NFL
Łooo! Mocno! 🤭🤭 Więcej ➡️
Szacunek? Ja nie wiem. Przerzucanie żelaza na sterydach to nie jest dla mnie powód do szacunku – znany polski promotor bokserski i biznesmen Andrzej Wasilewski nie miał litości, gdy usłyszał pozornie niewinne pytanie Cezarego Kolasy o KSW i Mariusza Pudzianowskiego. Dalej było tylko goręcej i nie tylko “Pudzianowi” się oberwało.
Andrzej Wasilewski to najbardziej znany promotor w polskim boksie. To on doprowadził do mistrzowskich tytułów Krzysztofa Włodarczyka i Krzysztofa Głowackiego, a wielu innych podopiecznych – do walk o prestiżowe pasy.
Nie od dziś znany jest z ciętego języka i negatywnych opinii o tzw. “freak fightach”. W rozmowie z Cezarym Kolasą, dziennikarzem Przeglądu Sportowego, na kanale youtube “Lucky Punch”, Wasilewski usłyszał pytanie o swoją konkurencję na rynku sportów walki, czyli federację KSW. I nagle zaczął mówić o Mariuszu Pudzianowskim oraz Marcinie Najmanie.
Przecież dzisiaj widać, że to KSW stworzyło freak fighty. Przecież czyje walki miały najwyższą oglądalności. Jest taki facet, z którego część się śmieje, a część kocha, Marcin Najman. Nazwał się Cesarzem. Pół żartem, pół serio chłop ma rację, bo to jego walki w KSW miały najlepszą oglądalność. Nie żadne MMA tylko freak fighty – wypalił Wasilewski.
I kontynuował. – Pudzian. Szacunek… To znaczy szacunek? Ja nie wiem. Przerzucanie żelastwa na sterydach to nie jest dla mnie powód do szacunku, ale w swoim przerzucaniu był zawsze dobry, choć zdaje się, też nigdy nie pojechał jako najsilniejszy człowiek świata na najważniejsze zawody – wbił kolejną szpilkę.
Wasilewski bezlitośnie rozprawił się też z umiejętnościami Pudzianowskiego w sportach walki. – Nigdy nie był fighterem MMA, co widać po wszystkich jego porażkach. Przegrane z takim kolosem, jeszcze większym, jeszcze bardziej skoksowanym niż on – Eddie Hallem – facet nigdy w życiu nie walczył i bije jak psa… źle zabrzmiało, bije jak dziecko po prostu faceta, który dziesięć lat nic nie robi, tylko to trenuje, to pokazuje, że w sportach prawdziwych walki jest nikim. Był i jest nikim – zakończył szef Knockout Promotion.
Kilka mało przyjemnych słów usłyszał też pod swoim adresem współzałożyciel KSW, Martin Lewandowski.
– Za każdym razem jak Martin chciał załatwić coś z naszymi zawodnikami, to robił to za moimi plecami. I nigdy nic nie załatwił. Jestem zdziwiony, bo znamy się z czasów, kiedy był menedżerem restauracji Champions w Warszawie i wziął się wtedy za trochę śmieszny sport – dziś on się bardzo rozwinął, dzięki pracy tych dwóch panów – ale cały czas gdzieś tak nieelegancko, nieetycznie się zachowywał – powiedział Wasilewski.
