NFL
Konrad Niedźwiedzki tłumaczy sytuację ➡️
Wystarczyło, że rozgoryczona wicemistrzyni Europy przemówiła po nieudanym starcie w igrzyskach olimpijskich, by zaczęła się głośna afera. Andżelika Wójcik ma ogromny żal do działaczy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego za to, że nie miała trenera tuż przed kluczową imprezą. Po oświadczeniu prezesa swoją wersję zdarzeń przedstawia teraz dyrektor sportowy federacji. — W pewnym momencie zrezygnowała — mówi Konrad Niedźwiedzki w rozmowie z Eurosportem. Podobnych zachowań Polki było więcej.
Dla 29-letniej panczenistki start w IO Mediolan-Cortina był bolesnym przeżyciem. W rywalizacji na 500 m zajęła 11. miejsce i zaraz po zakończeniu rywalizacji uderzyła w działaczy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego.
Może po prostu to powiem, bo w mediach i tak mogłoby to wyjść. Ten sezon przygotowywałam się sama bez trenera od początku cyklu Pucharu Świata. Zostałam postawiona w takiej sytuacji… — mówiła zdenerwowana Wójcik tuż po starcie we Włoszech.
Konrad Niedźwiedzki tłumaczy sytuację Andżeliki Wójcik. Oto co się działo
Na odpowiedź związku nie trzeba było długo czekać. “To są po prostu kłamstwa, w których nie ma nawet cienia prawdy. Andżelika miała pełną opiekę i to my bardziej staraliśmy się o to, żeby ona miała tę opiekę niż ona sama, ponieważ to jest konfliktowa osoba” — przekazał w oświadczeniu prezes Rafał Tataruch.
Sytuację i wydarzenia nie tylko z tego sezonu przedstawia teraz dyrektor sportowy związku i szef Polskiej Misji Olimpijskiej.
— Andżelika do końca października trenowała z grupą Rolanda Cieślaka. Uczestniczyła we wszystkich zgrupowaniach i do samych igrzysk brała udział w tych samych zgrupowaniach, co cała kadra. Ze względu na problemy zdrowotne, o których często mówiła w mediach, ten proces treningowy nie przebiegał płynnie — zaczął Konrad Niedźwiedzki.
Decyzja z 2025 r. sprawiła, że związek chciał zapewnić jej indywidualny tok przygotowań. Wicemistrzyni Europy z tego roku i druga zawodniczka Pucharu Świata z zeszłego sezonu nie chciała się jednak na to zgodzić.
W Salt Lake City w pewnym momencie zrezygnowała z tego, by współpracować z Rolandem. Proponował, że może wysyłać plany treningowe, by przygotowywała się indywidualnie, z czego nie skorzystała. W związku z tą sytuacją, w której byliśmy postawieni, poprosiliśmy o pomoc Agatę Jabłońską, która była przy teamie cały czas i pełni rolę team lidera, żeby pomagała Andżelice w procesie okołotreningowym — wspomina dyrektor.
Problemy ze współpracą ze szkoleniowcami nie jest według niego sytuacją jednostkową. — Pracowała z grupą sprintu, ale sytuacja była podobna. Trener [Artur] Waś w pewnym momencie zwrócił się do nas, że nie jest w stanie kontynuować pracy non stop ze zmianami planu i wtedy Andżelika przeszła do trenera Pawła Bratkiewicza, z którym trenowała przez sezon. Po zakończeniu współpracy z Pawłem naturalnie przeszła do grupy, a Roland doprowadził ją do drugiego miejsce w generalnej klasyfikacji na 500 m — wspomina Niedźwiedzki.
