NFL
Kuriozalna sytuacja. Tak potraktowali Zbigniewa Bońka. “Zaoferowałem tysiąc euro”

Zbigniew Boniek nie chciałby, aby w futbolu zrezygnowano z dogrywek. — Mam nadzieję, że nigdy ich nie zabiorą. Nadal nie wygrałby wszystkiego, gdyby mecze w szlemach grano do dwóch wygranych setów — stwierdził obrazowo były prezes PZPN w rozmowie z “La Gazzetta dello Sport”. Wrócił też to kuriozalnej sprawy jednej z 50 gwiazd otaczających stadion Juventusu Turyn.
Włochów rozgrzewa niedzielny mecz AS Roma z Juventusem, który może zadecydować o tym, który z tych zespołów rzutem na taśmie znajdzie się w czołówce. Zbigniew Boniek grał w obu tych klubach, ale pokochał przede wszystkim pierwszy zespół z wymienionych.
Były piłkarz reprezentacji Polski odniósł się do kontrowersji związanych z przyznaniem mu gwiazdy na Juventus Stadium oraz podzielił się refleksjami na temat zmian w dzisiejszej piłce nożnej. Przyznanie Bońkowi jednej z 50 gwiazd otaczających stadion, jako wyraz uznania dla jego zasług dla klubu, spotkało się z falą sprzeciwu ze strony kibiców. Fani Bianconerich nie zapomnieli Polakowi jego krytycznych wypowiedzi na temat Juventusu, co doprowadziło do kuriozalnej sytuacji – jak wspomina sam Boniek, pół roku po uhonorowaniu go gwiazdą, Andrea Agnelli miał powiedzieć, że mu ją odbiera. — Zaoferowałem tysiąc euro, aby wyjaśnić dlaczego, ale nikt się jeszcze nie pojawił — zażartował “Zibi”.
Były piłkarz i działacz nie szczędził także słów uznania dla Michela Platiniego, swojego wielkiego przyjaciela, który niedawno został uniewinniony z zarzutów korupcyjnych. Mleko już jednak się rozlało, bo Francuz niedługo po oskarżeniach zapłacił za wszystko posadą prezydenta UEFA, którą wtedy sprawował. — To bez sensu, co zrobili Michelowi. Mówiłem od pierwszego dnia: Platini jest uczciwy. Teraz jest wyrok. Chciałbym, żeby wrócił, na przykład jako nowy Boniperti [wieloletni prezes Juventusu i parlamentarzysta] w Juve – marzy Boniek, widząc w Platinim szansę na przywrócenie romantyzmu w futbolu.
Wyraził też swoje zdanie na temat współczesnej piłki nożnej. Dał do zrozumienia, że miał udział w tym, aby bramki w meczach wyjazdowych przestały być “liczone podwójnie”, stanowczo przy tym podkreślił, że nie chciałby, aby w futbolu zrezygnowano z dogrywek. — Mam nadzieję, że nigdy ich nie zabiorą. Nadal nie wygrałby wszystkiego, gdyby w szlemach grano do dwóch wygranych setów. Przy pięciu wychodzą najsilniejsi, a karne to nie loteria – wygrywają dobrzy – stwierdził, odnosząc się do propozycji zmian w przepisach, które jego zdaniem nie powinny zostać wprowadzone.
Boniek, który w niedzielę będzie obecny na meczu Roma – Juventus na Stadio Olimpico, wspominał także rywalizację obu klubów z czasów swojej kariery. — Niepowtarzalne wyzwania, walki, ale prawdziwe przyjaźnie, szacunek. Dzisiaj jest inaczej, ale Roma przeciwko Juve przychodzi w szczególnym momencie – powiedział, wyrażając nadzieję na zwycięstwo Giallorossich. — Nie jestem anty-Juve, ale dziś żyję w Rzymie. Jeśli Roma wygra, będę szczęśliwy – zakończył z uśmiechem.
Były działacz UEFA, który zakończył swoje dwie kadencje w zarządzie organizacji, pozostaje wierny swojej filozofii: — Mam nadzieję, że zostanę zapamiętany jako ktoś, kto mówił więcej o piłce nożnej niż o polityce — powiedział.
