NFL
Kamil Grosicki wygwizdany w Szczecinie. Piłkarz reaguje
Pogoń Szczecin zasłużyła na gwizdy po stracie bardzo ważnych punktów w domowym starciu z ostatnią drużyną Ekstraklasy. Kamil Grosicki doskonale słyszał, w jaki sposób kibice okazali swoje rozgoryczenie po remisie z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza i nie zamierza uciekać od odpowiedzialności. — To nie jest dla mnie łatwy moment — ocenia w rozmowie z mediami i mówi o zmianach w swojej głowie.
Kibice na stadionie w Szczecinie robili wszystko, by pomóc swoim piłkarzom w walce o trzy punkty z ekipą z Niecieczy. Zwycięstwo było obowiązkiem, ale ostatecznie Pogoń tylko zremisowała 1:1. Po końcowym gwizdku miejscowi fani nie wytrzymali i gwizdami żegnali Portowców. Do tego ich piłkarze pomogli w ten sposób walczącej o utrzymanie Legii Warszawa.
Bardzo trudną sytuację zespołu w lidze komentował Kamil Grosicki, który nie zamierzał uciekać od kamer, mikrofonów i dziennikarzy.
— Wielkie rozczarowanie i wstyd, że nie potrafimy u siebie wygrać meczu z zespołem, który zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Pierwsza połowa była pod naszą kontrolą, ale druga? Nie wiem co się działo z zespołem, nic nie funkcjonowało tak, jak to powinno wyglądać — nie ma wątpliwości 37-latek cytowany przez serwis Weszło.
Skrzydłowy nie uchylał się od kolejnych trudnych pytań i otoczony dziennikarzami ocenił fakt, że kibice żegnali go gwizdami. — Po ostatnich miesiącach wiedziałem, że takie coś będzie, ale nie myślałem, że tak szybko do tego dojdzie. Ja walczę, staram się. To nie jest tak, że przechodzę obok meczu. Kibice mają prawo reagować, wylewać frustrację dla piłkarzy. To nie jest dla mnie łatwy moment — podkreśla reprezentant.
Nie uważa jednak, by takie zachowanie fanów miało podciąć mu skrzydło. Z czasem doświadczony zawodnik zmienił nastawienie. — Najważniejsze, że teraz moja głowa pracuje, bo w przeszłości pewnie by to we mnie siedziało — ocenia i dodaje, że nie zamierza uciekać od odpowiedzialności.
