NFL
Kto naprawdę rządzi w TK? Mec. Przemysław Rosati o “walce o klucze” do instytucji Czytaj więcej:
Polska od lat zmaga się z głębokim kryzysem praworządności, którego epicentrum stanowi Trybunał Konstytucyjny. Konflikt, który rozpoczął się w 2015 roku od sporu o wybór sędziów, dziś wchodzi w nową, niebezpieczną fazę.
Obecnie stoimy w obliczu kończących się kadencji sędziów wybranych przez poprzednią większość parlamentarną. Sejm ma obowiązek powołać następców, jednak strona opozycyjna i prezydent kwestionują legalność obecnych procedur.
Bitwa o wakaty. Czy Trybunał zostanie „zamknięty”?
Obecna sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego przypomina oblężoną twierdzę, w której o obsadzie stanowisk decyduje nie prawo, a polityczna kalkulacja. Sejm ma obowiązek wybierać nowych sędziów, gdy kończą się ich kadencje, jednak proces ten jest systemowo blokowany.
– Koniecznie trzeba obsadzić Trybunał Konstytucyjny. To się powinno dziać naturalnie i na bieżąco, czyli nie powinno być żadnego zwlekania w tej procedurze – przekonuje w rozmowie z Gońcem mec. Przemysław Rosati.
Zdaniem eksperta, obecne działania obozu politycznego, który kwestionuje zasady wyboru sędziów (te same, z których wcześniej korzystał), mają drugie dno. Chodzi o stworzenie pretekstu do fizycznego niedopuszczenia nowych sędziów do orzekania.
– Taki ruch może stanowić podstawę dla pana prezydenta lub dla prezesa Trybunału Konstytucyjnego do tego, aby wybrani prawidłowo przez Sejm sędziowie nie mogli w ogóle przystąpić do wykonywania swoich obowiązków – zauważa Rosati.
Mieszkasz w bloku? Zapłacisz nawet 30 tys. zł kary za ten prozaiczny błąd, nowe przepisy już działają
Czytaj dalej
Iran grozi atakiem Ukrainie. “Uczyniła całe swoje terytorium uzasadnionym celem”
Czytaj dalej
Mit prezydenckiego ślubowania
W debacie publicznej często pojawia się argument, że sędzia nie jest sędzią, dopóki nie złoży przysięgi przed głową państwa. Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej brutalnie rozprawia się z tą interpretacją, wskazując na prymat ustawy zasadniczej.
– Z chwilą wyboru przez Sejm rozpoczyna się dziewięcioletnia kadencja. Konstytucja nie mówi o tym, że prezydent odbiera ślubowanie. Sędzia TK podlega tylko i wyłącznie konstytucji – wyjaśnia Gońcowi Przemysław Rosati.
Ekspert podkreśla, że techniczne aspekty, takie jak posiadanie legitymacji czy dostęp do gabinetu, stają się narzędziem walki o kontrolę nad instytucją.
– Więc tutaj problem sprowadza się do tego, kto ostatecznie będzie miał klucze do Trybunału Konstytucyjnego. Wielokrotnie już w historii działalności różnych organów to postawy osób kierujących nimi decydowały o tym, czy organy te były zdolne do wypełniania swoich konstytucyjnych powinności – dodaje Rosati.
„Ustawa kagańcowa 2.0”: Więzienie dla prawników?
Równolegle do kryzysu w TK, środowiskiem prawniczym wstrząsnął projekt nowej ustawy o ustroju sądów. Propozycje te budzą przerażenie nie tylko ze względu na ich treść, ale i potencjalne skutki międzynarodowe.
– W części są to rozwiązania, które określiłbym jako szalone. Przypominają mi one transakcyjne podejście do obywatela, znane z polityki Donalda Trumpa – mówi otwarcie Przemysław Rosati.
Najbardziej kontrowersyjny zapis dotyczy uzależnienia wysokości odszkodowań od tego, czy obywatel „grzecznie” akceptuje skład sędziowski, nawet jeśli budzi on wątpliwości prawne.
– Jeżeli obywatel nie będzie kwestionował statusu sędziów, to w sytuacji, kiedy będzie składał skargę na przewlekłość postępowania, będzie mógł liczyć na wyższą sumę pieniężną niż ten, który ten status kwestionował. No to jest jaskrawy przykład transakcyjnego podejścia do stanowienia prawa – punktuje prezes NRA.
To jednak nie koniec. Projekt przewiduje sankcje karne dla adwokatów i radców prawnych, którzy w imieniu swoich klientów chcieliby weryfikować, czy dany sędzia został powołany zgodnie z prawem.
– Gdyby ta ustawa weszła w życie i ja, jako pełnomocnik lub obrońca mojego klienta, złożyłbym wniosek o to, żeby sąd zbadał, czy inny sędzia jest prawidłowo powołany, to podżegałbym do popełnienia przestępstwa przez funkcjonariusza publicznego. To absurdalne – ostrzega w “Rozmowie Gońca” Przemysław Rosati.
Kurs kolizyjny z Europą
Przyjęcie takich przepisów oznaczałoby natychmiastowe wypowiedzenie posłuszeństwa europejskim standardom praworządności. Ekspert nie ma wątpliwości, że Bruksela zareagowałaby błyskawicznie i boleśnie.
– Polska zostałaby wezwana do wycofania się z tych przepisów, a następnie zostałaby złożona skarga do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – przewiduje Rosati.
Powrót na ścieżkę konfliktu z TSUE oznaczałby nie tylko izolację polityczną, ale i realne ryzyko kolejnych kar finansowych, które uderzyłyby w budżet państwa.
– Wdrożenie tak skrajnych rozwiązań niemal natychmiast naraziłoby Polskę na skargę do TSUE i powrót do dotkliwych sankcji – podsumowuje Przemysław Rosati.
