływu na kierunek działań obozu władzy, mogłaby zostać odebrana jako polityczne cofnięcie się o kilka kroków.
Dlatego każdy kolejny ruch Hołowni musi być dziś starannie skalkulowany. Balansuje on między próbą odbudowy podmiotowości politycznej a koniecznością zachowania lojalności wobec koalicji rządzącej. W obecnej sytuacji nawet drobne potknięcie – czy to w wymiarze komunikacyjnym, czy strategicznym – może mieć konsekwencje wykraczające daleko poza bieżący spór i przesądzić o jego dalszej przyszłości w krajowej polityce.
