NFL
Kompromitująca wpadka policji w liście gończym ws. Ziobro. Jest oficjalny komunikat Czytaj więcej:
5 lutego 2026 r. zapadła decyzja, która wstrząsnęła polską sceną polityczną. Sąd postanowił zastosować wobec Zbigniewa Ziobry trzymiesięczny tymczasowy areszt. Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, powodem było ukrywanie się podejrzanego przed organami ścigania oraz wymiarem sprawiedliwości. W konsekwencji prokurator wydał postanowienie o poszukiwaniu byłego ministra listem gończym.
W oficjalnym komunikacie prokuratura nie pozostawiła złudzeń. Miejsce pobytu Ziobry nie jest znane, a on sam — jak podkreślono — w mediach otwarcie przyznaje, że unika udziału w czynnościach procesowych. Według śledczych polityk nie przebywa pod żadnym znanym adresem w kraju i działa w sposób intencjonalny.
Poszukiwania na podstawie listu gończego prowadzi Komenda Stołeczna Policji. I właśnie na tym etapie doszło do wpadki, która szybko stała się tematem numer jeden w internecie.
Jedna literka i wielkie zamieszanie. Policja się tłumaczy
W pierwszej wersji listu gończego policja podała błędną nazwę miejscowości, w której Zbigniew Ziobro ma dom. Zamiast Jeruzala pojawił się… Jaruzal. Różnica niewielka, ale w dokumencie tej rangi — kompromitująca.
Internauci natychmiast wychwycili błąd, a sprawa zaczęła żyć własnym życiem. Pojawiły się komentarze o „amatorszczyźnie” i „chaosie w służbach”. Policja jednak szybko zareagowała. Jak przekazała Komenda Stołeczna Policji w rozmowie z Wirtualną Polską, pomyłka została poprawiona niemal natychmiast.
— Nie wszyscy są z województwa łódzkiego, nie wszyscy znają wszystkie miejscowości. Ktoś mógł coś niewyraźnie napisać, być może odręcznie — tłumaczą policjanci. — Zostało to już poprawione. Minuta, dwie po opublikowaniu — dodają.
Choć błąd formalnie nie miał wpływu na ważność listu gończego, dla wielu stał się symbolem napiętej i pełnej emocji atmosfery wokół sprawy Ziobry.
Niebywałe, co dzieje się w Polsce po decyzji USA ws. Czarzastego. Fala komentarzy
Czytaj dalej
Zwolnienie z abonamentu RTV. Zapadł kluczowy wyrok, sąd podważył praktyki Poczty Polskiej
Czytaj dalej
Węgierski azyl i ciężkie zarzuty prokuratury
Zbigniew Ziobro od grudnia 2025 r. przebywa na Węgrzech. Rząd Viktora Orbána przyznał mu azyl polityczny, co dodatkowo komplikuje działania polskich organów ścigania. Sam polityk deklarował, że pozostanie za granicą do czasu — jak twierdzi — przywrócenia w Polsce „rzeczywistych gwarancji praworządności”. Mówi też wprost o „walce z politycznym bandytyzmem i bezprawiem”.
Na Węgrzech przebywa również Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości i polityk PiS, także podejrzany w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości.
A zarzuty wobec Ziobry są bardzo poważne. Prokuratura Krajowa prowadzi postępowanie dotyczące m.in. ustawiania konkursów na wielomilionowe dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. Śledczy zarzucają byłemu ministrowi, że kierował zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywał swoje stanowisko do działań o charakterze przestępczym.
Łącznie Ziobro miał popełnić 26 przestępstw. Wśród nich są m.in. polecenia łamania prawa, ingerowanie w konkursy, a także doprowadzanie do przyznawania publicznych środków podmiotom, które nie miały do tego prawa.
Sprawa listu gończego, policyjnej wpadki i węgierskiego azylu pokazuje jedno: to jeden z najbardziej spektakularnych i kontrowersyjnych rozdziałów w historii polskiej polityki ostatnich lat.
