NFL
Koszmar na lotnisku w Warszawie. Pasażer nagle otworzył drzwi samolotu i wyskoczył z pokładu
Lotnisko Chopina stało się ostatnia areną szokujących scen. Jeden z pasażerów podczas kołowania maszyny sam otworzył drzwi i wyskoczył z pokładu. Został błyskawicznie zatrzymany przez Straż Graniczną. Grozi mu wysoka kara.
W czwartek 12 marca na Lotnisku im. Fryderka Chopina w Warszawie doszło do kuriozalnych scen. Samolot lecący z Teneryfy wylądował w stolicy i kołował do stanowiska. Nagle drzwi maszyny otworzyły się i wyskoczył z nich mężczyzna.
Pasażer zjechał po automatycznie rozłożonej zjeżdżalni ewakuacyjnej i zaczął uciekać przed funkcjonariuszami Straży Granicznej. Uciekinier został jednak od razu zatrzymany na płycie lotniska.
Jak się okazało, uciekinier to 27-letni obywatel Hiszpanii. Pasażer sprawiał problemy już podczas lotu, a załoga musiała interweniować. W trakcie podróży uderzył członka załogi i zachowywał się agresywnie. Po wylądowaniu samolot skierowano na miejsce postojowe, aby Straż Graniczna mogła przejąć zatrzymanego mężczyznę.
Mężczyzna jednak próbował uciec. Funkcjonariusze błyskawicznie obezwładnili 27-latka i zastosowali środki przymusu bezpośredniego.
Mężczyzna został błyskawicznie ujęty przez funkcjonariuszy Straży Granicznej. Ze względu na jego skrajnie agresywne zachowanie oraz wyraźne oznaki nadmiernego pobudzenia konieczne było zastosowanie środków przymusu bezpośredniego – podaje mjr SG Dagmara Bielec dla portalu Warszawa Nasze Miasto.
Hiszpan został zatrzymany i czeka na wydalenie z Polski. Sąd zadecydował, że najpierw spędzi 3 miesiące w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców na okres trzech miesięcy. Otwarcie drzwi samolotu podczas kołowania jest poważnym naruszeniem przepisów bezpieczeństwa lotniczego.
Sprawca może teraz otrzymać wysoką grzywnę, a w poważniejszych przypadkach nawet karę ograniczenia lub pozbawienia wolności. Linie lotnicze mogą także domagać się odszkodowania za spowodowane opóźnienia, konieczność przerwania procedur lotu czy działania służb na lotnisku. W praktyce koszty takiego incydentu mogą sięgać nawet dziesiątek lub setek tysięcy złotych.
