NFL
Kazimierz Marcinkiewicz ostro krytykuje PiS, broniąc słów Donalda Tuska. W tle spór o 44 miliardy euro i bezpieczeństwo Polski. Co się dzieje?
Polityczna temperatura znów skoczyła pod sufit. W programie “Fakt LIVE” Kazimierz Marcinkiewicz wrócił do głośnych słów o “zakutych łbach” i nie tylko ich bronił, ale jeszcze mocniej uzasadniał. W tle 44 miliardy euro, bezpieczeństwo Polski i ostry spór z PiS. — Dlaczego to robicie Polsce? Dlaczego jesteście zdrajcami? Dlaczego jesteście zakutymi łbami? — mówił Kazimierz Marcinkiewicz.
Były premier Polski Kazimierz Marcinkiewicz podczas wywiadu w programie Fakt LIVE użył określenia “zakute łby”. Jako pierwszy użył go obecny premier Donald Tusk, co wywołało burzę. Tak szef rządu określił przeciwników wykorzystania środków z funduszu SAFE.
Gość “Faktu”, dopytywany przez dziennikarza Jana Kwietniewskiego o to, czy premierowi przystoi używać takich słów wobec innych polityków, Kazimierz Marcinkiewicz odparł, że inni czołowi politycy PiS, wraz z Jarosławem Kaczyńskim, mówili o swoich oponentach dużo gorsze rzeczy niż “zakute łby”.
Dalej Marcinkiewicz podkreślił, że chodzi o 44 miliardy euro, które kompletnie zmienią m.in. wojsko, przemysł zbrojeniowy i napędzą polską gospodarkę.
— Tu nie ma wyboru (…) dlaczego to robicie Polsce? Dlaczego jesteście zdrajcami? Dlaczego jesteście zakutymi łbami? — kontynuował z podniesionym głosem Marcinkiewicz. — Trzeba do nich (przeciwników programu SAFE — red.) tak mówić w takim przypadku. To jest Polska. O Polsce trzeba mówić mocno, głośno, wyraźnie i jasno, a nie jakimiś tam, nie wiadomo, miękkimi słowami — podkreślał były premier, wyraźnie gestykulując.
Dalej nawiązał do imperialistycznych zapędów Rosji, która jest bardzo blisko Polski, i przypomniał słowa Radosława Sikorskiego z expose, w którym minister mówił o tym, że Donald Trump ma swoje narodowe, amerykańskie cele, które niekoniecznie są zawsze zbieżne z polskimi.
Marcinkiewicz był dopytywany również o to, czy chciałby rozmawiać z politykami PiS, aby przekonać ich do programu SAFE.
— Nie ma sensu rozmawiać z politykami Prawa i Sprawiedliwości. Trzeba rozmawiać z Karolem Nawrockim, Jarosławem Kaczyńskim i z Thomasem Rossem — mówił. Dodał, że rozmowa z Mateuszem Morawieckim, Jackiem Sasinem czy Przemysławem Czarnkiem kompletnie nic nie da, bo — jak stwierdził — nie są “samodzielnymi politykami”. — Oni nic nie wymyślą i niczego nie zrobią — podkreślił.
Zdaniem gościa “Faktu” to Nawrocki, Kaczyński i Ross są osobami decyzyjnymi. — Ambasador Trumpa w Polsce podejmuje decyzje o tym, co robi PiS — dodał.
Według byłego premiera to, co teraz PiS robi względem programu SAFE, czyli próbuje przedstawiać go w złym świetle, będzie negatywnie wpływać na wizerunek kandydata partii Kaczyńskiego na premiera. Także na całą partię. — Tak. Będzie kulą u nogi, dlatego że Polacy widzą mimo tej propagandy (…), widzą, że to jest rzecz ważna dla Polski i może dać nam szansę. Nadzieję, którą musimy podnieść, musimy wykorzystać po to, żeby czuć się bezpieczni — kontynuował
